X
-
-
Komentarz
-
Ja kiedyś fociłem na pogrzebie babki, bo mnie rodzina o to poprosiła. Zdjęcia wylądowały w albumach rodzinnych. Jak ktoś prowadzi taki album to chce, żeby ważne wydarzenia były w nim uwiecznione, w szczegóności, że można w nim odnaleźć podobne zdjęcia z przeszłości.
Najśmieszniejsze w tym był to, że starsze osoby ze wsi podchodziły do procederu ze zrozumienie. Zbulwersowane były jedynie miastowe ciotki-dewotki.
Kurde, nie uważacie, że rozważania etyczno estetyczne odbiegają trochę od tematyki forum? Jeśli ktoś decyduje się focić na pogrzebie to znaczy ma ku temu powód i raczej powinniśmy się skupić technicznych aspektach.Beam me up Scotty. There's no intelligent life down here.Komentarz
-
Komentarz
-
Też tak uważam.
Ma to jednak jeszcze inny wymiar, zresztą trochę na ten temat zostało już w tym wątku powiedziane.
Takie zdjęcia, czy się to komuś podoba czy nie, są często bardzo cenną pamiątką dla przyszłych pokoleń. To chyba jedyna uroczystość na której bywa rodzina nawet bardzo daleko spokrewniona.
Dla mnie osobiście takie zdjęcia sprzed 40, 50, albo i bardziej odległych lat mają niezwykłą wartość. A jeśli jeszcze jest ktoś, kto znał tych ludzi z fotografii i może o nich coś opowiedzieć - to jest to dla mnie bezcenne...
A kwestie techniczne akurat w tym przypadku są, moim zdaniem, sprawą drugorzędną - ważniejsze jest wyczucie i dyskrecja.Ostatnio edytowany przez Selena; 15312.Komentarz
-
Mój bliski przyjaciel poprosił mnie abym zrobił mu zdjęcia na pogrzebie jego dziadka. Szczerze mówiąc to poprosiła go o to jego matka żeby to zrobił. Miał problem żeby mnie o to poprosić a ja miałem problem żeby mu odmówić....
Przeczytałem cały topik i podzielam wasze różnorodne opinie na ten temat...jednak kwestia techniki jest tu bardziej kluczowa dla mnie ponieważ jak mam to robić to chciałbym oddać hołd zmarłej osobie a nie być jakim tam pstrykaczem w którego będą zniczami rzucać....
Wiem że na pewno trzeba zabrać coś szerszego oraz tle, mam akurat odpowiednie szkła ale nie są zbyt jasne więc obawiam się o Kościół lub o Kaplicę...i tu kwestia lampy....delikatny wypełniający błysk ( oczywiście nie za często i odbity jak tylko można) jest na miejscu??
Jeszce jest jedna kwestia B&W czy kolor...oraz czy odbitki oddać w prostej postaci ( nazwijmy to "z labu" - chodź raczej wątpię) czy złożyć jakiś odpowiedni do nastroju i zadumy album...
co o tej sprawie myślicie?? Pogrzeb jest w środę więc za dużo czasu niestety mi nie zostało.
