Planuję wyjazd do Afryki, dość długi (8 - 9 miesięcy). Pytanie jak w temacie - jakie są Wasze sugestie a'propos przechowywania filmów? Jadę samochodem, więc opcja nr 1 to montaż lodówki. Pytanie tylko, czy niezbędna, czy może klisze dadzą radę w tych temperaturach? Opcja nr 2 to zakup 5d i po kłopocie w kwestii klisz. Jak doradzacie?
X
-
Tagi: Brak
-
Kupić 1Ds i po kłopocie. A klisze weź tak czy siak jak są świeże to przeżyją.Najlepszą metodą do zainspirowania odkrywczych myśli, jest zaklejenie koperty. -
1Ds używany faktycznie w niezłych cenach (nowego za >15'000 nie biorę pod uwagę). Ale pytanie było raczej o klisze. Wszak zanim cyfrówki wynaleziono, ludzie jeździli po Afryce czy Azji z kliszakami i zdjęcia wychodziły dobre. Z drugiej strony, kupiłem w wakacje kliszę (data ważności do końca 2011), zacząłem pstrykać, trochę poleżała w aparacie w dość ciepłym pokoju (lecz do afrykańskich temperatur było daleko), skończyłem ją na wyjeździe pod koniec wakacji i... wszystko wyszło niebieskie.Komentarz
-
A tak jeszcze z ciekawości - jaka jest różnica pomiędzy 1d a 1ds? Cyfrówek w ogóle nie ogarniam, a boję się, że jednak kasę trzeba będzie wysupłać i nabyć taki wynalazek.Komentarz
-
I don't pretend to understand Brannigan's Law. I merely enforce itKomentarz
-
Ogarniam, już załapałem różnicę, choć szczerze mówiąc, zdziwiła mnie ona - byłem przekonany, że wszystkie 1D to pełna klatka, więc komentarze na tutejszym forum i innych, jakoby 1D nie był aparatem z matrycą FF traktowałem jako bełkot niedouczonych. A tu patrz, taka ciekawostka. Swoją drogą, 1DsII w dobrej cenie teraz stoi... Mam jednak nadzieję, że uda mi się wykombinować jakiś patent na przewożenie klisz bez negatywnego wpływu na ich stan. Chociaż jak sobie podliczyłem koszty, to taniej wychodzi zakup cyfrówki=)Komentarz
-
znalazłem jedngo Kodaka Gold w szufladzie ,przeterminowany ze 6 lat, w chacie mam ciepło ok 27st zimą ,leżał tam sobie ok 10 lat i zdjecia wyszły super,naswietlany był nominalnie bez korekcji czulości. Tylko filmy na podczerwień się mocno degradują od ciepła a tak to negatywy są nie do zabicia.Na slajdach nie robie tak ze nie powiem nic na ten temat.T90 ,Pentax Z-20 , 2 powiekszalniki,procesor Jobo i cała szafa optykiKomentarz
-
Może trafił Ci się kiepski egzemplarz filmu (niewłaściwie przechowywany przez sprzedawcę)?
Ja swego czasu sporo używałem Provii i nigdy nie było z nią problemu. Fakt, że nieużywane leżały w lodówce, ale po wsadzeniu do aparatu już się nimi nie przejmowałem.
Natomiast jak jeździłem (autobusem, stopem) do Turcji, Syrii i Jordanii to woziłem je zawinięte w aluminiowe folie spożywcze i nie było nigdy problemów.
Ale teraz, ze względu na wygodę i koszty, to już tylko cyfrówka
Fiu fiu
Komentarz
-
A czy na opakowaniu nie pisało "tungsten"?
czyli film z niższą temperaturą kelvina, do robienia w pomieszczeniach żeby zółte oświetlenie było bardziej naturalneEOS 5DmkII | EOS 600 | EF 28 f/1.8 USM | EF 50 f/1.4 USM | EF 135 f/2.0 L USM
PowerShot S95 | AE-1p | Canonet QL19 GIII
SergioMKomentarz
-
Nie zwróciłem uwagi niestety. Może klisza była trefna.
