X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • energia_ki
    Początki nałogu
    • 2007
    • 291

    #16
    Zamieszczone przez Bahrd
    Ale możesz zrobić bardzo podobne albo nawet takie same, albo lepsze (Mr. Gibson to jednak nie Vermeer z Delft ;-)) - zapakować na antyramę i podpisać - inspirowane Gibsonem?
    nie, nie moge - z dwóch powodów:

    powód techniczny: za cienka na to jestem, przyznaje bez bicia
    cz-b Gibsona nie sa cyfrowe, to fotografia klasyczna i tutaj ja pasuję, mogę tylko z podziwem patrzeć na tych, którzy potrafią robić takie odbitki ze swoich zdjęć

    powód 'osobowościowy': nie moge i nie chce robic zdjęć wg czyjegos stylu, zdjec nasladowczych
    zeby robic a la Gibson, musialabym miec oczy, umysl i serce/dusze/bebechy* [*niepotrzebne skreslic w zaleznosci od swoich zapatrywan na to, co nami rzadzi ] Gibsona - tymczasem te wszystkie rzeczy mam wlasne i fotografuje tak, jak one mi dyktuja - lepiej lub gorzej, ale po mojemu...

    Komentarz

    • Bahrd
      Pełne uzależnienie
      • 2007
      • 3053

      #17
      Zamieszczone przez energia_ki
      nie, nie moge - z dwóch powodów:
      powód techniczny: za cienka na to jestem, [...]
      "Za cienka" - ja to nazywam "anoreksją mentalną" Ty już wiesz, że nie możesz/będziesz mogła robić równoważnych/lepszych zdjęć?

      Przeglądałem jego galerię (chyba prawie całą...) - pokaż mi proszę jedno z jego zdjęć, które jest nie do powtórzenia. Zwróć uwagę, że dawni mistrzowie (malarstwa) zalecali kopiowanie dzieł ich mistrzów i spędzali wiele godzin w muzeach sami kopiując. To - jeśli się ma talent - nie musi być odtwórcze - jest natomiast, moim zdaniem, ogromnie pouczające!

      Isaac Newton: "Stałem na ramionach gigantów" - miał na myśli swego profesora Isaaca Barrowa

      Zamieszczone przez energia_ki
      powód 'osobowościowy': nie moge i nie chce robic zdjęć wg czyjegos stylu, zdjec nasladowczych
      zeby robic a la Gibson, musialabym miec oczy, umysl i serce/dusze/bebechy* [*niepotrzebne skreslic w zaleznosci od swoich zapatrywan na to, co nami rzadzi ] Gibsona - tymczasem te wszystkie rzeczy mam wlasne i fotografuje tak, jak one mi dyktuja - lepiej lub gorzej, ale po mojemu...
      Ale ja też nie chcę, żebyś robiła takie zdjęcia jak Gibson! Ja mówię tylko, że jeśli spróbujesz skopiować konkretne, wybrane, to z pewnością nauczysz się czegoś nowego (i pewnie też wartościowego).
      EOS - conditio sine Kwanon...

      Komentarz

      • energia_ki
        Początki nałogu
        • 2007
        • 291

        #18
        Zamieszczone przez Bahrd
        "Za cienka" - ja to nazywam "anoreksją mentalną" Ty już wiesz, że nie możesz/będziesz mogła robić równoważnych/lepszych zdjęć?
        tak, juz wiem - bo ja nie umiem dzialac w ciemni, niestety - co przesądza sprawe: takich odbitek jak RG i inni 'klasyczni' nie zrobie

        "anoreksja mentalna" - ciekawe okreslenie! zapamietam :-D

        Zamieszczone przez Bahrd
        Przeglądałem jego galerię (chyba prawie całą...) - pokaż mi proszę jedno z jego zdjęć, które jest nie do powtórzenia. Zwróć uwagę, że dawni mistrzowie (malarstwa) zalecali kopiowanie dzieł ich mistrzów i spędzali wiele godzin w muzeach sami kopiując. To - jeśli się ma talent - nie musi być odtwórcze - jest natomiast, moim zdaniem, ogromnie pouczające!
        tak, wiem, nie tylko dawni mistrzowie - sam Cezanne, ojciec wspolczesnego malarstwa, uczyl sie w ten sposob, to samo Balthus i inni...
        ale to dotyczylo malarstwa, a w fotografii kopiowanie mistza prowadzi wg mnie do kompletnego epigonizmu [jest o tym rozmowa przy linku do galerii Rolfa Horna]

