X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • Jester
    Początki nałogu
    • 2005
    • 337

    #61
    Zamieszczone przez Adam Kasprzak
    Dla ciebie Jester idealny byłby Marcus Bell. Jego domeną jest nie wkraczanie w uroczystość, tylko robienie z niej reportażu pozostając jak najbardziej niewidocznym. Przeczytałem 3/4 jesgo książki i jestem pod wrażeniem.
    !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
    robiłem zdjęcia na ślubie rodziny, gdzie to fotograf i jego video-kamerzysta byli głównymi osobami na uroczystości. wszędzie ich było pełno i, o dziwo, państwu młodym to nie przeszkadzało. To wszystko zależy od podejścia...
    A ja widziałem ślub, na którym w ogóle nie było fotografa. Młodzi poprosili, żeby WSZYSCY robili zdjęcia jak chcą i kiedy chcą, pod warunkiem, że później przekażą te foty młodym. Dzięki temu wiem, jak wyglądały naloty dywanowe aliantów na Kolonię i Drezno... Ksiądz dwa razy przerywał mszę... A zdjęć w rezultacie z tej imprezy nie ma prawie wcale, bo okazało się, że komórki są na razie do tego za słabe, mimo OGROMNYCH chęci "fotografów"...
    Tak czy siak - uważam, że fotograf NIE JEST najważniejszą osobą na ślubie. Nie jest nawet w pierwszej trójce. Nawet fotograf-ninja (Buissink?)

    J

    Komentarz

    • MateuszZ.
      Początki nałogu
      • 2005
      • 276

      #62
      Zamieszczone przez Adam Kasprzak
      Dla ciebie Jester idealny byłby Marcus Bell. Jego domeną jest nie wkraczanie w uroczystość, tylko robienie z niej reportażu pozostając jak najbardziej niewidocznym. Przeczytałem 3/4 jesgo książki i jestem pod wrażeniem.
      !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
      robiłem zdjęcia na ślubie rodziny, gdzie to fotograf i jego video-kamerzysta byli głównymi osobami na uroczystości. wszędzie ich było pełno i, o dziwo, państwu młodym to nie przeszkadzało. To wszystko zależy od podejścia...
      dokładnie.

      Wiesz, ja na moim ostatnim slubiku pobawiłem się w Yevratna trochę. (oczywiście w duuużo łagodniejszym stylu ) para, rodzina, uczestnicy byli zachwyceni z interakcji. Mówili że widzą, że się staram, że to muszę kochać,że napewno będą super foty bo było mnie wszędzie, itp. Sami po jakimś czasie zaczeli się wygłupiać, pozować, ciągnąć mnie w dziwne lokacje restauracji hotelowej

      Myślę, że ciężko jest zrobić ciekawe kadry nie ingerując z otoczeniem. W przeciwnym wypadku pozostają nudne kadry, które niektórzy fotografowie ratują paskudnymi blurami, sepiami i oczojebnymi ramkami.

      Moim zdaniem powini istnieć na naszym rynku fotgrafowie zarówno tacy, jak i tradycyjne słupy kościelne

      Wszystko zależy od podejscia i potrzeb :-D

      Komentarz

      • Adam Kasprzak
        Początki nałogu
        • 2007
        • 278

        #63
        dlatego zawsze warto spotkać się*z parą przed ślubem na kawce, wziąść przykłady (laptop) i obgadać jak to widzą.
        Pkt 8 regulaminu forum

        Komentarz

        • MateuszZ.
          Początki nałogu
          • 2005
          • 276

          #64
          Zamieszczone przez Adam Kasprzak
          dlatego zawsze warto spotkać się*z parą przed ślubem na kawce, wziąść przykłady (laptop) i obgadać jak to widzą.
          Dokładnie ! Ja zawsze tak robie Kilka razy fociłem pary, które pierwszy raz widziałem przed kościołem dopiero??: . Nie polecam...

