A gdybym miał okazję odkupić od muzeum Bitwę Pod Grunwaldem. Jakby nie było, dziedzictwo narodowe. To też mógłbym bezkarnie wywiercić w nim dziurę i domalować wąsy? No, przecież zapłaciłem. Czy dzieła tak jak ludzie, są równe przed prawem?
X
-
-
Wątpię. Obrót takimi dobrami obostrzony jest dziesiątkami dodatkowych przepisów ale zupełnie nie związanych z prawem autorskim.Komentarz
-
Tam nie da się dorysować wąsów.
Tam wszyscy mają już wąsy.
!!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
Chroń Dziedzictwo Narodowe!
Dziedzictwo narodowe stanowi dorobek poprzednich pokoleń, świadczy o korzeniach naszego społeczeństwa, potwierdza w sensie materialnym i duchowym tożsamość narodu. Dlatego też troska o ochronę przedmiotów i obiektów kultury materialnej pozwala, z jednej strony na wyróżnienie cech charakterystycznych dla naszej kultury, z drugiej uświadamia, że polska spuścizna jest częścią uniwersalistycznych wartości Europy.
Ochrona polskich zabytków jest ważnym czynnikiem rozwoju społecznego i szczególnie ważnym celem dla budowania tożsamości Polaków. Najczęstszym zagrożeniem dla zabytków są kradzieże, akty wandalizmu, niewłaściwe przechowywanie i zabezpieczenie zabytku, zniszczenia na skutek pożarów i powodzi. W celu zapobieżenia tego typu zdarzeniom Policja prowadzi szeroką współpracę z instytucjami odpowiedzialnymi za ochronę dziedzictwa narodowego w kraju i za granicą oraz uczestniczy w kampaniach informacyjnych poświęconych m.in. zasadom właściwego zabezpieczania, przechowywania i rejestracji zabytków.
Najczęściej popełniane przestępstwa dotyczące zabytków to:
* kradzież z włamaniem,
* kradzież,
* niszczenie i uszkodzenie zabytku,
* paserstwo,
* wywóz zabytku za granicę bez wymaganego pozwolenia,
* podrabianie, przerabianie zabytku (fałszerstwo),
* oszustwo,
* przywłaszczenie.Komentarz
-
Mowa o jest o prawie autorskim. I moje wypowiedzi odnosza sie jego.
Prawo autorskie dotyczy rozncyh dziel , utworow itp. i po prostu w wypadku fotografii kwestia modyfikacji jest rzecza ktora ma znaczenie. Bo tak to kazdy mialby wolna reke np gazety w przerabianiu zdjec itp.
Malarstwo i ta nieszczesna dziura to poprostu przyklad " z dup.."
Tak samo w kwestii utworow muzycznych , modyfikowanie jest lamaniem prawa autorskiego.
ps na forum dostales jedna odpowiedz wiec ekhm ;].no comment...Komentarz
-
Co ja mogę? Liczę na więcej. I może bardziej rzeczowych. Jak widziałeś sam nawet dodałem jeden wpis, jakby reprezentujący Twoją stronę. Dbam o swój obiektywizm
A czymże jest fotografia, jak nie specyficzną formą malarstwa?Malarstwo i ta nieszczesna dziura to poprostu przyklad " z dup.."
Naprawdę nie rozróżniasz publikacji od użytku osobistego? Nawet w takich sytuacjach:Bo tak to kazdy mialby wolna reke np gazety w przerabianiu zdjec itp
Powinienem chyba zacząć płacić tantiemy za śpiewanie dzieciom kołysanek. Właściwie, to powinienem wylądować w tuurmie, bo strasznie fałszuję a to przecież modyfikacja utworu.Tak samo w kwestii utworow muzycznych , modyfikowanie jest lamaniem prawa autorskiego.Komentarz
-
MM- architekci nie widzi różnicy pomiędzy zdjęciami a w zasadzie celu ich wykonania. Jeśli zdjęcie jest utworem tworzącym zamkniętą całość to nie powinno być modyfikowane. Natomiast jeśli jest zrobione jako ilustracja do gazety może a nawet powinno być modyfikowane. Często się używa zdjęć jako poddruk czy jako fragment lub całość tytułu. Podobnie jest ze zdjęciem użytym do reklamy czy packshotem gdzie wszystko jest cięte i sklejane jak w łowickiej wycinance. Trudno mówić o prawie autorskim i zdjęciach do dokumentów. Tak naprawdę fotografowi nic do tego co kto robi z takimi zdjęciami i ani o to nie pyta ani nie podpisuje umów. Podobnie jest ze zdjęciami ślubnymi. Jak młodzi chcą mieć dodatkową zabawę to dlaczego im zabraniać? Wszak to tylko część folkloru.Nie ogranicza mnie wyobraźnia ponieważ jej nie posiadam.Komentarz
-
Wydaje mi się, że wszystko rozbija się o to, że MM nie odróżnia publikacji od użytku osobistego.
