Chodziło mi raczej o przedstawicieli handlowych niż o sprzedawców w sklepach. Takich, którzy są odpowiedzialni za relacje z innymi klientami. Raczej także biznesowymi. Czyli człowiek, który jeździ po kraju, negocjuje warunki współpracy, pozyskuje nowych klientów i dopieszcza starych.
X
-
-
Akurat nie ich miałem na myśli. Wiadomo -oni utrzymują ze swojej pracy resztę kraju. No i te pokojowe demonstracje w stolycy.
P.S. Są też zawody (nie górnicy
), w których na emeryturę można przejść w wieku 33-35 lat. 
Czy to są zawody, w których po pracy codziennie wraca się do rodzinnego domu?
Komentarz
-
Dokładnie.. dwa tygodnie temu zatrudniłem chłopaka po technikum elektronicznym - "na wejście" dostał 1800 netto (do ręki) - nie miał znajomości, wejść itp. - tyle tylko że miał wiedzę - mimo że nie potwierdzoną "papierkami"- której nie posiadł w technikum tylko wysiedział w domu przed kompem/z lutownicą itp. a że mam pojęcie o tym co gość będzie robił to po rozmowie i paru szybkich pytaniach wiedziałem że chłopak się nadaje.. i jak tylko się zaklimatyzuje we firmie i wdroży to na pewno dostanie bez proszenia się więcej kasy..
To jeszcze dwie osoby muszą mieć pracę..
dokładnie.. jak kiedyś w zasadzie pisałem tylko programy to też było to jak przy łopacie.. teraz jak m.in. muszę wymyślać co i jak te programy mają robić, albo nowe urządzenia wdrażać do badań i produkcji to dopiero się robi problem ze snem - mózgu niestety nie da się wyłączyć ot tak.. siedzę na urlopie a np. wczoraj przez pół dnia wisiałem na telefonie - miałem wybór albo gadać albo wracać.. to ta druga strona..Wyluzuj chłopie. Tak jak ty nie wiesz jak, tak naprawdę, wygląda praca tak tu poniewieranej kasjerki w markecie, tak ludzie nie wiedzą jak od podszewki wygląda twój zarobek. Ja w życiu robiłem różne rzeczy. Zdarzyło mi się być fizolem na samym dole drabinki hierarchii, jak i organizować pracę zespołu i być z tego rozliczanym. Jedno i drugie ma swoje wady i zalety. Ludzie, którzy nie pracowali nigdy na jakimś kierowniczym stanowisku lub nie prowadzili własnej firmy nie zdają sobie na przykład sprawy, jak to naprawdę wygląda. W pracy zwykłego fizola najbardziej podobało mi się to, że jak się kończyła dniówka, to do następnego dnia rano nie musiałem myśleć o robocie. Fizycznie byłem zmęczony, ale psychicznie młody bóg. Jak mi się trzonek od łopaty złamał na drodze, to kierownik miał problem, żeby mi nową łopatę dostarczyć, ja siedziałem jak panisko na krawężniku.
Jak nie pracuję fizycznie i organizuję pracę innym, jestem rozliczany z efektów uzyskanych przez nich, to nie męczę się fizycznie, ale moja głowa jest często w pracy nawet kiedy, według nie znających jej specyfiki, odpoczywam. Celowo nie piszę czym się zajmuję, bo nie ma to większego znaczenia, każdy zawód (stanowisko) ma swoje lepsze i gorsze aspekty. Każda praca powinna jednak pozwalać na godziwy zarobek, jeśli jest dobrze wykonywana. Staram się nie myśleć o zarobkach innych w kategoriach, że zarabiają zbyt dużo do wkładanego wysiłku. Nie podoba mi się też kiedy robią to inni. A wszystkim, którzy zazdroszczą niektórym grupom zawodowym zawsze mówię, że powinni zająć się właśnie tą profesją, skoro to taki dobry i łatwy zarobek.
No - to teraz zachęciłeś mnóstwo ludzi żeby zostali kapitanami tankowców
Odpowiedź masz powyżej
5DmkI, C85f1.2|580 EXII|Komentarz
Komentarz