Dzięki za jakieś odpowiedzi!Canon EOS 400D; EF-S 18-55 f/3,5-5.6; EF 28 - 105 f/3.5-4.5 USM; EF-S 55-250 f/4-5,6 IS ; Speedlite 430 EX II ; Grip BG-E3; Szkiełka i pełna głowa pomysłów :]8)8)8)Komentarz
-
Zrob to z wyczuciem aby nie zwracac na siebie zbytniej uwagi. Rodzina bedzie Ci dozgonnie wdzieczna za takie utrwalenie ostatniej drogi. Mozesz oddac odbitki lub zrobic album. Trzeba bylo zapytac przyjaciela. Najszybciej na CD a rodzina sobie juz zrobi odbitki lub na DVD obejrzy. Ostatnio widze, ze fotograf i kamerzysta czesto sa wzywani na tego typu uroczystosci. Glownie z powodow utrwalenia rodzinnej historii... Wiec, problem moralny wg mnie nie powinien miec jakiegokolwiek wplywu. To tez praca. I trzeba tak samo podchodzic z odpowiedzialnoscia i szaczunkiem. I ostatecznie, nie ma co dywagowac na ten temat.Komentarz
-
Skoro dla bliskiego przyjaciela-jego rodziny to ja bym się w albumy nie "bawił". Niech sam zadecyduje, w jakiej formie mają być zdj. Chyba, że bierzesz za to pieniądze ?Mój bliski przyjaciel poprosił mnie...;
mam akurat odpowiednie szkła ale nie są zbyt jasne więc obawiam się o Kościół lub o Kaplicę...i tu kwestia lampy....delikatny wypełniający błysk ( oczywiście nie za często i odbity jak tylko można) jest na miejscu??
Jeszce jest jedna kwestia B&W czy kolor...oraz czy odbitki oddać w prostej postaci ( nazwijmy to "z labu" - chodź raczej wątpię) czy złożyć jakiś odpowiedni do nastroju i zadumy album...
Dzięki za jakieś odpowiedzi!
Co do koloru-b&w . W dobie cyfry zrobiłbym dwa foldery z wszystkimi zdjęciami. W jednym kolorowe, w drugim czarno-białe.
Z błyskiem byłbym ostrożny. Osobiście nigdy nie używałem lampy. Z drugiej strony widywałem, jak rodzina i-lub inni uczestnicy pogrzebu fotografowali kompaktami oczywiście błyskając. Dla mnie to jest niedopuszczalne (chyba, że komuś bardzo zależy a nie ma innej możliwości).Leica MP, Ultron 28/2 asph. II, Nokton 35/1.5 asph. ll, Ultron 75/1.9 MCKomentarz
-
No to tak jak obiecywałem piszę jak wszystko wyglądało....
Wiadomo najpierw porozmawiałem z najbliższą rodzina zmarłego odnośnie tego co ONI by chcieli za zdjęcia, jak oni to widzą i czego oczekują ( odnośnie odbitek i innych technicznych rzeczy też zapytałem). Umówiłem się z nimi że zacznę fotografować na wyraźny sygnał ( kiwnięcie głową brata zmarłego) - bo mogą sobie na początku nie życzyć, chcieli się osobiście pożegnać....
Najpierw kaplica....otwarta trumna cała rodzina.....( wiadomo nie sjest to miły widok niestety)...i tu sprawa techniczna... najpierw miałem podpięty 28-105 3.5-4.5 USM lecz niestety był za wąski ze względu na to że przyszło bardzo dużo ludzi i nie było jak się ruszyć. Więc wyszedłem i dyskretnie przepiąłem się na 18-55 3.5-5.6 i jakoś uszło. Jednak moim zdaniem powinienem mieć o wiele jaśniejsze szkło w kaplicy...bo wyszło parę "ładnych" ujęć. Oczywiście lampy w ogóle nie używałem bo wzbudziło to by za duże zainteresowanie, a kaplica mała więc nawet delikatny błysk wypełnił by ją światłem.
W tematyce zdjęć skupiłem się na żegnającej zmarłego rodzinie.
Później kościół...duży przestronny, z zewnątrz wyglądał na bardzo ciemny ale był świetnie oświetlony. Najpierw kilka kadrów węższych ustawionej trumny przed ołtarzem i kilka szerszych ludzi z ołtarzem. Następnie jak zaczęła się msza udało mi się dostać na balkon. Z tamtąd rozpościerał się piękny widok na ołtarz oraz zebranych gości. Więc szeroko i kilka ujęć. Z balkony stojąc na wprost ołtarza również kilka kadrów na ołtarz i trumnę. Nawet Ksiądz mnie nie zauważył. Zszedłem na dół i klika fotek na zbliżeniu najbliższej rodziny. Po kościele starałem się poruszać bezszelestnie i jak najmniej! Zdjęcia robiłem tylko wtedy jak było głośniej ( modlitwa śpiewy) żeby zamaskować dźwięk lustra...starałem się tak robić na całym pogrzebie.
