Ten temat jest zamknięty
X
X
-
-
Ja też widzę duże podobieństwo do muzyki. Niech będzie nawet, że zdjęcie 2 stanowi cover (to swoją drogą dobre porównanie, gdyż w trakcie moich wypocin tutaj mówiłem o wykorzystaniu części składowych zdjęcia 1, czyli autor zdjęcia 2 musiałby zdjęcie 1 pociąć w photoshopie, użyć bezpośrednio część elementów a część dodać od siebie - cover jest więc lepszym odnośnikiem).
Cover to w ujęciu ustawy Prawo autorskie 'opracowanie'. Czyli po chłopsku - wziął cudze i opracował w swoje. Zgodnie z treścią art. 2 ust. 2 ustawy 'Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania'.
Skoro autorskie prawa majątkowe twórcy zdjęcia 1 do zdjęcia nie wygasły, to twórca coveru / opracowania / zdjęcia 2 musiał uzyskać zgodę twórcy zdjęcia 1. Tyle w temacie, żółwik, beczka i piąteczka.Ostatnio edytowany przez Franek_; 28541.Komentarz
-
Hi...
A ja myślę że sąd nie będzie tutaj nic rozstrzygał
. Nie będzie się zastanawiał czy to jedna nuta została zsamplowana czy 900 (kolega muzyk ?
. Sąd musi opierać się na dowodach, ewentualnie na swoim doświadczeniu życiowym. Wątpię żeby Sąd rozstrzygał tą kwestię. Powoła zapewne biegłych, o ile takiej ekspertyzy nie przedstawi strona. Zwracam jednak uwagę że biegły ma prawo odpowiedzieć wyłącznie na zadane pytanie w swojej ekspertyzie. Jeśli strona zapyta "czy obie fotografie wykazują istotne podobieństwa" to oczywiście odpowie "tak". Ale gdy zapyta - czy są plagiatem... cóż. Z punktu widzenia interpretacji jaką się spotyka - plagiat wymaga żeby fotografia była rozpoznawalna i w swoich istotnych elementach identyczna (gdzie identyczność moim zdaniem nie musi oznaczać dosłownego copy-paste). W tym przypadku niewątpliwie kilka elementów jest "identycznych", ale nie wszystkie. W szczególności tak ważny element fotografii jak tło jest inny. Ja obstawiam że biegły potwierdzi niewątpliwą inspirację (co nie jest zakazane), ale nie uzna tego za plagiat. W tym zdjęciu nie zmieniono np sposobu technicznego wywołania oryginalnego zdjęcia (np nie zamieniono oryginału na sepię). Wykonano NOWE zdjęcie inspirowane poprzednim (lub jeszcze innym - nieustalonym). Wykorzystano ewidentnie podobne rekwizyty, ale dodano własną wartość.
Przykład - jak pamiętacie na plenerach przed modelkami tłoczy się zawsze tłum kolegów i koleżanek (pozdrawiam
. Jednakże tylko nieliczni wpływają na pozę modelki, czasem podają jej rekwizyty itp. Czy to oznacza że mają prawa autorskie do wszystkich fotek wykonanych w tym czasie ? NIE - bo to od woli każdego z fotografów na takiej sesji zależy gdzie on się znajdzie i jego oś optyczna obiektywu - kiedy naciśnie spust i jaki wkład twórczy później włoży w obróbkę i kadrowanie. W tym przypadku wizażystka i "reżyser" mają niewątpliwy wkład twórczy, ale to od decyzji fotografa zależy ostateczny kształt zdjęcia.
I jeszcze jedno - w fotografii funkcjonuje też kolaż... taki Cover - często z wielu zdjęć oryginalnych. Tutaj jednak nie widzę żeby ktoś wziął oryginalne zdjęcie. Inspirację - niewątpliwie tak.
Ciekawi mnie jednak jaki będzie wyrok (o ile sprawa trafi do rozpatrzenia
. Jak mówi stare prawnicze przysłowie - między prawem a sprawiedliwością jest zasadnicza różnica 
Pozdrawiam...Komentarz
-
Nareszcie! Myślałem, że nikt na to nie wpadnie. Co zrobił autor zdjęcia aby zabezpieczyć je przed kradzieżą? Wystawił je w wielu galeriach i portalach w internecie? Wysłał na konkurs fotograficzny? A może jeszcze umieścił na kilku internetowych forach? I wszędzie zaznaczył, że kopiowanie pomysłu jest zabronione? Nikt nie zabrał, ukradł zdjęcia i napisał, że to jego tylko zrobił podobne. Podam przykład: Jeśli ktoś sfotografuje buraki w koszu na tle zaoranego pola a ktoś drugi sfotografuje podobne buraki w podobnym koszu na zaoranym polu to będzie plagiat? Kradzież? Chyba raczej nie.