          Komentarz

          • Jester
            Początki nałogu
            • 2005
            • 337

            #65
            Zamieszczone przez MateuszZ.
            Wiesz, ja na moim ostatnim slubiku pobawiłem się w Yevratna trochę. (oczywiście w duuużo łagodniejszym stylu ) para, rodzina, uczestnicy byli zachwyceni z interakcji. Mówili że widzą, że się staram, że to muszę kochać,że napewno będą super foty bo było mnie wszędzie, itp. Sami po jakimś czasie zaczeli się wygłupiać, pozować, ciągnąć mnie w dziwne lokacje restauracji hotelowej
            Po jakimś czasie, jak już się lekko nawalili?
            Nie dziwię się, ludzie po alkoholu dostają z reguły małpiego rozumu. Sęk w tym, że zdjęcia później są oglądane na trzeźwo...

            Myślę, że ciężko jest zrobić ciekawe kadry nie ingerując z otoczeniem.
            Chyba mylisz fotografa z wodzirejem
            Ja ich w każdym razie rozróżniam i fotograf, który drze ryja na gości i ustawia ich 40 minut do zdjęcia zbiorowego jest IMHO idiotą. A W ŻADNYM RAZIE nie świadczy to o jego profesjonaliźmie. To nie on jest bohaterem wieczoru i powinien sobie z tego zdawać sprawę. W tym filmie któryś z fotografów (tych spokojniejszych) mówi niegłupią rzecz: panna młoda nigdy nie wyglądała lepiej, niż w dniu swojego ślubu. Ma najładniejszą sukienkę, najlepszą fryzurę i najlepszy makijaż. Fotograf ma to tylko zarejestrować. A zaraz potem widzę głąba z 70 centymetrową lufą, który robi z młodych i gości idiotów bo chce mieć ładne ujęcia, więc akcja zaczyna przypominać próbę generalną w kiepskim teatrze na dzień przed premierą: wszyscy latają jak potrzaskani a w środku króluje szczęśliwy fotograf, napiernicza 8 klatek na sekundę i drze na nich japę. Pożar w burdelu to przy tym pikuś
            Lekko zniesmaczające wrażenie.

            Moim zdaniem powini istnieć na naszym rynku fotgrafowie zarówno tacy, jak i tradycyjne słupy kościelne
            Słupy jak Ascough na przykład?
            Sęk w tym, że często to, że fotografa nie widać, nie znaczy, że go tam nie ma. Często dzięki temu, że go nie widać - ma najlepsze foty. A już na pewno prawdziwsze, niż upozowane przez ninję-terrorystę

            J

            Komentarz

            • Propi
              Początki nałogu
              • 2005
              • 329

              #66
              Zamieszczone przez Jester
              W tym filmie któryś z fotografów (tych spokojniejszych) mówi niegłupią rzecz: panna młoda nigdy nie wyglądała lepiej, niż w dniu swojego ślubu. Ma najładniejszą sukienkę, najlepszą fryzurę i najlepszy makijaż. Fotograf ma to tylko zarejestrować. A zaraz potem widzę głąba z 70 centymetrową lufą, który robi z młodych i gości idiotów bo chce mieć ładne ujęcia, więc akcja zaczyna przypominać próbę generalną w kiepskim teatrze na dzień przed premierą: wszyscy latają jak potrzaskani a w środku króluje szczęśliwy fotograf,
              To chyba wszystko łysy Buissink
              Filozofię ma świetną, aczkolwiek chyba zbytnio czuje się jak gość na weselu, a nie tylko człowiek odpowiedzialny za jakąś usługę. Taki prawie członek rodziny
              www.piotrwojtasiak.pl

              Komentarz

              • MateuszZ.
                Początki nałogu
                • 2005
                • 276

                #67
                Zamieszczone przez Propi
                To chyba wszystko łysy Buissink
                Filozofię ma świetną, aczkolwiek chyba zbytnio czuje się jak gość na weselu, a nie tylko człowiek odpowiedzialny za jakąś usługę. Taki prawie członek rodziny
                hehe dokładnie dlatego najlepszy jest MIX - polskiego fotografa-nudziarza, patrzącego się na zegarek i Szalonego-Yevranta
                !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
                A największy policzek dla fotografa ślubnego moim zdaniem i dowód na jego słupkowatość to moment, kiedy goście zaczynają zlewać fotografa, wyciągać małpki i sami robić sobie foty, ustawiać się do zdjęć... a fotograf stoi jak ciota pod ścianą w tym czasie.