Kolejnym etapem było wyprowadzenie zmarłego na cmentarz. Tu przydaje się coś pośredniego. Podpiąłem 28-105 3.5-4.5 USM dla szerszych kadrów ludzi wychodzących z kościoła oraz węższych dla najbliższej rodziny podążającej za karawaną.
Następnie na cmentarzu ustawiałem się z tyłu by złapać zebranych ludzi...przechodząc od prawej do lewej strony robiąc kolejne ujęcia starałem się uchwycić zebranych gości, później księdza odprawiającego modlitwę nad grobem ( wiem że ludzie chcą takie ujęcia!!) a następnie schodząc na lewą stronę skupiłem się nad rodziną żegnającą zmarłego. Używałem 28 - 105 3.5-4.5 USM był optymalny w ogniskowej. Mogłem się ustawić trochę dalej żebym był niewidoczny. Do tego wykorzystałem jakiś krzew za którym mogłem się częściowo ukryć nie rzucając się w oczy.Układanie kwiatów na grobie też kilka ujęć. Następnie po ceremonii kilka ujęć ostatniego pożegnania najbliższej rodziny, sypanie ziemią. Na koniec podpiąłem 18-55 3.5-5.6 by całościowo objąć miejsce pochówku oraz kwiaty i wieńce.
na koniec była stypa w bardzo małej sali gdzie było za dużo osób i za mało miejsca. Sala była strasznie ciemna a oświetlenie do bani. Podpiąłem wtedy lampę i odbitym błyskiem sobie delikatnie pomagałem. Zdjęcia na stypie zacząłem robić dopiero przy kawie, nie robić zdjęć przy obiedzie!!! Kilka szerszych ujęć i klika węższych.
Ogólnie nikt z rodziny, sąsiadów i znajomych nie rzucał się do mnie, a bardziej cieszyli się i pytali " w jakim zakładzie mogą zamówić odbitki"... :] ( fajne uczucie dla amatora :] )
Rodzina też była bardzo zadowolona. Zdjęcia dostali jeszcze tego samego dnia na płycie ( chcieli 3 kopie). Tak mniej więcej wyglądała cała ceremonia.
mam nadzieję że komuś się moje wywody przydadzą jak znajdą się w podobnej sytuacji. nie jest to miłe ale czasami nie wypada odmówić....a i poza tym strach ma wielkie oczy i nie jest aż tak źle.Canon EOS 400D; EF-S 18-55 f/3,5-5.6; EF 28 - 105 f/3.5-4.5 USM; EF-S 55-250 f/4-5,6 IS ; Speedlite 430 EX II ; Grip BG-E3; Szkiełka i pełna głowa pomysłów :]8)8)8)Komentarz
-
"...Ogólnie nikt z rodziny, sąsiadów i znajomych nie rzucał się do mnie, a bardziej cieszyli się i pytali " w jakim zakładzie mogą zamówić odbitki"..."
I tym akcentem mozna by zakonczyc ten watek. "Strach ma wielkie oczy" a robienie problemu z fotografowaniem tego typu uroczystosci jest nieuzasadnione. Typowy reportaz, dyskretny, z wyczuciem...Komentarz
-
Dokładnie jak pisze ExploRa. Robiłe, dziś reportaż z takiej uroczystości i tylko jeden moment był trochę "dziwny" jak żona zmarłego poprosiła o zbliżenie zmarłego. Potem już normalny reportaż. Spokojnie z wyczuciem Przemyślane kadry bez pstrykania gdzie i co popadnie. Było kilku ministrów (m/i Kalinowski PSL), setki strażaków, sztandarów, odznaczenia pośmiertne i pewnie dlatego rodzina chciała to uwiecznić.