Hom_er: patent z folią spożywczą mi się podoba. Mówisz, że nie było problemów z gorącem i przechowywaniem filmów? Trzeba będzie wypróbować ten pomysł. Co do kosztów, to faktycznie trochę porażają. Na co dzień się tego nie czuje, jednak wyjeżdżając na 9 miesięcy, zakładając zużycie klatek na poziomie 10 - 15 dziennie (długa klisza na trzy dni) wychodzi ze 100 rolek. Wywołać to, zrobić indeksy a potem odbitki... Wychodzi faktycznie drożej niż kupno używanego 1Ds.Komentarz
-
Jakiś czas temu byłem w Afryce (Algieria) i nie przykładałem zbytnio wagi do przechowywania filmów w jakiś super warunkach normalnie w plecaku ze sprzentem nosiłem zapasowe rolki fakt byłem tam tylko dwa tygodnie bardziej bałem się o kurz i piasek niż o temperature.Zdjęcia wyszły super.Gdyby Bóg chciał aby człowiek latał dałby mu skrzydła,gdyby nie chciał nie dałby mu wyobraźni.:-DKomentarz
-
I tak nie unikniesz zakupu cyfrówkiOgarniam, już załapałem różnicę, choć szczerze mówiąc, zdziwiła mnie ona - byłem przekonany, że wszystkie 1D to pełna klatka, więc komentarze na tutejszym forum i innych, jakoby 1D nie był aparatem z matrycą FF traktowałem jako bełkot niedouczonych. A tu patrz, taka ciekawostka. Swoją drogą, 1DsII w dobrej cenie teraz stoi... Mam jednak nadzieję, że uda mi się wykombinować jakiś patent na przewożenie klisz bez negatywnego wpływu na ich stan. Chociaż jak sobie podliczyłem koszty, to taniej wychodzi zakup cyfrówki=)
więc kup ją jak najszybciej, by przyzwyczaić się do jej specyfiki i jeszcze przed wyjazdem nabrać doświadczenia w używaniu nowego sprzętu.
Przy wyborze nie ograniczaj się do Canona (chyba, że masz jakiś naprawdę fajny zestaw szkieł EF...). Przejście na cyfrę, to dobry monet na zmianę systemu - ja niestety pomimo dobrych rad przyjaciół kilka lat temu zaprzepaściłem tę szansę
Komentarz
-
Bronie się przed tym ręcami i nogami. Dobrze mi z kliszami. Jednak koszty robią swoje - tak jak powiedziałem, codzienna, zwykła eksploatacja nie jest problematyczna, jednak po powrocie z takiego wyjazdu, spłukawszy się nań uprzednio, średnio przyjemnie będzie zostawiać w labie jakieś 5 tysięcy złotych.
Co do zmiany systemu, to raczej nie przewiduję. Myślałem o Nikonie (D700), tyle tylko, że... nie ma specjalnej różnicy między tymi dwoma systemami, a Nikon daje mniejsze pole manewru w kwestii szkieł i do tego oferuje je po wyższych cenach.
Zestaw, który pewnie przyjdzie mi zbudować na wyjazdy bliższe i dalsze to obecnie przeze mnie posiadany EOS33 + pewnie EOS1Ds + średnioformatowa Holga. Myślę jeszcze nad szkłami, w głowie mam dwa zestawy (24-70/24-105 + 135 lub 16-35 + 70-200).Komentarz
-
Nie było. Ale ja podróżowałem zaledwie po kilka tygodni.
Myślę, że od przechowywania (a przecież w hotelach zawsze możesz poprosić o wsadzenie do lodówki), to ważniejsze jest szybkie wywołanie.
Natomiast nie wiem jak ta folia będzie wyglądała w bagażu przy obecnym wariactwie na lotniskach. U arabów, kilka lat temu, na dworcach autobusowych nie było problemów.
!!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
i jeszcze taki mały OT:
chyba jednak od cyfrówki nie da się już dzisiaj uciec (i frajdy z obróbką może być więcej, choć w nieco inny sposób)- ale to tylko moje prywatne zdanie.Fiu fiu
Komentarz
-
Komentarz