X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • Parteq
    Pełne uzależnienie
    • 2004
    • 1159

    #1

    Wpadki na zleceniach

    Wpadki na zleceniach

    O założeniu tego wątku zdecydował dzień wczorajszy.

    Choć już z pól roku temu przy pierwszej wpadce byłem ciekaw czy to tylko ja jestem tak mało rozgarnięty czasami..

    W sumie trochę siara przyznawać się do rożnego rodzaju wpadek, ale może będzie śmiesznie jak ktoś podzieli się swoimi - bardziej ciekawymi..

    W pierwszym przypadku - pól roku temu pojechałem na elegancką imprezę urodzinowa (30’stka) dla pewnej Chinki.
    Impreza była w Londynie w jednym z barów hotelu Soho – wszystko przebiegało ok.

    Po imprezie spakowałem się i byłem w domu około 1 nad ranem. Cos mnie tknęło żeby zrzucić zdjęcia – szukam portfela z kartami i.. portfela nie ma. Ze stoickim spokojem stwierdzam ze jest w aucie. Podreptałem do auta – nie ma. Tu już ciśnienie mi skoczyło..
    Po gruntownym półgodzinnym przetrzaśnięciu wszystkiego (przy okazji znalazłem kilka baterii i filtr ) utwierdziłem się w przekonaniu ze portfela z 7 kartami jednak nie ma.

    Telefon do klientki czy znalazła portfel? O 1 w nocy? No a jak nie znalazła? To ona i ja będziemy mieli bezsenna noc.

    Po 20 minutach udało mi się ustalić nr do Hotelu (wcale nie było to takie łatwe) jako ze hotel zrzesza się w jakiejś sieci i generalnie jest infolinia na hotline do zarezerwowania pokoju.

    Było już około 2 nad ranem, gdy udało mi się dodzwonić i dowiedzieć że nikt nic nie znalazł, ale żeby się skontaktować rano to może manager cos więcej będzie wiedział.

    Wiedziałem ze jedyne miejsce gdzie portfel mogłem zostawić to kanapa przy barze gdzie się pakowałem.

    Do rana przespałem kilka godzin, a po przebudzeniu miałem jedyną opcje na rozwiązanie problemu jeśli karty się nie znajda – zwrot kasy, kajanie się przed Yakuza oraz obietnica zrobienia każdego ślubu w rodzinie klientki do końca mych dni (prawdopodobnie dałoby mi to bezpłatne zajecie do końca życia).

    Rano dzwonie do hotelu, łącze się z managerem i pytam czy ktoś znalazł portfel – w odpowiedzi na moje pytanie słyszę dźwięk rozsuwanego zamka (najpiękniejszy dźwięk jaki słyszałem w 2009 roku) i pytanie: co jest w portfelu? Tam na szczęście był mój numer kom i imię, oraz wszystkie karty tak jak je zostawiłem.

    Jedna z odratowanych fotek:



    W drugim przypadku – wczorajszym przypadku – pojechałem na zlecenie do czterech modelek przygotowywanych przez makijażystke i stylistkę – generalnie zdjęcia do jakiegoś pisemka o makijażu. W sumie około 10 osób. Umówieni byliśmy już od około miesiąca – nic tam na jakieś ”gwałtu-rety”.

    Przejazd pomiędzy niektórymi dzielnicami Londynu pomimo odległości np. 8 mil potrafi zająć godzinę i więcej w zależności od pory dnia. Wczoraj zajęło mi to godzinę.

    Przyjeżdżam, zaczynam się instalować, lampki, kabelki, tła itp.
    Po kilkunastu minutach otwieram plecak, wyciągam aparat – i stwierdzam nie mam baterii.
    Ładowałem wszystko dzień wcześniej i wszystko zostało w domu. Zwykle miałem dwie awaryjne w backupie – a tu dzień wcześniej się uparłem że i te trzeba raz na jakiś czas podładować..

    Tu już nie było innej opcji jak tylko przeprosić, wsiąść w auto i spędzić w nim kolejne 2h – w jedna i druga stronę, jadąc po kilka baterii..
    Cały mój profesjonalizm z jakim wszedłem rozsypał się w drobiazgi gdy oznajmiłem całej ekipie ze nie wziąłem ze sobą baterii.. Ekipa była na szczęście wyluzowana - gdy wszedłem dziewczyny nie były jeszcze gotowe i te 2h pozwoliły je wyszykować na tip-top. Gdy wróciłem z prądem to wszystkie były już gotowe do zdjęć.