Wszystko co mówi MM jest słuszne w odniesieniu do publikacji, czyli pokazania w TV, w radiu, w gazecie czy na stronie internetowej.
Nie ma natomiast zastosowania w przypadku braku publikacji. Tak jak wspomniał Kolaj, wolnoć Tomku w swoim domku. Przede wszystkim gdyby było inaczej, takie prawo byłoby niemożliwe do wyegzekwowania. Ludzie albo sami musieli by się przyznawać do modyfikacji, albo musieli by być na ciągłym podsłuchu i podglądzie.
Po drugie, co autorowi książki czy muzyki przeszkadza, że jedna osoba, która nabyła jego książkę czy jego płytę, zrobi sobie z niej coś innego, dopóki nie będzie tego prezentować szerokiej publiczności? Dopiero prezentacja szerokiemu gronu stanowi jakiekolwiek zagrożenie. Powieszenie w ubikacji obrazu z domalowanymi wąsami nie ma żadnego znaczenia, poza ewentualnym brakiem gustu właściciela.
Dla mnie to jest dość oczywiste i intuicyjne, pod warunkiem, że rozumie się różnice pomiędzy publikacją a osobistym użytkiem.
Tak więc w mojej opinii Kolaj ma rację od samego początku a całe nieporozumienie rozbija się o rozróżnienie użytku osobistego od publikacji.
Nie wyobrażam sobie żadnego sensownego argumentu przeciw modyfikacji na własny użytek. Poza niszczeniem dobra wspólnego, jakim jest dziedzictwo narodowe. W takim wypadku przerobienie obrazu nie różni się niczym od przerobienia pomnika czy przebudowy zabytku, utracone zostaje coś co przynależy w jakimś stopniu do całego narodu. W przypadku zwykłych utworów nie ma to ni jak zastosowania.Komentarz
-
Daleko nie musisz szukać. Masz wpisane, ze jesteś z Syreniego grodu to podam przykład. Kolumna Zygmunta stoi siedem metrów dalej niż ją postawiono. Pomijając, że sam Plac Zamkowy nieco inaczej wygląda to wokół samej kolumny zniknął parkanik a sprzed zamku drzewa. Niby nic. Nieopodal kościoła Św Anny była piękna fontanna, którą zdobiły żaby. Żaby wyemigrowały na Muranów a fontanna zniknęła. Nie do poznania zmienił się też kościół Św Jacka oraz sama katedra. Przykłady można by mnożyć.Nie wyobrażam sobie żadnego sensownego argumentu przeciw modyfikacji na własny użytek. Poza niszczeniem dobra wspólnego, jakim jest dziedzictwo narodowe. W takim wypadku przerobienie obrazu nie różni się niczym od przerobienia pomnika czy przebudowy zabytku, utracone zostaje coś co przynależy w jakimś stopniu do całego narodu. W przypadku zwykłych utworów nie ma to ni jak zastosowania.Nie ogranicza mnie wyobraźnia ponieważ jej nie posiadam.Komentarz
-
No to skoro stanelo ze do uzytku wlasnego mozna modyfikacje robic to ok , ja bylem przekonany ze tez nie.
Sergiusz , ja pisze w ogolny sposob. Tzn zeby bylo jasne , prawo autorskie mowi wyraznie ze przez zgody autora zdjecie modyfikowane nie moze byc. To ze gazety zmieniaja to wiadomo , to tylko przyklad....