                Ja na ostatnim slubie tak miałem, 2 razy podleciałem wtedy, walnołem fotę, to potem sami goście mnie odszukiwali i prosili o fote. Poczuli, że nie muszą się bawić w fotografa bo jeden już jest, ten wynajęty.
                Ostatnio edytowany przez MateuszZ.; 3344. Powód: Automerged Doublepost

                Komentarz

                • rysiaczek
                  Uzależniony
                  • 2005
                  • 897

                  #68
                  @jester - a nie przyszlo Ci na mysl, ze mlodzi swiadomie decyduja sie na takiego fotografa, jak Yerwant?

                  Dla mnie nie stoi on w centrum, on po prostu robi to, co mu ktos wczesniej zlecil. I za co zaplacil. I zauwaz jedna rzecz - on to robi na sesjach, nie w kosciele. Jak rozumiem, na sesji sam bys pozowal jako mlody, a wynajety fotograf mialby tylko naciskac spust? Cenie i szanuje styl jego pracy - to czyni z niego indywidualna osobowosc

                  I no offence please
                  Pkt 8 Regulaminu - niedozwolona stopka tu była...

                  Komentarz

                  • himi
                    Zablokowany
                    • 2006
                    • 2638

                    #69
                    Oglądając filmik widzę kreatywnego kolesia. Wedding jest mi obcy jak dotąd, ale nie widzę NIC złego w zachowaniu fotografa. Kreacja jest konieczna dla atrakcyjności zdjęć. Gość odblokowuje modeli i nie robi tego IMO w jakiś drastyczny sposów vide film, bo na nim opieram swój osąd.

                    Komentarz

                    • Jester
                      Początki nałogu
                      • 2005
                      • 337

                      #70
                      Zamieszczone przez rysiaczek
                      @jester - a nie przyszlo Ci na mysl, ze mlodzi swiadomie decyduja sie na takiego fotografa, jak Yerwant?
                      Oczywiście. Tyle, że daje sobie głowę uciąć, że wybrali go na podstawie portfolio, a nie stylu pracy, bo pewnie nie mieli o nim zielonego pojęcia. A ten styl jest DLA MNIE nie do przyjęcia, choć zapewne skuteczny.
                      JA bym go pewnie też wybrał na podstawie portfolio - a następnie wykopał za drzwi po góra kwadransie, bo mam alergię na wojskowy dryl

                      Dla mnie nie stoi on w centrum, on po prostu robi to, co mu ktos wczesniej zlecil. I za co zaplacil. I zauwaz jedna rzecz - on to robi na sesjach, nie w kosciele. Jak rozumiem, na sesji sam bys pozowal jako mlody, a wynajety fotograf mialby tylko naciskac spust? Cenie i szanuje styl jego pracy - to czyni z niego indywidualna osobowosc
                      Sesja to sesja - fotograf rządzi. Zaraz sobie tego łysola obejrzę dla pewności, ale wydaje mi się, że on szaleje w trakcie całej ceremonii, nie tylko na sesji w domu/na ulicy/czy gdziekolwiek Jeżeli ciska się tak samo po USC to sorry - wynocha

                      I no offence please
                      ofkorrs

                      J
                      !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
                      Zamieszczone przez himi
                      Oglądając filmik widzę kreatywnego kolesia. Wedding jest mi obcy jak dotąd, ale nie widzę NIC złego w zachowaniu fotografa. Kreacja jest konieczna dla atrakcyjności zdjęć. Gość odblokowuje modeli i nie robi tego IMO w jakiś drastyczny sposów vide film, bo na nim opieram swój osąd.
                      No to z ręką na sercu: którego z tych pięciu fotografów wybrałbyś na swój ślub? (zakładam, że widziałeś film, jeżeli nie - nie ma pytania )
                      Ostatnio edytowany przez Jester; 3337. Powód: Automerged Doublepost

                      Komentarz

                      • marekb
                        Pełne uzależnienie
                        • 2006
                        • 2273

                        #71
                        MateuszZ. możesz pokazać swoje PF...??

