X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • Janusz Body
    Moderator
    • 2004
    • 5757

    #16
    Zamieszczone przez zanzibar
    Teraz to mam dylemat - chronić filtrem EF 85/1.2 II (tani nie był), czy postawić na jakość i dać sobie spokój z filtrami. Pstrykam zdjęcia amatorsko i unikam złych warunków atmosferycznych - czy to będzie dostateczna ochrona obiektywu?
    Najprościej to przyjąć taktykę "na oba" Jak już pisałem zakładam czasem filtru UV do "spacer-zooma" albo na użytkowanie aparatu w ekstremalnych warunkach. Extremalne warunki to dość nieprecyzyjne określenie ale np. "leżakowanie" na plaży też się do tego zalicza. Do zdjęć "dopracowanych", zdjęć ze statywu, zdjęć we wnętrzach (np. kościół, muzeum) po prostu filtr odkręcam. Jak ustawiam aparat na statywie żeby poprawić jakość, często z MLU, to dlaczego miałbym pogarszać jakość filtrem - to tylko jedna czynność więcej.

    UV prawie zupełnie nie ma wpływu na cyfrę (my naszymi oczami też UV nie widzimy) ale zupełnie dobrze "widzi" UV klisza. Ba, klisza potrafi dostrzec nawet promienie Roentgena i to nawet tak słabe jak "film safe" x-ray'e na lotniskach. Film przepuszczony przez taką maszynkę kilkanaście razy jest bardzo "safe". Już mu nic nie grozi - zdjęcia na pewno No to właśnie do kliszy zostały wymyślone te różne UV, Sky, Haze. Film jest z założenia robiony na określony WB (temperaturę barwową światła). Inny masz film do "dziennego" a inny do "sztucznego" oświetlenia a często i tak potrzebne są dalsze korekcje filtrami. UV, Sky i Haze to akurat te najdelikatniejsze korekcje ale filtrów korekcyjnych jest kilkadziesiąt na różniste rodzaje oświetlenia.

    Janusz,
    Old enough to know better - but I do it anyway.

    Komentarz

    Pracuję...