"A czymże jest fotografia, jak nie specyficzną formą malarstwa?"
matko blagam cie mowmy konkretnie a nie teraz na sile kolejne wymysly
tak czy owak ja koncze bo nie ma co meczyc tematuno comment...Komentarz
-
-
Wlasnych niedorobek. Tego ze ktos mogl by zobaczyc ze zdjecia "orginalne" nie sa wcale lepsze od zdjec wujka Janka, czy cioci Halinki. Ewentualnie tego ze ktos znajacy sie na rzeczy mogl by je obrobic we wlasnym stylu, znacznie lepiej niz profesjonalny fotograf.
Coz... jak ktos nie ma poczucia wlasnej wartosci to musi sie takich rzeczy obawiac.
Co do samych RAWow, to rownie dobrze klient mogl by sobie zazyczyc nieobrobone JPGi tak zeby mogl miec normalne zdjecia, a nie artystyczna wizje fotografa. Ktora moze klucic sie z jego wlasna. Choc wtedy zapewne wybiera sie fotografa ktory robi fotografie w takim stylu jak nam odpowiada.
A opowiadanie ze za jak to zostalo wyzej napisane RAW to polprodukt, i ze za ten polprodukt nalezy brac dodatkowe 50% ceny to zwykla farsa.
Owszem, mozna... ale to swiadczy tylko o "fotografie"
A jak pisalem wyzej, znam takich ktorzy RAWy po prostu dodaja jako bonus do najlepszego pakietu zdjec, zachecajac tym samym do skozystania z bardziej bogatej oferty.
Jesli jest dobrym fotografem to nie musi robic w RAW'ach.To prawda, że nie wszystkie zdjęcia muszą być udane. Jeśli jednak ktoś jest dobrym fotografem (powtarzam: fotografem, nie mylić z grafikiem) to i RAW-ów wstydzić się nie powinien.
Moze zrobic JPG'a w ktorym nic nie bedzie trzeba poprawiac, a czas zaoszczedzony na braku koniecznosci wywolywania RAWow spedzic z dziecmi i zona.
Ale takich osob jest niewiele w czasach kiedy mozna pstryknac 2000 zdjec z ktorych wybierzemy 100 udanych.
Po prostu pobawi sie JPG'iem i zrobi z tego totalna masakre.A jeżeli ktoś ma ochotę sfajdolić Wam nazwisko to zrobi to bez względu na to czy dacie mu RAW-a czy JPG-a.
Jak pisalem, w czasach negatywow czasem bylo tak ze te lezaly u fotografa po to zeby klient musial u niego robic odbitki. Ale w obecnych czasach ten strach przed rozdawaniem RAWow jest co najmniej smieszny.Chyba każdy z Was ma w chałupie stertę archaicznych negatywów. Wolelibyście je na papierze? W końcu na papierze to „wersja finalna”! Nie zostawiajcie ludzi bez „negatywu”…
Jak juz pisalem wyzej, to tylko swiadczy o poziomie tych zawodowych fotopstrykow ktorzy uwazaja fotografie slubna za bog wie co i najwazniejsza dziedzine fotografi.
Fotografia slubna to po prostu najlatwiejsza forma zarobku na fotografi. Zlecenia zawsze sie znajda, niewazne od prezentowanego poziomu klienci tez (bo w wiekszosci przypadkow klienci to zwyli "amatorzy" ktorzy chca uwiecznic chwile) itp...
ps. No przepraszam, bardziej "wyrafinowana" moze byc tylko fotografia pogrzebowa. A ile mozliwosci do artystycznego wyrazu.--
Pozdrawiam
Krzysztof ZagórskiKomentarz
-
Jakże wnikliwa analiza osobowości, kończyłeś jakiś korespondencyjny kurs psychologii?Wlasnych niedorobek. Tego ze ktos mogl by zobaczyc ze zdjecia "orginalne" nie sa wcale lepsze od zdjec wujka Janka, czy cioci Halinki. Ewentualnie tego ze ktos znajacy sie na rzeczy mogl by je obrobic we wlasnym stylu, znacznie lepiej niz profesjonalny fotograf.
