Odp: Wybór plotera.
Ogólnie Epsony serii x900 i x890 są przekombinowane i potrafią się zdrowo wysypać, są droższe w eksploatacji, żrą więcej tuszu, marnują też*sporo tuszu na czyszczenie i zmiany MK<>PK, wymagają też pilnowania czy głowica się aby nie przytkała. Dzień operatora Epsona SP zaczyna się od wykonania nozzle checka, następnie lampienia się, czy aby na wydrukach nie pojawią się paski od przytkanych dyszy, co w przypadku gdy wydrukowaliśmy np. połowę powiększenia 100x150 na barycie/finearcie kosztującym stówę za mb (+tusz) nie jest ani trochę zabawne. Epsony są kapryśne - wymagają odpowiedniej wilgotności i temperatury oraz b. regularnego drukowania, przy używaniu sporadycznym i niekorzystnych warunkach potrafią zdrowo wybrać jaja, nie są to również maszyny gdzie można sobie pozwolić na częstą wymianę mediów matowych na błyszczące, bo wiąże się to z kosztami. Najgorsze są jednak pady b. drogich głowic dodatkowo wymagające kosztownej wizyty serwisu.
Osobom zastanawiającym się nad nowym Epsonem SP polecam wątek, gdzie pół internetu pod wodzą Erica Gulbransena usiłowało długo, wytrwale i bezskutecznie znaleźć metodę reanimacji padniętych głowic w Epsonach SP x900/x890:
Epson 7900 from the inside - out
Tu zaś mamy relację użytkownika, który postanowił definitywnie rozwiązać problem przytkanej głowicy w jego Epsonie SP 9900 (4:50):
Oczywiście sam jestem nieobiektywny, bo bez żalu a nawet z uczuciem ulgi przesiadłem się ze znienawidzonego Epsona SP7880 na Canona iPF6350, następnie na iPF8300 i te maszyny wprost ubóstwiam i znam na pamięć, one zaś odwzajemniły moje uczucia zarabiając dla mnie konkretną kasę. Mógłbym godzinami opowiadać tutaj o tym, jaki ploter wodnopigmentowy jest najlepszy na świecie i dlaczego właśnie Canon iPF, ale nie chcę zanudzić na śmierć
Ogólnie Epsony serii x900 i x890 są przekombinowane i potrafią się zdrowo wysypać, są droższe w eksploatacji, żrą więcej tuszu, marnują też*sporo tuszu na czyszczenie i zmiany MK<>PK, wymagają też pilnowania czy głowica się aby nie przytkała. Dzień operatora Epsona SP zaczyna się od wykonania nozzle checka, następnie lampienia się, czy aby na wydrukach nie pojawią się paski od przytkanych dyszy, co w przypadku gdy wydrukowaliśmy np. połowę powiększenia 100x150 na barycie/finearcie kosztującym stówę za mb (+tusz) nie jest ani trochę zabawne. Epsony są kapryśne - wymagają odpowiedniej wilgotności i temperatury oraz b. regularnego drukowania, przy używaniu sporadycznym i niekorzystnych warunkach potrafią zdrowo wybrać jaja, nie są to również maszyny gdzie można sobie pozwolić na częstą wymianę mediów matowych na błyszczące, bo wiąże się to z kosztami. Najgorsze są jednak pady b. drogich głowic dodatkowo wymagające kosztownej wizyty serwisu.
Osobom zastanawiającym się nad nowym Epsonem SP polecam wątek, gdzie pół internetu pod wodzą Erica Gulbransena usiłowało długo, wytrwale i bezskutecznie znaleźć metodę reanimacji padniętych głowic w Epsonach SP x900/x890:
Epson 7900 from the inside - out
Tu zaś mamy relację użytkownika, który postanowił definitywnie rozwiązać problem przytkanej głowicy w jego Epsonie SP 9900 (4:50):
Oczywiście sam jestem nieobiektywny, bo bez żalu a nawet z uczuciem ulgi przesiadłem się ze znienawidzonego Epsona SP7880 na Canona iPF6350, następnie na iPF8300 i te maszyny wprost ubóstwiam i znam na pamięć, one zaś odwzajemniły moje uczucia zarabiając dla mnie konkretną kasę. Mógłbym godzinami opowiadać tutaj o tym, jaki ploter wodnopigmentowy jest najlepszy na świecie i dlaczego właśnie Canon iPF, ale nie chcę zanudzić na śmierć
Komentarz