    Te dwie sytuacje przekonały mnie do dwóch rzeczy – nie ma szans żebyś nauczył się na błędach innych tak dobrze jak na swoich własnych. Druga – musze mieć niestety tzw. „checklist” - papierowe wydanie tego co muszę mieć wychodząc na zlecenie jak i to co musze mieć przy sobie wychodząc ze zlecenia

    Jeżeli ktoś miał podobne przypadki i tez myślał o takiej liście – nie ma co zwlekać.
    Poważnie.

    Chyba nie ma nic bardziej wk..cego niż zapomniec o kartach czy bateriach.
    No ale może się mylę

    Jeżeli ktoś ma jakieś podobne kwiatki – chętnie poczytam przy niedzieli i pociesze się ze nie jestem sam.
    Jeżeli podobny wątek już istnieje – proszę o doklejenie i przepraszam za problem.

    Portrety | Slubne | Facebook | Warsztaty
  • zaitsev
    Pełne uzależnienie
    • 2008
    • 1660

    #2
    To ja powiem coś odwrotnego... Otóż ja mam swój stały tekst, z którego niektórzy się śmieją, jak mruczę go sobie pod nosem opuszczając jakieś miejsce: "telefony, klucze, dokumenty". Nic nigdy nie zgubiłem.
    Myślę, że taki nawyk można sobie też wyrobić jeśli chodzi o sprzęt foto.
    Jeśli chodzi o ładowanie batek, to mam sprawdzony sposób - wystarczy odstawić aparat z otwartą klapką. Przed włożeniem do torby będziesz musiał ją zamknąć i wtedy zobaczysz, że nie ma aku.
    Na szczęście moje jedyne wpadki dotyczą jednego akcesorium, na wypadach prywatnych. Otóż zdarza mi się zapominać wężyka spustowego idąc na jakieś nocne zdjęcia... Ale to chyba wynika z tego, że nie noszę go regularnie przy sobie i jego brak w plecaku często ignoruję. Mimo wszystko, cofanie się po niego jest strasznie irytujące. :-D

    Komentarz

    • Tezet-gdynia
      Pełne uzależnienie
      • 2008
      • 1283

      #3
      Nie jestes sam :P

      W sumie tez mialem trzy "wpadki" ale na szczescie - niegrozne.

      Pierwsza - Spakowany, Karta jest? Jest! Naladowana bateria jest? Jest! Obiektywy sa? Sa! Matryca czysta? Czysta! No to w droge. Dojezdzam na miejsce zdarzenia - wyciagam aparat - chce wlaczyc... a on... wlaczony i na dodatek trup. Przelacznik sie przelaczyl podczas wkladania do plecaka i bateria sie rozladowala - tryb oszczedzania energii - off. Zdjec nie zrobilem, bo impreza zaczynala sie za kilka minut a nawet ladowarki nie mialem. Na szczescie wziolem kamere i nagralem materialy ktore i tak byly potrzebne, a nie bylo operatora kamery

      Druga sytuacja - Wszystko spakowane! Lampa zabrana, wyzwalacz zabrany. Dojezdzam, rozkladam sie, instaluje lamp na statywie, parasolka, wszystko gotowe, podpinam wyzwalacz i... oczom nie wierze - wlaczony i na dodatek, tak tak, trup :P Skad ja wezme na szybko nowa CR2 w niedziele :\ Na szczescie swiatla bylo na tyle duzo, ze dalo sie zrobic wszystko na zastanym. Po powrocie zrobilem zapasowe gniazdo w wyzwalaczu na 2xAA ktore mozna dostac w byle kiosku

      Sytuacja trzecia - caly wieczor pstrykam oszczednie zdjecia z uwagi na baterie, nadchodzi moment kulminacyjny - najwazniejszy - zrobic tyle zdjec ile sie tylko da - hit wieczoru. 3 minuty do rozpoczecia. Ustawiam wszystko ladnie, pieknie... pstryk - zdjecie ciemne w polowie. Pierwsza mysl - migawka! Druga mysl - lustro! Lece w jasne miejsce. Odkrecam obiektyw - pstryk, lustro od AF sie nie podnosi - powszechnie znany bolec w 300D sie urwal. Panika w oczach, tysiac pomyslow na minute. Zlozylem lusterko pomocnicze recznie i pojechalem impreze do konca na manualnym ostrzeniu.