Coz... jak ktos nie ma poczucia wlasnej wartosci to musi sie takich rzeczy obawiac.
Dokładnie tak. Klient oglądając finalne zdjęcia wybiera takiego fotografa który mu najbardziej odpowiada, jak ktoś chce nieobrobione jpegi to wybiera fotografa który zrzuca zdjęcia z karty i oddaje, żaden problem.Co do samych RAWow, to rownie dobrze klient mogl by sobie zazyczyc nieobrobone JPGi tak zeby mogl miec normalne zdjecia, a nie artystyczna wizje fotografa. Ktora moze klucic sie z jego wlasna. Choc wtedy zapewne wybiera sie fotografa ktory robi fotografie w takim stylu jak nam odpowiada.
Bo raw to jest półprodukt.
Hehehehehehe. Znasz jakiegoś dobrego fotografa który robi w jpg? Bzdury waść prawisz.Jesli jest dobrym fotografem to nie musi robic w RAW'ach.
Moze zrobic JPG'a w ktorym nic nie bedzie trzeba poprawiac, a czas zaoszczedzony na braku koniecznosci wywolywania RAWow spedzic z dziecmi i zona.
Ale takich osob jest niewiele w czasach kiedy mozna pstryknac 2000 zdjec z ktorych wybierzemy 100 udanych.
To nie jest strach, to po prostu przyjęta zasada.
Natomiast to co tu wypisujesz świadczy o Poziomie Twojej kultury i wiedzy, o obu nie za dobrze.
Jak jesteś taki cwaniaczek to spróbuj się utrzymać z takiej fotografii, naprawdę łatwizna. Piszesz tak bo ile sezonów masz już za sobą?
Przydało by się też bardziej wyrafinowane podejście do ludzi których się nie zna i dziedziny o której nie ma się pojęcia, ale wychowanie podobno wynosi się z domu.Nazywam się Piotr Knap, to i informacja że moje nazwisko można wyguglać nie jest zdaje się sprzeczne z 8 punktem regulaminu forum więc nie rozumiem czemu zostało to usunięte. Albo inaczej, rozumiem, ale powód jest dość żenujący
Komentarz
-
Trochę nie rozumiem tej dyskusji. To, czy ktoś odda RAW czy nie to kwestia przedmiotu zamówienia (zakresu usługi określonego w umowie). Każdy może mieć swoje prywatne powody, dla których odda pliki RAW w standardowej cenie, wyższej cenie, lub nie odda wcale. Nie ma sensu ani forsowanie tych argumentów (bo to w sumie osobista sprawa fotografa, jak prowadzi swój biznes), ani też kreślenie portretów psychologicznych czy wartościowanie fotografów na podstawie tego, co chcą, a czego nie chcą posiadać w ofercie.
Jeśli wymaganie RAW będzie wśród klientów bardzo popularne i zaczną oni wybierać tych fotografów, którzy oferują pliki źródłowe w cenie zlecenia - rynek odpowiednio zareaguje. Jeśli będzie to garstka klientów, która jest skłonna zapłacić x2 byle mieć RAWy - również znajdzie się taka nisza. Ważne jest jedynie to, aby klient dokładnie wiedział za co i ile płaci, za co może dopłacić, a na co nie może liczyć. "Co" i "ile" zależy od wykonującego usługę.Komentarz
-
Maver , jak dla mnie pitolisz po prostu. Idz na slub , porob zdjecia , to zobaczysz czemu wiekszosc woli robic w rawie.
A obrobka to nie jest zawsze "wizja artystyczna" fotografa , no jesli tak wasko na to patrzysz , to jak dle mnie dyskusja w temacie zadna.
I to jest wlasnie farsa prosze pana
ja koncze dziekuje ;]no comment...Komentarz
-
A dla mnie oddanie RAW to jak oddanie klientowi nie wywołanej kliszy. Ktoś z was by się na to odważył ?C EOS 5D MK II C | EOS 40 D | T 28-75 f/2.8 | C 85 f/1.8 | C 70-200/4.0L | S 30/1.4 |S 50/1.4 | C 10-22 f/3.5-4.5 | C 580EX
http://magix.digart.pl/Komentarz
Komentarz