X
-
-
A ja myślałem i dlatego wydzieliłem
.
Temat budzi emocje, bo dotyczy nas wszystkich, a niektórych w sposób bardzo osobisty. Dlatego prośba jak wyżej żeby nie stosować argumentów emocjonalnych."Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
Kapitan Wagner
Komentarz
-
a skad wiesz czym ja sie zajmuje ?
!!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
Wracaj anonimie skad przyszedles. Na takie wypociny nie mam zamiaru odpowiadac bo to juz jest wycieczka osobista. Gratuluje zalozenia specjalni konta by to napisac. Najwyrazniej brak odwagi. Zalosne.Zapitalasz? Dla olbrzymiej większzości społeczeństwa Ty masz luksusową pracę. Dostałeś dofinansowanie z UP, zrobisz parę zdjęć i masz kilka tysięcy z jednego dnia pracy (no może dwóch-trzech włączając obróbkę - choc patrząc na portfolio, to raczej długo ona nie trwa, chyba, że masz "wolny" komputer). Kasjerka nie dostała dofinansowania.
Czy pracownik urzedu statystycznego czy innego ma dostawać więcej niż kasjerka? Za co? Za picie kawy, ewentualnie herbaty? Kasjerka naprawdę zasuwa i uwierz mi, pomimo braku innych kwalifikacji nie jest to praca ani łatwa, ani przyjemna. Niektórym tak się boiwiem życie układa, że nie może sobie pozwolić na dłuższe szukanie pracy i pozostawanie bez środków do życia.
Nie chcę Cię obrażać, ale jakie Ty masz wielkie kwalifikacje, że zarabiasz tyle w jeden dzień. Oczywiście w porównaniu do kasjerki.
Z drugiej strony to jako osoba zawodowo wykonująca zdjęcia na ślubach i weselach następnym razem jak będziesz narzekał na forum na "słaby rok dla ślubniaków", weź sobie do serca swoje słowa o zarobkach dla kasjerek i potem się zastanów a z czego Ci ludzie mają opłacić takiego fotografa. Trzy miesiące będzie pracować, żeby go opłacić, a gdzie inne ważniejsze wydatki?
!!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
Gdzie ja podczas tej rozmowy chocby raz wspomnialem swojej pracy ? ANI RAZU.
Poza tym jesli zaliczasz sie , a wszystko na to wskazuje , do grona osob ktore nie widza roznic miedzy wlasna firma ( nawet 1 os dzialalnoscia ) a praca na etacie to tym bardziej nie mamy o czym rozmawiac. Klapki na oczy.
Wszystkim do cholery ciagle sie wydaje ze jak ktos prowadzi DG to juz krezus i panisko...
Koncze bo bluzgac zaraz zaczne przez takie cos.no comment...Komentarz
-
I don't pretend to understand Brannigan's Law. I merely enforce itKomentarz
-
Wyluzuj chłopie. Tak jak ty nie wiesz jak, tak naprawdę, wygląda praca tak tu poniewieranej kasjerki w markecie, tak ludzie nie wiedzą jak od podszewki wygląda twój zarobek. Ja w życiu robiłem różne rzeczy. Zdarzyło mi się być fizolem na samym dole drabinki hierarchii, jak i organizować pracę zespołu i być z tego rozliczanym. Jedno i drugie ma swoje wady i zalety. Ludzie, którzy nie pracowali nigdy na jakimś kierowniczym stanowisku lub nie prowadzili własnej firmy nie zdają sobie na przykład sprawy, jak to naprawdę wygląda. W pracy zwykłego fizola najbardziej podobało mi się to, że jak się kończyła dniówka, to do następnego dnia rano nie musiałem myśleć o robocie. Fizycznie byłem zmęczony, ale psychicznie młody bóg. Jak mi się trzonek od łopaty złamał na drodze, to kierownik miał problem, żeby mi nową łopatę dostarczyć, ja siedziałem jak panisko na krawężniku.
