Zawsze mozesz do Berlina wyslac... jaki problem?
X
-
-
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase. Będąc monopolistą zgarnia się wielką kasę za wszelkie naprawy sprzętu. Zwykli ludzie są dla nich maluczcy liczą się tylko wielcy np wydawnicwa które dla swoich kupują po kilkanaście L-ek. To oni przynoszą kasę. Tą kasą można się podzielić z kimś kto będzie dbał żeby był tylko jeden serwis (bo zawsze można zagrozić że zmieni się serwis), ale to tylko przypuszczenie.
Magdo do dzieła może Tobie się uda!Komentarz
-
Komentarz
-
Do tego, aparaty z gwarancja polska byly zawsze o wiele drozsze od tych z europejską. Prosty przyklad : Beafoto zawsze doliczala 300 zl wiecej do gwarancji PL.. tylko po co mi PL skoro Europejska jest honorowana rok rowniez i w Polsce a potem jeszcze rok w Europe. Tylko dla samego faktu posiadania Gwarancji Canon Polska? W niczym to nie ulatwia zycia.
----------------------------------------
Moje pstryki na www.jblaminsky.com od 1 lutego 09 -swiat Eli i Kanona zamienilem na swiat Nikkorow...i dzisiaj nadal nie żalujeKomentarz
-
ABJ gdzie ??????????????????????????????/tylko wyslal tam gdzie trzeba...
o czym ty mowisz ?????????? to lepiej odrazu zlikwidowac serwis canona w polsce
jesli by chodzilo o jakis obiektyw 70-200 2,8 to wyzucil bym go na smieci zamiast sie stresowac w serwisie na zytniej chodzilo o duzo drozszy i wcale nie placze tylko Magda sprowokowala te dyskusje i zobaczymy co z tego wyniknie chociaz wiekszosc znas wie juz dobrze ze nicKomentarz
-
gdzie? do Berlina...
Tylko my polaczki musimy sobie pobic pianke, jaki to polski serwis jest shit i w ogole...
dla mnie to zenada... skoro stac mnie na szklo za kilkanascie/dziesiat tysiecy, to stac mnie rowniez zeby zaplacic za DHLa do Berlina, bo gwarancja przeciez obejmuje cala europe, right?
Ja moze jestem jakis inny, ale wole sobie sam szybko poradzic z problemem niz mazac sie na forum i tracic czas... robic z siebie ofiare... wole robic zdjecia...
Prosta zasada, nie podoba sie, to sa inne piaskownice... (mysle o serwisach)
Natomiast jak ktos chce, to zawsze sobei znajdzie problem...Komentarz
-
ABJ ty chyba czegos nie rozumiesz
mieszkam w polsce i gwarancja canona daje mi serwis w polsce i jest problem z tym serwisem i to jest problem i ten problem ma obowiazek rozwiazac Canon
a nie gadanie polaczkow o pianie bo nie jestem polaczkiem
ja nie musze nawet wysylac dhlem bo stac mnie na wyjazd do berlina tylko nie oto chodzi
jak nie bedzie dobrego serwisu w berlinie to co bedziesz wysylal do hiszpani albo japoni ??
jest jeden serwis i jak juz wczesniej gdzies ktos napisal moglo by byc wiecej ale czesci nie moga dostac to chyba jest cos nie tak. Jakis układ ??
zalatwiam teraz naprawe sony vaio ktory kupilem w Dubaju bo kupilem go jakies 4 tys taniej niz w polsce
i serwis jest w belgi tego laptopa opiekun dzwoni co chwile informujac mnie czy
dostalem karton do transportu
ze przesylka doszla na doserwisu
ze jest juz realizowana naprawa
i wlasnie to jest to czego brakuje w canonie
wiec zanim cos napiszesz zastanow sie i sprawdz jak jest to w innych firmach w takich przypadkach
niewiem jak to jest przy laptopach sony za 2 tys ale ja nie kupilem sprzetu Canona za 2 tysKomentarz
-
czyli "dla zasady" , "nie, bo nie" itp... nie interesuje mnie jak jest gdzie indzie...