Ja czułem się całkiem dobrze, a przed miałem obawy. Teraz wiem niesłuszneKomentarz
-
Ciekawy wątek. Napiszę z punktu widzenia fotografującej żałobniczki. Konsekwencją tego jest m.in. to, że zdjęcia robiłam nie tylko na samym pogrzebie. Szczególnie na wsi, kiedy ciało leży w domu, te uroczystości „okołopogrzebowe” trwają długo i są dość różnorodne. Wszystko kręci się wokół pokoju, w którym jest trumna. Jest różaniec, przychodzą mieszkańcy wsi, rodzina gromadzi się żeby powspominać zmarłego. Myślę, że taka forma uroczystości żałobnych odchodzi już do przeszłości.
Dokumentuję wszystkie uroczystości rodzinne, więc i tego ostatniego etapu nie mogło zabraknąć. Do tych zdjęć niechętnie wracam, ale dobrze, że gdzieś tam są. U obcych ludzi na pogrzebach zdjęć jeszcze nie popełniałam, bo wydaje mi się to niestosowne – ale jeśli ktoś z rodziny zmarłego wyraziłby taką wolę, to bym robiła(dyskretniej niż na pogrzebie członka mojej rodziny).
Kiedyś na pogrzebie wujka wyciągnęłam aparat, żeby zrobić zdjęcie ludzi zgromadzonych przy trumnie w kaplicy. Myślałam, że ktoś może mieć coś przeciw, ale ciocia (żona zmarłego) na widok aparatu poprosiła o parę zdjęć najbliższej rodziny przy trumnie, na pamiątkę. Jak przyznała – mieli wziąć własny aparat, ale zapomnieli(nie dziwię się).
Zdjęcia z ciałem to osobny temat – niektórych robienie takich zdjęć oburza, ale takie fotografie mają u nas długą tradycję. W starych rodzinnych albumach często widuje się pozowane zdjęcia rodziny ustawionej przed trumną. Takich nie robiłam, nie wiem też, czy dziś ludzie by sobie ich życzyli. Ale kilka zdjęć rodziny zebranej wokół trumny trzeba mieć.
Unikałam robienia zdjęć płaczących ludzi - to nie sensacyjny reportaż do "Faktu".
Starałam się nie łazić po kościele, nie robiłam niestety zdjęć z chóru (które na pewno wyszłyby bardzo fajnie – na zleceniu powinny być). Mam ujęcia od chóru – ołtarz, trumna i kwiaty, które u nas często są układane w rzędzie w nawie głównej(rodzinę, szczególnie starszych, często cieszy, że „było dużo kwiatów”). Przed rozpoczęciem mszy zrobiłam parę szerokich zdjęć ludzi w ławkach (widok od ołtarza).
Z detali: zbliżenie dłoni z różańcem, kwiat z szarfą, świece, portret zmarłego(naprawdę, w dzisiejszych czasach po zabiegach kosmetycznych zmarły często wygląda, jakby spał. W przypadku ofiar wypadków może być różnie).
Z mojego doświadczenia wynika, że rodzina (szczególnie najbliżsi krewni zmarłego) w dniu pogrzebu mają tyle na głowie, że wielu rzeczy nie zauważają, więc później chętnie oglądają na zdjęciach kto był, jakie były kwiaty. Zdjęcia ze stypy też warto mieć – na tych obiadach jest okazja uwiecznić członków bardzo nawet dalekiej rodziny, których widuje się raz na 10 lat.
Jak ktoś już zauważył, warto uwiecznić moment kropienia trumny wodą święconą, modlitwę nad nią na cmentarzu, sypanie ziemią. Ciało w trumnie (niechętnie się potem ogląda, ale trzeba mieć – kiedyś na CD dla najbliższej rodziny przedwcześnie zmarłego wrzuciłam takie najdrastyczniejsze zdjęcia w osobny folder, żeby bliscy nie musieli ich oglądać, dopóki nie będą na to emocjonalnie gotowi i mogli „bezpiecznie” obejrzeć tylko lżejsze w odbiorze kadry), wnoszenie/wynoszenie trumny z kościoła, kondukt żałobny z karawanem, przekraczanie bramy cmentarza, klepsydra(informacja o pogrzebie), zdjęcie grobu ze świeżymi kwiatami i krzyżem.