Jak nie pracuję fizycznie i organizuję pracę innym, jestem rozliczany z efektów uzyskanych przez nich, to nie męczę się fizycznie, ale moja głowa jest często w pracy nawet kiedy, według nie znających jej specyfiki, odpoczywam. Celowo nie piszę czym się zajmuję, bo nie ma to większego znaczenia, każdy zawód (stanowisko) ma swoje lepsze i gorsze aspekty. Każda praca powinna jednak pozwalać na godziwy zarobek, jeśli jest dobrze wykonywana. Staram się nie myśleć o zarobkach innych w kategoriach, że zarabiają zbyt dużo do wkładanego wysiłku. Nie podoba mi się też kiedy robią to inni. A wszystkim, którzy zazdroszczą niektórym grupom zawodowym zawsze mówię, że powinni zająć się właśnie tą profesją, skoro to taki dobry i łatwy zarobek.Pozdrawiam
Marek/BiperekKomentarz
-
To nie jest tak, że "się należy". Nie z definicji. Należy się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ktoś chce za tę usługę tyle zapłacić. Jak nie będzie chciał, to się nie będzie należało. Z tą wałkowaną na lewo i prawo kasjerką jest identycznie.
Wynagrodzenie wcale nie jest zależne od wykształcenia/nakładu pracy/odpowiedzialności itd. Tylko i wyłącznie od relacji podaż/popyt. W każdej dziedzinie bez wyjątku.Komentarz
-
A jeśli ta profesja nie jest związana z działaniem na wolnym rynku, tylko polega na pobieraniu łatwego, ustawowo rewaloryzowanego zarobku z budżetu państwa?Komentarz
-
Komentarz
-
Kolaj - owszem, nikomu się nie należy od tak. Ja parafrazowałem stwierdzenie kolegi, który pisał, że się komuś nie należy.
Zarobki to prywatna sprawa, ale jak już ktoś pisał za uczciwą pracę czy to kasjerki, sprzątaczki, pracownika biurowegoczy fotografa należy się wynagrodzenie. A w jakiej wysokości, to już kwestia negocjacji pracownik - pracodawca. Poza tym kwestia wysokości samych zarobków - dla jednych 1300 to i tak dużo, a inny 1300 wydaje w jeden wieczór w knajpie.
Wiem, że fotograf musi amortyzować drogi sprzęt itp Z drugiej strony taka kserokopiarka jest dużo droższa od zestawu aparat plus obiektywy a kopia kosztuje kilka - kilkanaście groszy. a materiały i amortyzacja sprzętu, opłata za lokal też kosztuje. Taksówkarze też muszą amortyzować auta, naprawiać, itp i pomimo, że od roku benzyna skacze od 4,40 do 5,40 cena usługi jest taka sama.
MM-Architekci - miało być bez osobistych wycieczek. To, że się zalogowałem nie oznacza, że jestem tchórzem. Właśnie się zalogowałem by wziąć udział w dyskusji. Forum czytam od kilku lat i pamiętam jak pytałeś o zasady dofinansowania z UP około 2 lat temu - zresztą sam wielu osobom pomogłeś w tym względzie. Być może nie powinienem w pierwszym poście od rozu wypowiadać się w tak wybuchowym temacie, ale chciałem pokazać drugą stronę barykady. CO o Tobie wiem, że miałem czelność pisać? Tyle co sam napisałeś tu na forum. Może niepotrzebnie odnosiłem się do Ciebie osobiście - raczej chodziło mi o grupę fotografów ślubnych jako grupę zawodową. Piszesz ze zasuwasz i dlatego jesteś na takim poziomie na jakim jesteś - ok. Oczywiście wiem, że te 3000 zł za ślub to nie czysty zysk, ale i amortyzacja sprzętu i opłaty za odbitki, fotoksiążkę / album, płyty / pendrive, dojazd na ślub, plener, podatki, zusy itp i oczywiście Twoja praca. Ale to, ze Ty uważasz, że masz ciężko, nie oznacza, że musisz deprecjonować pracę innych i z oburzeniem wypisywać dlaczego komuś się ma płacić 1300 zł za ich pracę. Skoro uważasz, że to intrantna posada - w końcu siedzisz sobie na krzesełku i tylko pobierasz należność wydajesz resztę i paragon. Tak samo jest z fotografią. Masa ludzi weszła w usługi foto, dostała dofinansowanie i zaczeli trzaskać ślubniaki...