        ciekawostka - wlasnie sobie przypomnialam, ze Gustaw Moreau zabranial swoim uczniom kopiowania swoich prac, kazal im malowac po swojemu, dzieki czemu spod jergo reki wyszli wielcy artysci, tak odmienni jak Henri Matisse i Georges Rouault [ten drugi u nas niezbyt znany, a szkoda!]
        Zamieszczone przez Bahrd
        "Isaac Newton: "Stałem na ramionach gigantów" - miał na myśli swego profesora Isaaca Barrowa
        nawet bardziej stal na tych ramionach, niz myslisz, bo ten cytat to nie jego wlasne slowa - pozyczyl je sobie od Bernarda z Chartres...


        Zamieszczone przez Bahrd
        Ale ja też nie chcę, żebyś robiła takie zdjęcia jak Gibson! Ja mówię tylko, że jeśli spróbujesz skopiować konkretne, wybrane, to z pewnością nauczysz się czegoś nowego (i pewnie też wartościowego).
        ok - chociaz wszystko sie we mnie przewraca na mysl o kopiowaniu czyichs prac, to jestem gotowa w wolnej chwili sprobowac i zobaczyc, czy w ten sposob sie czegos naucze - watpie, ale nie wypada mi sie upierac, dopoki nie sprawdze

        Komentarz

        • Bahrd
          Pełne uzależnienie
          • 2007
          • 3053

          #19
          Zamieszczone przez energia_ki
          [...] sam Cezanne, ojciec wspolczesnego malarstwa, uczyl sie w ten sposob, to samo Balthus i inni...
          [...]
          Dzięki - tak mi się właśnie Cezanne kołatał, ale pewny nie byłem, a i w której książce to przeczytałem, to też zapomniałem...

          Zamieszczone przez energia_ki
          ciekawostka - wlasnie sobie przypomnialam, ze Gustaw Moreau zabranial swoim uczniom kopiowania swoich prac, kazal im malowac po swojemu, dzieki czemu spod jergo reki wyszli wielcy artysci, tak odmienni jak Henri Matisse i Georges Rouault [ten drugi u nas niezbyt znany, a szkoda!]
          Oczywiście - ani ta teza, ani przeciwstawna - są nie do obronienia. Ja na własny użytek jednak wolę najpierw sprawdzić, czy ktoś już "mojego nowego pomysłu" nie wymyślił...


          Zamieszczone przez energia_ki
          nawet bardziej stal na tych ramionach, niz myslisz, bo ten cytat to nie jego wlasne slowa - pozyczyl je sobie od Bernarda z Chartres...
          A to karzeł! Ale mawiają też, że podówczas nie było w zwyczaju cytować źródeł (a i Google też sobie linka nie dały: http://scholar.google.com/).
          EOS - conditio sine Kwanon...

          Komentarz

          • iczek
            Uzależniony
            • 2004
            • 711

            #20
            Jak mozna napisac, ze sie nie da za sztuke 5000usd.. Przeciez cena sztuki jest niemierzalna. Ludzie! Błagam! Jeszcze 5 lat temu za obraz polskiego mlodego malarza po ASP nikt nie dalby 500zl, a teraz Wejdzcie do glaerii i od razu szykujcie samochod na sprzedaz i to pod 200.000 aby kupić JAKIKOLWIEK obraz Polaka. I zupelnie nie ma znaczenia czy to ładne czy nie. Czy w ogole mozna sztuke oceniac - ładne - brzydkie? W tym fotografie? Moim zdaniem nie.
            Sztuka kosztuje i bardzo dobrze. W ostanim numerze chyba FOTO jest manifest w obronie wartosci zdjec. Napisany bodajże przez Wieteske (?) I tam jest ładnie napisane dlaczego fotografia w Polsce (ta ambitniejsza) nie znajduje kupców i dlaczego autorzy nie potrafią cenić własnej pracy. Ech... to tak na marginesie, bo sie zeźliłem...
            FotoPropaganda - blog tylko o dobrej fotografii
            Ptaki
            Portrety
            Pejzaż