Dawniej szanujący się fotograf pokazywał na swojej wystawie ( dzisiaj pełni tę rolę strona w internecie ) dokładnie to czego nie robi lub robił jakiś czas temu. Wystawa do bieżącej oferty w większości miała się nijak. I im dłuższa kolejka ustawiała się do fotografa to na rynku pojawiała się coraz większa liczba kopii pomysłów z wystawy. A niech biorą.:-DNie ogranicza mnie wyobraźnia ponieważ jej nie posiadam.Komentarz
-
Sąd biegłego może powołać na okoliczność ustalenia czy i w jakim stopniu podobne są do siebie fotografie. Biegły z pewnością stwierdzi, że podobne są. Zaś ocena, czy jest to plagiat czy nie, musi zostać wydana przez Sąd.
Porównanie do coverów jest dobre - moim zdaniem fotografia druga stanowi opracowanie pierwszej, na wykonanie którego fotograf 2 musiał uzyskać zgodę. Wspomniane przez kolegę doświadczenie i praktyka życiowa podpowiadają, że zbyt dużo elementów jest tutaj podobnych, by mówić o zbiegu okoliczności...
Przykład z burakami nie jest dość dobry - za mało elementów składowych, by móc przypisać autorstwo. To coś w stylu zdjęć w łazience w lustrze. Powrzucanie buraków do kosza ustawionego na polu moim zdaniem ma zbyt mało cech autorskich. Ale już ustawienie w charakterystyczny sposób pary młodej z pościelą obwiązaną sznurkiem...
Ja osobiście rzadziej obwiązuję ludzi i pościel sznurkiem na polu niż wrzucam warzywa do pojemników. Ale może ja jakiś dziwny jestem, a fotograf nr 2 o fakcie istnienia zdjęcia 1 dowiedział się przeglądając Canon Board... Tak pewnie było.Komentarz
-
Ciekawe..... na tej zasadzie jak przedstawia to Franek_ można podać do sądu kogoś kto zrobi zdjęcia Giewontu w tym samym ujęciu - przerąbane
.
"Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
Kapitan Wagner
Komentarz
-
Nie. Ale jeśli do krzyża na Giewoncie przyczepisz wielki latawiec w kolorach purpury z ogonem w kształcie chińskiego smoka widoczny z odległości 30 km i zrobisz temu wynalazkowi zdjęcie techniką HDR, a następnie weźmiesz za to pieniądze (niech będzie, że od firmy produkującej latawce), zaś następnie ktoś inny do tegoż samego Giewontu przyczepi latawiec tych samych rozmiarów i koloru, z ogonem w kształcie japońskiego smoka widoczny z odległości 25 km i takiego HDRa sprzeda firmie produkującej ogony do latawców, to moim zdaniem możesz taką osobę podać do Sądu. Przerąbane.Komentarz
-
Ale te latawce na Giewoncie to to samo co buraki w koszu. Ok niech będzie, że obok jest trochę sznura od snopowiązałki i pierza.Nie. Ale jeśli do krzyża na Giewoncie przyczepisz wielki latawiec w kolorach purpury z ogonem w kształcie chińskiego smoka widoczny z odległości 30 km i zrobisz temu wynalazkowi zdjęcie techniką HDR, a następnie weźmiesz za to pieniądze (niech będzie, że od firmy produkującej latawce), zaś następnie ktoś inny do tegoż samego Giewontu przyczepi latawiec tych samych rozmiarów i koloru, z ogonem w kształcie japońskiego smoka widoczny z odległości 25 km i takiego HDRa sprzeda firmie produkującej ogony do latawców, to moim zdaniem możesz taką osobę podać do Sądu. Przerąbane.Nie ogranicza mnie wyobraźnia ponieważ jej nie posiadam.Komentarz
-
A dlaczego nie?
Posłużę się cytatem z Twojej wcześniejszej wypowiedzi:
"mamy do czynienia z plagiatem i nie wiem, jak ślepym trzeba by być, aby nie zauważyć, że wszystkie istotne elementy zostały skopiowane przez drugiego fotografa w celach zarobkowych."
Nie ma nic o latawcach
- wystarczy sam Giewont wedle takiej definicji. Wszyscy co mają takie zdjęcia w albumach, na pocztówkach, w książkach itp. powinni się już zacząć bać. W końcu ktoś pierwszy miał pomysł żeby go w ten czy inny sposób sfotografować dla celów zarobkowych.
"Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
Kapitan Wagner
Komentarz
-
Ja codziennie robię plagiaty plagiatów w celach zarobkowych. Prawy półprofil i lewe ucho. I to nie mój pomysł a robię. I robi to cała masa fotografów w kraju i zapewne za granicą. I nikt nikogo z tego powodu nie poda do sądu.Nie ogranicza mnie wyobraźnia ponieważ jej nie posiadam.Komentarz
-
I w tym momencie pędzę opatentować Giewont widziany z Gubałówki w letnie popołudnie..i jak ktoś chce sobie pstryknąć to poproszę 10 ojro na moje konto
Jestę fotografę
miszcz martwi się o podpisKomentarz
-
Po pierwsze, ktoś musi zostać w takim wypadku uznanym za pierwotnego twórcę. A zdjęciom Giewontu konkretnego twórcy przypisać się nie da. Jeśli zaś twórcy ustalić się nie da (dla przykładu jakieś ludowe piosenki, powiedzonka lub zdjęcia w toaletach), to z pomysłu można korzystać do woli.
Po drugie, aby taką sprawę wygrać, zdjęcie oryginalne musi być udostępnione w taki sposób, by inne osoby mogły się z jego treścią zapoznać. Gdyby fotograf 1 zdjęcie latawca schował do szuflady, to fotograf 2 mógłby swoje zrobić bez problemu.
Po trzecie - wyśmiano idiotę w USA, który chciał opatentować powietrze, stąd też ustawa precyzuje, że utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Kosz buraków nie ma charakteru działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Giewont sam w sobie też nie. Lewe ucho i prawy półprofil również. Ale zabranie młodej pary będąc zawodowym ślubnym fotografem na pole wraz z pościelą i sznurkiem, obwiązanie ich, ustawienie w ten a nie inny sposób, rozmycie tła, w którym dolną część stanowi pole a górną las w mojej ocenie (choć może naiwny jestem) jest zbiorem czynności noszącym ślady działalności twórczej o indywidualnym charakterze.
Przekomarzacie się dla samego przekomarzania, czy naprawdę uważacie te dwa zdjęcia za zbieg okoliczności? A nawet, jeśli tak nie uważacie, to czy jesteście zdania, że zdjęcie nr 2 nie wyczerpuje ustawowych przesłanek terminu 'opracowanie utworu', na rozpowszechnianie którego to to opracowania opracowujący winien uzyskać zgodę twórcy utworu opracowywanego? A może Waszym zdaniem pozostałe dziedziny działalności twórczej człowieka (np. muzyka czy literatura) sobie a fotografia sobie?Ostatnio edytowany przez Franek_; 28541.Komentarz
-
Jest zerżnięte - nie mam wątpliwości tylko co z tego?
A dlaczego sznurek i kołdra tak a kosz buraków nie? I kto tak naprawdę miałby o tym decydować?
Uważam że każdy ma prawo wziąć 'swoją' parę młodą na pole, związać sznurkiem i obfocić...i pierwotnemu twórcy nic już do tego.
Prawo autorskie by było naruszone gdybyś bezczelnie wziął jego zdjęcie i pozamieniał twarze w PhotoShopie...ale to tylko takie moje ględzenie.
Pozdrawiam.
I jeszcze pytanie do kolegów ślubnych...ilu z Was zaświtała taka myśl żeby dołączyć ten pomysł do swojego warsztatu
Jestę fotografę
miszcz martwi się o podpisKomentarz
-
Kto? Sąd, zgodnie z treścią art. 233 § 1 k.p.c.
Pewnie, że ma prawo. Ale skoro jeden twórca już wykonał tego typu zabieg, upowszechnił to zdjęcie, wziął za nie pieniądze, samo zdjęcie wyczerpuje w myśl ustawy Prawo autorskie pojęcie utworu, to moim zdaniem wzięcie pieniędzy za coś praktycznie identycznego, będąc osobą z branży wyczerpuje pojęcie opracowania utworu, na które to opracowanie potrzebna jest zgoda. Jak ze wspomnianymi coverami. W ich przypadku również muzycy nie powinni pytać się o zgodę, tylko trzaskać nowe wersje 'Autobiografii' Perfectu bez pytania na swoich płytach i koncertach?
W obecnej chwili prawo autorskie również zostało naruszone, tylko w inny sposób. Skopiowanie zdjęcia i zmiana twarzy w Photoshopie wyczerpywałaby znamiona typu czynu zabronionego, określonego w treści art. 115 ustawy Prawo autorskie, za co grozi odpowiedzialność karna. Mamy zaś do czynienia z opracowaniem bez wyrażonej zgody. Od opracowania ustawa rozróżnia pojęcie inspiracji, lecz ja w tym przypadku przychylałbym się raczej ku temu pierwszemu. I moim zdaniem to właśnie odpowiedź na pytanie 'opracowanie czy inspiracja' będzie przedmiotem rozstrzygnięcia Sądu.
Pozdrawiam!Komentarz
-
Albo odwrotnie.
Ale każda para może przyjść do fotografa związać się sznurkiem i ubrać w pierzynę i poprosić o parę zdjęć na polu? Może czy nie?Nie ogranicza mnie wyobraźnia ponieważ jej nie posiadam.Komentarz
Komentarz