Owszem tu nie narzekałeś, że masz cięzko, ale czytając co raz jakieś tematy typu ciężki rok dla ślubniaków często narzekasz jako ta "grupa zawodowa" na rynek i konkurencję fotoziutków. To jest konkurencja i trzeba umieć się wybić na tle innych. Jak Ci się nie uda, znikasz z rynku. Widocznie coś robiłeś nie tak - nie umiałeś się dostosować do sytuacji na rynku. I nie jest to wina fotoziutków - to Twoja wina i tylko Twoja.
Wspominano o innych zawodach, że im się płaci a jeszcze strajkują bo i m mało - widocznie mało i takie ich prawo. Górnik ma ciężką pracę i może stracić życie, a już na pewno po kilku latach na przodku zdrowie ma w takim stanie, że na pewno nie zamieniłbyś się z nim miejscami. Ktoś tę pracę musi wykonywać - skoro uważasz, że dostają wielkie pieniądze to proszę bardzo - droga otwarta do kopalni.
Inna sprawa, że jeśli Twoim mniemaniem ludzie bez większych kwalifikacji czyli powiedzmy, że po szkole średniej nie powinni godnie zarabiać (a to duży procent społeczeństwa), to kto będzie korzystał w natłoku konkurencji z Twoich usług z takimi cenami. Znowu będą narzekania, że ludzie wolą korzystać z szarej strefy z fotoziutków i sami sobie robią krzywdę. Owszem robią - ale większość tych ludzi i tak specjalnie nie widzi różnicy w zdjęciach za 3000 zl czy z 500 zł a przynajmniej godzą się na spadek jakości kosztem kilkukrotnie niższej ceny. Oni nawet jakby nie było fotoziutków i szarej strefy nie skorzystaliby z Twoich (Twoich w sensie zawodowych fotografów) usług, bo ich zwyczajnie nie stać.
ps. wszędzie gdzie pisałem per Ty, chodziło mi o grupę zawodową fotografów ślubnych.Komentarz
-
W przypadku średniej z zarobków jest jedno wypaczenie na masową skalę. Są to kolesie zatrudniani w urzędach (ministerstwach, gminach, innych urzędniczych wynalazkach, MPO, MZK, ośrodki sportu...) zaraz po wyborach. Wystarczy 500 000 takich osób (a zapewne jest ich sporo więcej - np u nas w gminie po wyborach stworzono 4 mega płatne stanowiska w samym urzędzie) ze średnią pensją 8000-10000 zł i mamy wypaczenie średniej krajowej.
A jeśli chodzi o tą przytaczaną kasjerkę i tak powinna się cieszyć, że ma umowę i 1300 na rękę. W dzisiejszych czasach umowa o pracę powoli zaczyna się robić luksusem. Jeszcze ze 2 podwyżki podatków, kolejne pół miliona urzędników, kolejne podwyżki płac minimalnych i w sektorze prywatnym nikt nie będzie pamiętał o czymś takim jak umowa o pracę.
A parafrazując przytaczane powiedzenia w drugą stronę: kto broni kasjerce nauczyć się jakiegoś fachu i godnie zarabiać?Minolta x-300 + 50/1.7 + opemus 6 + 3 x cyfra CanonKomentarz
-
Takie małe wtrącenie z mojej strony jeśli chodzi o zarobki "państwowe".
Z mojego podwórka - wiele osób zwykło mówić, że praca sędziego to łatwizna - kilka rozpraw w tygodniu i z głowy. Za co więc biorą taaaakie pieniądze?
Szkoda tylko, że mało osób zna tą pracę "od kuchni" i nie wie ile w rzeczywistości pochłania czasu.
Podobnie pewnie ma się rzecz z innymi urzędnikami państwowymi. Oczywiście, część z nich ma pracę głęboko we wiadomym miejscu i robi najmniej jak tylko można lub wręcz zajmuje sztucznie wykreowane stanowiska.
Ale - wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...