            Komentarz

            • Kubaman
              Pełne uzależnienie
              • 2004
              • 4709

              #21
              Iczek, sztuka kosztuje. To pewnie dobrze.
              Ale ktoś kto płaci 5000$ za zakżde zdjęcie w katalogu, sprzedawane "seryjnie" i bez wyłączności musi być snobem. Ja to tak widzę, to raczej doskonałe plakaty reprodukowane prawie masowo. Nie rzeźby czy obrazy.
              www.jakubszyma.pl

              www.szyma.com

              Komentarz

              • iczek
                Uzależniony
                • 2004
                • 711

                #22
                Chmmm no ale to juz kwestia czysto techniczna Ferrari tez sa seryjne A to dzielo sztuki. Mnie chodzi bardziej o zasade i idee sprzedawania sztuki. A to jak artysta chce to zrobic - jego wola.
                FotoPropaganda - blog tylko o dobrej fotografii
                Ptaki
                Portrety
                Pejzaż

                Komentarz

                • Bahrd
                  Pełne uzależnienie
                  • 2007
                  • 3053

                  #23
                  Zamieszczone przez iczek
                  Jak mozna napisac, ze sie nie da za sztuke 5000usd.. Przeciez cena sztuki jest niemierzalna.
                  Jest mierzalna - od momentu, gdy artysta zechce sprzedać, a wielbiciel/koneser/marszand chce kupić...

                  Zamieszczone przez Kubaman
                  Iczek, sztuka kosztuje. To pewnie dobrze.
                  Ale ktoś kto płaci 5000$ za zakżde zdjęcie w katalogu, sprzedawane "seryjnie" i bez wyłączności musi być snobem. Ja to tak widzę, to raczej doskonałe plakaty reprodukowane prawie masowo. Nie rzeźby czy obrazy.
                  Prawda. Ale problem jest szerszy. Każde dzieło - jeśli da się znacznie łatwiej powielić, niż wyprodukować od nowa (program, zdjęcie, dokument elektroniczny, patent, czy inna własność intelektualna) - może ktoś (i często czyni) uznać łatwo za niewarte ceny większej niż jego nośnik...

                  Zamieszczone przez iczek
                  Chmmm no ale to juz kwestia czysto techniczna Ferrari tez sa seryjne A to dzielo sztuki. Mnie chodzi bardziej o zasade i idee sprzedawania sztuki. A to jak artysta chce to zrobic - jego wola.
                  Jak wyżej - odbitkę rzeczonego Gibsona może zrobić każdy; Ferrari, nawet 100szt./rok - to tylko w Modenie (albo w Erze...).
                  EOS - conditio sine Kwanon...

                  Komentarz

                  • Ramirez
                    Początki nałogu
                    • 2005
                    • 335

                    #24
                    Zamieszczone przez iczek
                    Wejdzcie do glaerii i od razu szykujcie samochod na sprzedaz i to pod 200.000 aby kupić JAKIKOLWIEK obraz Polaka.

                    Komentarz

                    • Kubaman
                      Pełne uzależnienie
                      • 2004
                      • 4709

                      #25
                      Zamieszczone przez iczek
                      Ferrari tez sa seryjne A to dzielo sztuki.
                      no, fajne są ale czy dzieło sztuki? Chyba jednak nie
                      piszę to jako człowiek zawodowo pracujący nad projektami dla Ferrari
                      www.jakubszyma.pl

                      www.szyma.com

                      Komentarz

                      • energia_ki
                        Początki nałogu
                        • 2007
                        • 291

                        #26
                        Zamieszczone przez Kubaman
                        bo takie zdjęcia kupują w takich cenach tylko snoby
                        Kubaman, nie moge sie do konca zgodzic - nie mam sie za snobke [chociaz moze to kolejna z rzeczy, ktorych o sobie nie wiem - w koncu czlowiek poznaje siebie do konca zycia], ale przynam sie, ze kiedys calkiem powaznie rozwazalam, czy moglabym sie szarpnac na kupienie grafiki mojego ukochanego artysty [ok. nie chodzi o zdjecie, ale grafike tez sie powiela, wiec przyklad nie jest nietrafiony] - tak bardzo mnie jego prace zachwycaja i tak bardzo chcialam miec piekna rzecz, ktora wyszla spod reki czlowieka, ktorego podziwiam - chociaz zarabiam tak nieduzo, ze wsrod znajomych uchodze za kompletnie niezaradna zyciowo, powaznie rozwazalam zakup grafiki znanego zachodniego artysty
                        tak wiec czasem to nie snobizm, tylko - nie bojmy sie tego slowa - milosc