Myślę, że w kwestii tego co i jak fotografować należy się kierować wyczuciem, taktem i reakcją rodziny. U mnie niektórzy z rodziny mówią: „rób jak najwięcej”, inni ganią, oburzając się, że to nie wypada.... Opinia najbliższej rodziny liczy się dla mnie najbardziej. Jeśli oni chcą zdjęcia – robię.
Pewnie inaczej jest na zleceniach, ale mam nadzieję, że moje uwagi się komuś przydadzą.
I jeszcze jedno zdarzenie z pogrzebu Babci. Szef zakładu pogrzebowego widząc, że robię zdjęcia w kaplicy zagadał, że miejscowy fotograf oferuje fotoksiążki z pogrzebu. Pokazał mi jedną na cmentarzu. Solidna robota – elegancka okładka, grube jak w książeczce dla dzieci karty, ładne zdjęcia. Usługa z 3 egzemplarzami kosztowała chyba jakieś 1000 zł. Pan nie umiał powiedzieć, jaki jest na takie coś popyt.
Ufff. Trochę tego mi dużo wyszło. Ale tak się złożyło, że w ostatnich latach zdarzało mi się bywać na 5-7 pogrzebach(rocznie), więc temat jest mi znany.Jaka cyfrówka? Dla tradycyjnego katolika - Canon. Dla prawosławnego - Nikon. Dla protestanta - żaden, bo Pismo mówi, że nie będziesz czynił obrazu.
Mało piszę, dużo czytam.Komentarz
-
I dlatego dobrze, że ktoś to udokumentuje. Oby trafiło to do jakiegoś Shorpy'ego za parędziesiąt lat!Ciekawy wątek. Napiszę z punktu widzenia fotografującej żałobniczki. Konsekwencją tego jest m.in. to, że zdjęcia robiłam nie tylko na samym pogrzebie. Szczególnie na wsi, kiedy ciało leży w domu, te uroczystości „okołopogrzebowe” trwają długo i są dość różnorodne. Wszystko kręci się wokół pokoju, w którym jest trumna. Jest różaniec, przychodzą mieszkańcy wsi, rodzina gromadzi się żeby powspominać zmarłego. Myślę, że taka forma uroczystości żałobnych odchodzi już do przeszłości.
zdRAWkiFotograf platoniczny
Komentarz
-
Strasznie poważnie się zrobiło.
Nie mogę sobie odmówić: jak robić zdjęcia na pogrzebie aparatem z wykrywaniem uśmiechu? trzymać go do góry nogami...
Entuzjastyczny NeofitaKomentarz
-
Śmierć nie jest czymś nieobecnym w życiu ludzi tak, żeby nie dostała się też na zdjęcia. To, że ludzie wypierają ją ze swojej świadomości nie znaczy, że jej nie ma. Jeśli jest to czemu nie miałoby być zdjęć z pogrzebów? Kiedyś chyba nawet bardziej popularne to było - w albumach w rodzinie pełno takich zdjęć. W większości czarno-białych (no bo kolor jeszcze zbyt popularny nie był). Oczywiście przyjemniej pewnie jest robić wesele, narodziny, jakieś miłe imprezy niż pogrzeb. No ale i pogrzeb jest "wydarzeniem", które można doskonale uwiecznić na zdjęciach. Kolega Arko i koleżanka Asiulus opisali swoje doświadczenia związane z tym tematem dość obszernie i jak widać nie ma się czego bać (jeśli chodzi o robienie zdjęć) - a jako podsumowanie "Memento mori"
.
Komentarz
Komentarz