                        Komentarz

                        • ripek
                          Pełne uzależnienie
                          • 2005
                          • 1486

                          #72
                          Zamieszczone przez MateuszZ.
                          hehe dokładnie dlatego najlepszy jest MIX - polskiego fotografa-nudziarza, patrzącego się na zegarek i Szalonego-Yevranta
                          !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
                          A największy policzek dla fotografa ślubnego moim zdaniem i dowód na jego słupkowatość to moment, kiedy goście zaczynają zlewać fotografa, wyciągać małpki i sami robić sobie foty, ustawiać się do zdjęć... a fotograf stoi jak ciota pod ścianą w tym czasie.

                          Ja na ostatnim slubie tak miałem, 2 razy podleciałem wtedy, walnołem fotę, to potem sami goście mnie odszukiwali i prosili o fote. Poczuli, że nie muszą się bawić w fotografa bo jeden już jest, ten wynajęty.
                          A jak chcą zdjęcie przy kotlecie to też robisz ?
                          Canon G10, WP-DC28, :grin: 5d mkIII:grin: 5d mkI 17-40L 24LII 35L 85LII 580II

                          Komentarz

                          • radvenom

                            #73
                            Witam serdecznie,

                            Jako ‘nowy forumowicz’ pozwolę sobie zauważyć, że w każdym kraju ceremonie ślubne mają trochę inny przebieg oraz samą długość trwania całej zabawy. Dlatego nie wszystko ‘przekładałbym’ od razu na nasz grunt. Nie miałem okazji obejrzeć omawianych filmów, ale z doświadczenia mogę Wam napisać (w ramach przykładu i z doświadczenia), że w Niemczech ma się o połowę mniej czasu i okazji, aby powstał naprawdę ciekawy materiał ze ślubu. Dlatego w niektórych sytuacjach fotograf może ‘nazbyt’ dyrygować tym wszystkim. Choć tak naprawdę – wszystko zależy od tego, jakie podejście do fotografii ma Para Młoda i jak wiele są w stanie dać z siebie. Na tym polu nasze rodzime śluby wypadają rewelacyjnie, ponieważ są dość mocno rozciągnięte w czasie a same wesela należą do najdłuższych i najhuczniej obchodzonych… Dlatego nie porównywałbym ‘stylu pracy fotografa’, ponieważ na to wszystko składają się czynniki, których my w Polsce i z racji naszych obyczajów – po prostu nie znamy…

                            Komentarz

                            • Kreon
                              Bywalec
                              • 2006
                              • 122

                              #74
                              W UK, czesto zdjecia sa robione innego dnia (wylaczajac wedding party). O kwotach jakie sie tutaj placi nie wspomne. Jest wielu fotografow, lecz wielu z nich to zwyczajni "rzemieslnicy" (w polskim tego slowa znaczeniu (tak do okolo 90-tych lat zwyklo sie mowic na tych ktorzy cos robia bez "duszy")).

                              radvenom.com pisze wyzej o czasie (a wlasciwie jego braku) w dniu slubu, niewielu z Was (mieszkajacych w polsce) mialo okazje bycia np. na party, czyli przyjeciu weselnym w innych krajach. Sam nie wiem jak jest w niemczech, ale tutaj (UK), party trwa 4 do 5,5h. Wiec jesli fotograf nie bedzie sie staral byc kreatywny, to moze zapomniec o klientach. Jako ciekawostke dodam, ze jesli chcesz sie napic alkoholu, to sobie musisz sam kupic, jedzenia nie jest za wiele, a mlodzi licza kase bez skrepowania na sali (wyciagajac wczesniej z kopert) przy gosciach.