                        Zamieszczone przez Bahrd
                        A to karzeł! Ale mawiają też, że podówczas nie było w zwyczaju cytować źródeł
                        nie bylo, zgadzam sie - i przyznaje, ze wytknelam to sir Isaacowi troche zlosliwie - zapewne z zazdrosci, ze ja niczego nie odkryje i wielka nie bede...


                        Zamieszczone przez iczek
                        Jak mozna napisac, ze sie nie da za sztuke 5000usd..
                        iczek, mam nadzieje, ze to nie do mnie? owszem, napisalam, ze chcialabym zdjecie Gibsona, ale nie za 5 tys. - ale wylacznie dlatego, ze owych 5 tys. nie mam, a nie dlatego, ze uwazam cene za przesadzona - jesli tak to zabrzmialo, to nastapilo nieporozumienie

                        kiedy sie przeglada galerie internetowe, widac, ze mlodzi, nieznani artysci wyceniaja swoje fotografie na kilkaset dol. - czemu ktos obecny w fotografii i na rynku sztuki od kilkudziesieciu lat nie mialby wyceniac swoich prac na kilka tys? nie jest w koncu obowiazkiem artysty rozdawac swoich prac za poldarmo... mam wrazenie, ze w Posce troche jeszcze pokutuje romantyczno-mlodopolski stereotyp arysty, ktoremu bardziej wypada przymierac glodem, niz zadac powaznych pieniedzy za swoja prace


                        Zamieszczone przez iczek
                        W ostanim numerze chyba FOTO jest manifest w obronie wartosci zdjec. Napisany bodajże przez Wieteske (?) I tam jest ładnie napisane dlaczego fotografia w Polsce (ta ambitniejsza) nie znajduje kupców i dlaczego autorzy nie potrafią cenić własnej pracy. Ech... to tak na marginesie, bo sie zeźliłem...
                        ciekawa informacja - musze poszukac tego manifestu i przeczytac, zaciekawilo mnie
                        nie wiem, co sadzi autor manifestu, ja po prostu mysle, ze Polska jest zbyt biednym krajem na kupowanie dobrej sztuki... biednym rowniez w sensie mentalnym
                        - najpierw kraj zostal rozjechany walcem brunatnym, potem czerwonym, przez pol wieku malo kto mial kontakt z prawdziwa sztuka - skad ludzie maja wiedziec, co cenic i dlaczego? mamy lata zapoznien do nadrobienia...

                        Zamieszczone przez Kubaman
                        Iczek, sztuka kosztuje. To pewnie dobrze.
                        Ale ktoś kto płaci 5000$ za zakżde zdjęcie w katalogu, sprzedawane "seryjnie" i bez wyłączności musi być snobem. Ja to tak widzę, to raczej doskonałe plakaty reprodukowane prawie masowo. Nie rzeźby czy obrazy.
                        Kubaman, z ta 'seryjnoscia' to troche nie tak
                        1. cena jest 'seryjna', poniewaz to standardowy sposob wyceniania przez powaznych artystow i/lub galerie zdjec o takim samym formacie, zrobionych w takiej samej technice przez tego samego artyste - gdyby nastapilo zroznicowanie cen w zaleznosci od tego, ktore 'lepsze'/bardziej popularne, artysta wbijalby gola do wlasnej bramki
                        2. powazni artysci nie reprodukuja zdjec masowo, dlatego to nie sa plakaty - robi sie jak przy grafice: okresla sie ilosc odbitek [np. 6 albo 20] i koniec, wiecej nie bedzie, wiecej na rynku sie nie pojawi


                        Zamieszczone przez Bahrd
                        Jak wyżej - odbitkę rzeczonego Gibsona może zrobić każdy
                        Bahrd, dalej sie nie zgadzam - prawdziwe zdjecie Gibsona/Ronisa/Model etc. może zrobic tylko Gibson, Ronis, Model
                        wszystko inne bedzie podrobka, falszem, 'francuskimi' perfumami z bazaru pod halą targową...
                        każdy, kto zręcznie posluguje się pędzlem, może 'poleciec' Van Goghiem czy Monetem - zadna sztuka - ale wlasnie: zadna sztuka to nie bedzie...
                        Ostatnio edytowany przez energia_ki; 9971.