uzywam Canona i interesuje mnie naprawa sprzetu Canona. Nie chce sie klocic i spierac, ale dla mnie to po prostu szopka...
ja wole miec naprawiony sprzet niz dla zasady sie przepychac z polskim Canonem...
peace
udanych kadrow
Komentarz
-
wlasnie Magdo to jest szopkaNie chce sie klocic i spierac, ale dla mnie to po prostu szopka...
placimy za to duze pieniadze wiec chyba mamy prawo wymagacja wole miec naprawiony sprzet niz dla zasady sie przepychac z polskim Canonem...Komentarz
-
jak mowie, ja wole robic zdjecia, niz sie przepychac z jakims serwisem
pozdro
Komentarz
-
mały OT .Skoro jest już o serwisach ogólnie to ja Wam powiem jak jest w takim APPLE serwis jest jeden w Warszawie, kuriera nie wysyłają,tak naprawde to najlepiej zawieść osobiście ,sprzęt za 11 tys. który pracuje a nie służy do zabawy, termin naprawy na gwarancji 14 dni ROBOCZYCH, mogłem sprawdzać status naprawy ale co z tego skoro status przez cały czas nie zmienił sie ani razu,i o zakończeniu naprawy nikt mnie nie poinformował Sam musiałem zadzwonić i się dopytać,a i jeszcze nie obchodzi ich data zakupu ani data wbita na gwarancji a jedynie jakaś data rejestracji którą przeprowadził sklep i była o kilka dni wcześniejsza niż ta na gwarancji-i jest to 1 rok.koniec OT.Komentarz
-
Komentarz
-
Z telefonami to nie nowosc tylko norma
a Magdy jak niema tak nie ma
chyba sobie odpuscila
chyba ze sama serwis rozbiera na zytniej bez nas
Komentarz
-
Pani Magdo.
Z serwisem na Żytniej miałem przyjemność zbyt wiele razy, więc i postrzeżenia mam różnorakie. Postaram się wypunktować.
- Przede wszystkim skandaliczne traktowanie amatorów i trochę lepsze zawodowych fotografów. Z tym samym problemem szedłem ja i koleżanka. Ja miałem zrobione "na jutro", koleżanka wracała kilkukrotnie i regulacja trwała w efekcie ponad miesiąc. Odnosiłem wrażenie, że do roboty przykładali się dopiero, gdy od początku żąda się faktury na "studio fotografii reklamowej".
- Jeśli tylko wyczują, że reklamujący nie do końca orientuje się w problemie, to kłamią w żywe oczy i wymyślają tak karkołomne teorie, że ciężko uwierzyć. Przy mnie człowiek dowiedział się, że jego 70-200/2.8IS wcale nie musi robić ostrych zdjęć, bo od ostrości są programy graficzne. Świadkiem tego dialogu był również moderator tego forum, mnie Pani oczywiście nie musi wierzyć.
- Obsługa nie szanuje sprzętu klientów. Jeśli z obiektywu za wiele tysięcy złotych zdejmowane są oba dekle oraz filtr, a gołe szkło wrzucane jest do torebeczki foliowej, to uszkodzenia soczewek są nieuniknione. Dekielki nie są przyjmowane, bo mogą zginąć, a wszelkie uszkodzenia "już były" i nie ma o czym dyskutować.
- Standardem jest naprawienie jednej rzeczy i uszkodzenie lub zapapranie kolejnej. W szczelnych eL-szkłach po naprawie taśmy z elektroniką pojawiają się pyłki między soczewkami, odciski palców na matówkach czy soczewkach to tylko drobiazgi. Przestawienie działania jednego urządzenia przy regulacji innego zdarza się dość często.