                              Ja robilem (przysluga za darmo) na takim party zdjecia i wiecej bym sie nie pisal na to (brak kreatywnosci?).

                              Jester Piszesz, ze wyrzucilbys takiego fotografa po kilkunastu minutach, ciekawe, czy napisales to z zazdrosci, czy moze po prostu jestes mlody (jeszcze kawaler, a to by tlumaczylo Cie, ze nie wiesz po co zdjecia w takim dniu sie robi)? Wyobraz sobie dwie sytuacje:

                              1. Fotograf nr.1 robi zdjecia "po Twojemu" czyli (domyslam sie) technicznie bez zarzutu, ale nie wykracza poza ramy...
                              2. Fotograf nr.2 robi zdjecia jak wspomniany Yerwant...

                              Mija 20-scia pare lat (lub wiecej)... Para ktorej robil fotograf nr.1 widzi te same zdjecia, ktore widzialy po odbiorze odbitek.
                              Para ktorej robil zdjecia fotograf nr. 2 otwiera album i... czuje sie tak ogladajac te zdjecia, jak sie czuli sie wtedy kiedy brali slub.
                              I nie pisz prosze, ze taki fotograf psuje "zabawe" na przyjeciu. Kazda mloda para chce miec jak najlepsza pamiatke z tego dnia, poza tym jesli chodzi o wspomnianego Yerwanta, to chyba nie zauwazyles, ze wszyscy sie przy tym niezle bawili! Poza tym wystarczylo popatrzec na te zdjecia, a one mowia wszystko!

                              Moja konkluzja co do filmu z Yerwantem:
                              1. W filmie z udzialem Yerwanta, zdjecia nie sa robione na przyjeciu!
                              2. Zdjecia nie sa robione w trakcie ceremonii (tylko tuz przed i tuz po, pod Kosciolem), a nastepnie (prawie na "polski sposob") ida "w plener".
                              3. Sam Yerwant mowi, ze jego fotografia jest jak glamour, co wyjasnia sprawe kreatywnosci w trakcie jego pracy.
                              4. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawe ile taka sesja kosztuje... Ceny zaczynaja sie od kilkunastu tysiecy (funtow, nie zlotowek). Za (bez obrazy dla rzemieslnikow) "normalnego fotografa" nikt tyle nie da. Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie.
                              Ostatnio edytowany przez Kreon; 5744.

                              Komentarz

                              • radvenom

                                #75
                                Kreon: Sama prawda. W Niemczech jest podobnie lub jeszcze skromniej. Szczególnie, kiedy mówimy o ceremonii ślubnej prawdziwych Niemców a nie Polaków mieszkających na terenie Niemiec. Przypuszczam, że realia ślubów w DE i UK są podobne. Nasze rodzime śluby/wesela trwają 2-3x dłużej i są 10x weselsze i szalone. (W pozytywnym tego słowa znaczeniu.)

                                Fotografia ślubna w Polsce ma się całkiem dobrze i nie wydaje mi się, abyśmy musieli się wstydzić czegokolwiek, ale system pracy mamy bardzo odmienny… Polski klient nie przywykł do tego, że fotograf ślubny to zespół dwóch-trzech osób + 40 kg sprzętu fotograficznego/oświetleniowego. (Piszę na moim przykładzie). Wśród naszych klientów pokutuje opinia, że fotografia ślubna to „Pan Zenek”, który skacze sobie na weselu i ‘pstryka zdjęcia’. Po części jest to prawda, ale… Mogę śmiało napisać, że co niektórzy fotografowie z zachodu działają często w zespołach i pracują pod presją czasu, o jakiej nasi amatorzy/zawodowcy nie mają pojęcia.

                                Pracowałem już tu i tam i śmiało mogę stwierdzić, że niejeden fotograf (z Polski) pogubiłby się w tamtych realiach. I dlatego napisałem, aby nie opiniować sposobu pracy zagranicznych fotografów, ponieważ panują tam dość odmienne realia, zwyczaje i tempo pracy. Na myśli mam oczywiście zawodowców...

                                Komentarz

                                Pracuję...