                        Komentarz

                        • king_nothing
                          Bywalec
                          • 2005
                          • 111

                          #27
                          5k$ wydane na fotografie Gibsona to IMHO swietna inwestycja. Wartosc takiego zdjecia wzrosnie o kilkaset procent kiedy Gibson (oby jak najpozniej) przeniesie sie do krainy wiecznych plenerow. A to dlatego ze najbardziej wartosciowe sa odbitki skopiowane przez artyste za jego zywota.
                          Kubaman: to zaden snobizm kupowac fine printy, to raczej chec obcowania z pieknem. Nie wiem czy miales kiedys kontakt "namacalny" (nie przez szybe w galerii) z mistrzowska odbitka barytowa. To jest niesamowite wrazenie, jak trzymasz to w reku to rozumiesz dlaczego kosztuje to 5k$.
                          "Czarny pudel na sniegu sie sprawdza"

                          Komentarz

                          • Kubaman
                            Pełne uzależnienie
                            • 2004
                            • 4709

                            #28
                            king, miałem i wiem, że to jest piękne. Moja uwaga dotyczy seryjnego kopiowania każdej fotki w cenie 5000$. Nawet nie okreslam negatywnie artysty, wszak sam wybiera sobie rynek. Gdybym kupował taką fotkę chciałbym dostać wyłączność, a najlepiej i kliszę. Być może kosztowało by to i 10000$, ale miałbym dzieło twórcy, unikat, rzecz o wartości estetycznej i kolekcjonerskiej. W tej chwili wygląda to trochę tak, jak kupowanie - skąd innąd czasami świetnych - zdjęć czy plakatów w galeriach lub wręcz w Ikei . Nawet nie wiem, czy facet nie sprzedał tego mojego ulubionego zdjęcia w 10 000 egzemplaży. To nie biały kruk, to co najwyżej wydanie kolekcjonerskie. I dlatego cena IMHO jest chora i przeznaczona dla osobników z usposobieniem snobistycznym, do powieszenia w salonie i opowiadania bogatym sąsiadom ile kosztowało.
                            www.jakubszyma.pl

                            www.szyma.com

                            Komentarz

                            • energia_ki
                              Początki nałogu
                              • 2007
                              • 291

                              #29
                              Zamieszczone przez Kubaman
                              king, miałem i wiem, że to jest piękne. Moja uwaga dotyczy seryjnego kopiowania każdej fotki w cenie 5000$. Nawet nie okreslam negatywnie artysty, wszak sam wybiera sobie rynek. Gdybym kupował taką fotkę chciałbym dostać wyłączność, a najlepiej i kliszę.
                              kliszę? Kubaman, zaskoczyłeś mnie - tak mówi ktoś, kto sam fotografuje?
                              przeciez klisza [tak samo i RAW] to polprodukt - dopiero odbitka[obrobiony plik] to gotowa praca i tylko taka artysta moze wypuscic z reki

                              ile osob, majac do dyspozycji negatywy np Billa Brandta czy Eugene'a Smitha, wyciagneloby z nich tyle, co oni?


                              The negative is the equivalent of the composer's score, and the print the performance. - Ansel Adams

                              Negatives are the notebooks, the jottings, the false starts, the whims, the poor drafts, and the good draft but never the completed version of the work... The completed version a print should be sufficient and fair return for a magazine's investment, for it is the means of fulfilling the magazine's purpose... The print and a proper one is the only completed photograph, whether it is specifically shaded for reproduction, or for a museum wall. Negatives are private, as is my bedroom...From W. Eugene Smith's letter to Life, refusing to allow the magazine to have possession of his negatives.

                              Komentarz

                              • Kubaman
                                Pełne uzależnienie
                                • 2004
                                • 4709

                                #30
                                chodziło mi o jakiś dowód wyłączności, a nie o prawa do robienia dalszych odbitek. Taki przeciez jest sens całej mojej poprzedniej wypowiedzi.
                                www.jakubszyma.pl

                                www.szyma.com

                                Komentarz

                                Pracuję...