- Do napraw używane są jakieś dziwne części. Standardowo migawka w aparacie wytrzymuje w zależności od modelu 100-200tys. Po wymianie w serwisie na nową standardem jest wytrzymywanie 15-20tys. Uszkodzony mechanicznie przycisk spustu migawki po wymianie pracował u kolegi dwa tygodnie. I tu już nie ma znaczenia, czy oni łaskawie wymienią go jeszcze raz za darmo. Aparat psuje się w trakcie sesji, fotograf jest stratny kilka tysięcy złotych za nie wykonane zlecenie.
- testowy obiektyw - sprawę znam z opowieści kolegi. Do kalibracji AF puszki za kilkanaście tysięcy złotych używa się plastikowego obiektywu za cenę słabego filtra. Nic dziwnego, że późniejsze podłączenie szkieł, z którymi pracuje puszka, wykazuje czasem większe wady niż przed naprawą. Jeśli do regulacji oddaje się również szkła, pod które mają ustawić puszkę okazuje się, że do regulacji (najczęściej płatnej) są właśnie szkła. Sęk w tym, że te szkła pracują precyzyjnie z innymi, sprawnymi korpusami a po regulacji prawdopodobnie nie będą już sprawne. Na potwierdzenie "sprawności działania" AF dostarczane są jakieś papierowe wydruki, z których nic nie wynika. A gołym okiem widać, że aparat dalej nie trafia w punkt jak powinien.
Szczerze Pani współczuję, przy przebijaniu się z argumentami przez punkt widzenia tego serwisu. Mam pewność, że jeśli nie będzie Pani znała dokładnie tematyki, przekonają Panią, że wszystko jest w porządku, że tylko klienci się czepiają. Proszę jednak wierzyć, że coraz częściej pojawiają się ludzie, którzy zmieniają system, żeby nie mieć kolejnych przejść z tym serwisem.
Sytuacja, gdy wizerunek dużej firmie psuje jakiś zewnętrzny serwis jest tak absurdalna, że aż trudno uwierzyć, że tak długo ma to miejsce.JarekKomentarz
-
Sam doświadczyłem co najmniej dwóch z przytoczonych tu przez kolegę Oskarowego przypadków:
1. Wciskanie kitu, że winę za BF/FF ponosi kiepski obiektyw i kalibracja z 350D jest awykonalna, jak kiedyś sobie kupię jakąś „eLkie” to będzie lepiej /słowa serwisanta/ . BF był tak duży, że czym prędzej sprzedałem i body i szkło. To było moje pierwsze lustro kupione specjalnie na wakacje – nie muszę chyba pisać, że zdjęcia ze względu na potworny BF o kant d.... pamiątki z wakacji nie było, za to awersja do Canona została. I gdyby nie to że pojawiła się wtedy "piątka" siedziałbym teraz pewnie z Nikonem.
2. Pierwszy odwiedziny z "piątką" w serwisie na darmowe czyszczenie matrycy. Aparat zostawiam o godz.10, o 15 ma być gotowy, jako że wtedy do Wawy przybyłem pociągiem przez 5 godzin tułałem się po mieście. Wracam do serwisu aparat leży nie zrobiony, karzą chwilę zaczekać w tym czasie słyszę syk sprężonego powietrza i za chwilę serwisant przynosi aparat. Byłem trochę zdziwiony metodą czyszczenia, ale w końcu pomyślałem że gdzie jak gdzie ale tu wiedzą co robią. Niestety chyba nie widzieli bo za matówką znalazło się kilka farfocli. Bojąc się tego co jeszcze mogą skopać zabrałem aparat do domu, w domu zdjęcie testowe matryca nadal uwalona w sumie nie dziwne.
O Żytniej chciałem już zapomnieć i modliłem się żeby tam już nie trafić, niestety pech chciał, że podczas nie fortunnej zmiany szkła porysowałem matówkę. Wymiana matówki przebiegła dosyć szybko czekałem chyba 2-3 godziny. Niestety na nowej matówce były już widoczne paprochy, których rzekomo nie da się usunąć bo matówka ma to do siebie że zawsze coś się na niej osadzi - taką odpowiedź mniej więcej dostałem.
Wszystkim życzę jak najmniej wizyt w „serwisie” Canona na Żytniej.Komentarz
Komentarz