      No i kilka razy bez kart pamieci sie wybralem :P
      www.tomasz-lis.pl

      Komentarz

      • Parteq
        Pełne uzależnienie
        • 2004
        • 1159

        #4
        Zaitsev, sprzet generalnie lezy u mnie w torbie lub plecaku z podpietym szklem. Reszte rozkladam na polce i dobieram jak co potrzeba. Otwarta klapka na baterie - nie bardzo, musialbym sie nauczyc.. zostawiac ja otwarta

        To juz lepiej mi chyba zrobic liste lub faktycznie ulozyc wierszyk i powtarzac go przed wyjsciem.. "karty, baterie, srerie"

        Portrety | Slubne | Facebook | Warsztaty

        Komentarz

        • dr_bonzo
          Coś już napisał
          • 2009
          • 74

          #5
          Heh

          Jak zostawiam aparat na wierzchu bez karty/baterii to zostawiam klaplki otwarte bo raz już miałem:
          - przynies, aparat, szybko!
          - juz, mam, hmm, kurcze, bez baterii
          - chciales robic zdjecia bez baterii???
          - hmm, myslalem ze mam komus przywalic aparatem

          Komentarz

          • tombas
            Pełne uzależnienie
            • 2006
            • 2195

            #6
            może to nie wpadka sprzetowa, ale na zleceniu...
            otóz dzwoni w trakcie jazdy samochodem gośc, że jutro koniecznie trzeba zrobić fotki w salonie sukni slubnych (po staleniu wstepnej ceny podaje swoje nazwisko i namiary do sklepu, miasto oddalone o 70km) jako że nie miałem jak zapisac staram się sobie utrwalić wszystko w pamięc. Dzień nastepny, jade, trafiam do sklepu pytam o szefa podając jego nazwisko (tak ja to sobie utrwaliłem ) wiec pytam o pana Tygrysa... a tu konsternacja i potem śmiech... zgłupiałem, dopiero po długich kilkunastu sekunach:-D wychodzi gość z zaplecza, mówi że to on ze mną rozmawiał ale nazywa się Lampart. No to pierwsze lody mielśmy przełamane, potem było już tylko lepiej.
            Zlecenie zrealizowane, zapłacone, wszyscy zadowleni.
            Do zdjęć mam wszystko, prócz talentu...
            (R6, RP, RF 15-35 f/2.8L, RF 28-70 f/2L, RF 100 f/2.8L, RF 70-200 f/2.8L, EL-1, 470EX-AI)

            Komentarz

            • Wats0n
              Uzależniony
              • 2006
              • 996

              #7
              Może nie na zleceniu, ale sporo przygotowań szlag trafił. Wbrew swojemu wrodzonemu lenistwu zmusiłem się do wstania o jakieś barbarzyńskiej porze, aby porobić jakieś poranne landszafty. Zimno, chłodno, sennie, pół godziny skrobania samochodu, godzina jazdy... Udało się nie spóźnić na wschód, znaczy - jakiś postęp! Sprzęt jest, baterie są, statyw jest. Tylko szybkozłączka została na stole w pokoju...
              Tako rzecze Watson.

              /// //Galeria przejściowa

              Komentarz

              • zaitsev
                Pełne uzależnienie
                • 2008
                • 1660

                #8
                Zamieszczone przez Wats0n
                Tylko szybkozłączka została na stole w pokoju...
                O! Ja tak miałem na otwarciu mostu Cybińskiego. :-D

                Komentarz

                • rbucz
                  Bywalec
                  • 2009
                  • 151

                  #9
                  Klasyka. ślub kilkadziesiąt kilometrów od domu, na noc włożyłem zapasową baterię do ładowarki... i oczywiście rano nie wziąłem. Fotografowałem wtedy Pentaksem, a tam jak wskaźnik baterii spadnie "o kreskę", to znaczy, że jeszcze może 5 zdjęć da się zrobić. Całą imprezę z duszą na ramieniu, oszczędnie, bez włączania podglądu... udało się.