Co do kasjerki - czasami broni jej życie. Nie każdy miał komfort finansowy skończenia studiów, szczególnie tych gwarantujących dobrze płatną pracę.Komentarz
-
Odpowiedź jest według mnie w cytowanym przez ciebie fragmencie:
"...zająć się właśnie tą profesją, skoro to taki dobry i łatwy zarobek."Pozdrawiam
Marek/BiperekKomentarz
-
Coś na temat sędziów i ich pracy wiem. I niestety, ale nie zgodzę się z Tobą. Zarobki są na wysokim poziomie (rejonowy ok 6k na rękę, okręgowy ok 8k na ręke, apelacyjny ponad 10k i to są gołe pensje bez dodatków), choć nie tak wysokim, żeby ich nie kusiło.A praca? Hmmm... no cóż, przepracowywać to się oni nie przepracowywują. 3 dni sesji w tygodniu przy jednoczesnym nienormowanym czasie pracy. Część rzeczy robią w domu, tylko tak naprawdę 1/3 roboty odwala za nich sekretariat, a kolejną 1/3 ich asystenci. Wszędzie traktuje się ich jak święte krowy, mają do tego immunitet, nie odprowadzają ZUSu i mają 100% płatne L4. Emerytury to 80% średniego zarobku z 3 ost. miesięcy przed odejściem jak to się u nich ładnie nazywa w stan spoczynku.Takie małe wtrącenie z mojej strony jeśli chodzi o zarobki "państwowe".
Z mojego podwórka - wiele osób zwykło mówić, że praca sędziego to łatwizna - kilka rozpraw w tygodniu i z głowy. Za co więc biorą taaaakie pieniądze?
Szkoda tylko, że mało osób zna tą pracę "od kuchni" i nie wie ile w rzeczywistości pochłania czasu.
Podobnie pewnie ma się rzecz z innymi urzędnikami państwowymi. Oczywiście, część z nich ma pracę głęboko we wiadomym miejscu i robi najmniej jak tylko można lub wręcz zajmuje sztucznie wykreowane stanowiska.
Ale - wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...
Co do kasjerki - czasami broni jej życie. Nie każdy miał komfort finansowy skończenia studiów, szczególnie tych gwarantujących dobrze płatną pracę.
Biorąc pod uwagę prestiż społeczny jaki ze sobą niesie ta praca to narzekać chyba nie mogą. Inna sprawa, że mając na uwadze ich znaczenie dla każdego społeczeństwa i jego wymiaru sprawiedliwości to ich zarobki powinny być duże, z tym, że pracy by im się trochę więcej przydało.
Jest jeszcze jedna ważna rzecz, mianowicie brak zróżnicowania płac sędziów ze względu na rodzaj spraw jakie sądzą. Sędzia będąca w wydziale Ubezpieczeń Społecznych sądząca sprawy sporne rencistów i emerytów z ZUSem dostaje tyle samo, co sędzia w wydziale Karnym sądząca mafie pruszkowską. Ryzyko delikatnie mówiąc inne.
Co do tych, którzy wiecznie narzekają na urzędniczą bandę nierobów to proponuje przyjąć się do jakiejś jednostki budżetowej i popracować trochę. Wtedy taki człowiek przekona się, że zmiany muszą być odgórne, bo ilość debilnych procedur mnożących papierologię jest ogromna. Osoba przechodząca z prywatnej firmy do państwówki może naprawdę dostać frustracji.7D | 450D | C10-22 3.5-4.5 | S8 3.5 Fish | C28 1.8 | C50 1.4 | C85 1.8 | 430EX II | Phottix|Komentarz
-
Zgadzam się z Tobą z tym zastrzeżeniem, że chodzi mi głównie o wydziały karne.
Trzeba jeszcze dodać dyżury aresztowe itp. Poza tym - nie każdy sędzia ma asystenta. Ci którzy mają generalnie co się da przekierowują. A Ci którzy nie mają - mają problem.
Bo czasami jest tak, że prokuratura choćby z czystej złośliwości składa wniosek o uzasadnienie - bo sędzia wyłapał ich rażący błąd.Komentarz
-
Wiesz, jakieś minusy są, aczkolwiek ilość plusów miażdży w tym wypadku te minusyZgadzam się z Tobą z tym zastrzeżeniem, że chodzi mi głównie o wydziały karne.
Trzeba jeszcze dodać dyżury aresztowe itp. Poza tym - nie każdy sędzia ma asystenta. Ci którzy mają generalnie co się da przekierowują. A Ci którzy nie mają - mają problem.
Bo czasami jest tak, że prokuratura choćby z czystej złośliwości składa wniosek o uzasadnienie - bo sędzia wyłapał ich rażący błąd.
7D | 450D | C10-22 3.5-4.5 | S8 3.5 Fish | C28 1.8 | C50 1.4 | C85 1.8 | 430EX II | Phottix|Komentarz
Komentarz