                  Druga - ślub w Hiszpanii, cywilny w pięknym hotelu na skale nad oceanem, młodzi przy barierce, za barierką przepaść. Ceremonia po hiszpańsku, nie mam pojęcia co kiedy będzie. Siedzą grzecznie, założyłem teleobiektyw i robię zbliżenia twarzy. Nagle wstają i zaczynają zakładać obrączki... prawie wypadłem cofając się za tę barierkę... ) od tamtej pory, na takie nieznane okazje zakładam zooma...
                  Pentax |Canon | Metz | Benro | szukajka

                  Komentarz

                  • airhead
                    Pełne uzależnienie
                    • 2008
                    • 2495

                    #10
                    Zamieszczone przez Wats0n
                    Tylko szybkozłączka została na stole w pokoju...
                    o, to i mi się zdarzyło :P
                    Canon 6D + 20/2,8; 35/1,4; 85/1,8; 70-210/3,5-4,5
                    Fujifilm x100

                    mgrochocki.wordpress.com

                    Komentarz

                    • pank
                      Pełne uzależnienie
                      • 2008
                      • 1502

                      #11
                      Ja w styczniu na studniówce zauważyłem że 5D nie naświetla kawałka kadru, myślę sobie, no pięknie, migawka poszła, ale mam drugą 5tkę, przekładam obiektyw, patrzę, to samo, załamany że nowe 24L II padło na pierwszym zleceniu chcę zmienić szkło, ale w ostatniej chwili zauważyłem że osłonę założyłem krzywo .
                      Nazywam się Piotr Knap, to i informacja że moje nazwisko można wyguglać nie jest zdaje się sprzeczne z 8 punktem regulaminu forum więc nie rozumiem czemu zostało to usunięte. Albo inaczej, rozumiem, ale powód jest dość żenujący

                      Komentarz

                      • Pawel_G
                        Uzależniony
                        • 2008
                        • 527

                        #12
                        Zamieszczone przez pank
                        ale w ostatniej chwili zauważyłem że osłonę założyłem krzywo .
                        Miałem ostatnio na slubie tak samo tylko z 17-55 :-D

                        Co do akumulatorków do lampy to nie ruszam się bez ładowarki a dodatkowo w samochodzie stale leży ładowarka samochodowa bo już raz pędziłem w trakcie zlecenia do sklepu po baterie bo włącznik w lampie przestawił się na ON a automatyczne wyłączanie było wyłączone.

                        Komentarz

                        • dziobolek
                          Pełne uzależnienie
                          • 2008
                          • 2634

                          #13
                          Zamieszczone przez Wats0n
                          ...Tylko szybkozłączka została na stole w pokoju...
                          Ja tam tego ustrojstwa nie odpinam od aparatu

                          Pozdrówka!
                          "Nie wiesz i pytasz - wstydzisz się raz;
                          Nie wiesz i nie pytasz - wstydzisz się całe życie"

                          50D; SIGMA 17-50 f/2.8; TAMRON 70-200 f/2.8; Peleng 8mm / E-400; ZD17,5-45; ZD40-150
                          tylko... czy to jest ważne??? "Galeria - zapraszam."

                          Komentarz

                          • bebesky
                            Pełne uzależnienie
                            • 2006
                            • 1231

                            #14
                            co prawda nie ja ale że kolega jechał ze mną to mogę opowiedzieć:
                            wyjazd z Kielc na pokazy lotnicze na Słowacji - około 500 km w jedną stronę
                            Dojeżdżamy na miejsce - wypakowuję sprzęt a kolega "k... nie wziąłem torby z aparatem i obiektywami"

                            Komentarz

                            • overseer
                              Coś już napisał
                              • 2010
                              • 97

                              #15
                              pięknego popołudnia chciałem się pochwalić swoim nowym 70-200 f2,8 L IS, wszystko cudownie, czyściutkie szkiełko, przymierzam do oka a tu ciemność widzę ciemność Tata śmiał się ze mnie jeszcze tydzień....zapomniałem dekielka zdjąć
                              Canon 40D+grip, Canon 24-70 f/2.8 , Canon 70-200 f/2.8 IS, Canon 100mm f/2,8 IS Macro, Falcon 8mm Fish-eye, Canon 580EXII, Manfrotto 055XPROB + głowica 488RC2 + Tamrac Expedition 6

                              Komentarz

                              Pracuję...