To jest podklejony temat.
X
X
-
-
-
Witam po raz kolejny
Znalazłem się pierwszy raz w takiej sytuacji, więc pozwolę sobie zapytać na forum, co powinienem zrobić.
Robiłem relację fotograficzną z KJSu (rajd). Po wszystkim dostałem informację od organizatora, że potrzebowałby zdjęcia z widocznym logo sponsora i czy mogę mu takie zdjęcia podesłać. Zrobiłem miniaturki, poinformowałem o cenie (15zł/sztukę) i napisałem, żeby odpisał , które zdjęcia mu się podobają, to załatwimy sprawę od strony finansowej i wyślę my high-res. Oczywiście po mailu, gdzie wysłałem miniatury cisza.
Któregoś dnia tknęło mnie fotograficzne przeczucie i wszedłem na stronę sponsora imprezy, a tam co? Oczywiście - moje zdjęcia, bez podpisu, bez logo, bez jakiejkolwiek informacji, kto zdjęcia wykonał. Wszystko sobie zabezpieczyłem, zrobiłem zarówno screeny, jak i pobrałem całą stronę na dysk komputera. Napisałem maila do organizatora ze srogim opie***lem i napisałem, że w takim wypadku cena 15zł/sztukę jest już nieaktualna i podałem najniższą cenę z cennika zpafu, czyli 100zł/zdjęcie.
Pytanie do Was: co zrobić, jeżeli delikwent nie zapłaci, a wykorzystał na stronie 11 zdjęć mojego autorstwa? Pozdrawiam i liczę na pomoc z Waszej strony.Komentarz
-
Nie chcę Cię martwić, same screeny, jak i zapamiętana zawartość strony nie wystarczy. Ja sam mogę dość szybko zrobić screen strony Timesa i włożyć tam swoje zdjęcie, a nawet zapamiętać dowolną stronę w ten sposób, żeby było tam moje zdjęcie.
Ale być może nei jest jeszcze za późno - notariusze oferują taką usługę jak potwierdzenie zawartości strony www (ktore jak wiadomo są dynamiczne, dziś zawierają to, jutro co innego).
Notariusz drukuje taką stronę na papierze i podpisuje, że niniejszym zaświadcza, że dnia tego i tego taki był stan faktyczny. I to jest papier, ktorym mozna straszyć, bo nawet sądy takie dowody respektują.Komentarz
-
Dzięki bombel, myślałem, że same screeny wystarczą.
Rozumiem, że słowo notariusz = dość duży koszt tego przedsięwzięcia. Orientujesz się może, ile taka usługa może kosztować?Komentarz
-
Z tymi stawkami to też nie jest tak różowo. Czytałem na "żółtym forum", że sądy rozpatrują to w zależności od faktu, czy fotografia stanowi Twoje źródło dochodu, czy jest to zabawa. Jeśli jesteś profesjonalistą (czyli zarabiasz na fotografii) to oczywiście tak jest. Jeśli natomiast fotografię traktujesz amatorsko (jako hobby) to możesz zapomnieć o jakichkolwiek większych pieniądzach. Sąd zasądzi parę złotych tak, że po opłaceniu kosztów procesu wyjdziesz na minus. Polecam, żółte forum bardzo obszernie opisuje ten problem.Komentarz
-
Są różni notariusze, niektórzy zdzierają, niektórzy nie; o ile wiem, nie ma jakichś stałych stawek. W Krakowie ostatnio ceny za to były w okolicy 50 zł - niestety nei wiem, czy za całość hurtem, czy za jeden wydruk...
W każdym razie ceny nei były takie znowu kosmiczne. 50 czy 100 złotych jest jeszcze do wyobrażenia, zwłaszcza, jak masz na widoku 15 razy 100.
Komentarz
-
Zadzwoń do notariusza i zapytaj o koszt uwierzytelnienia dokumentu.
Obstawiam, że będzie dużo niższy niż 100zł od strony.
Następnie wezwanie do zapłaty. Jeśli nie dostaniesz pieniędzy to droga cywilna. Adwokat itd. Koszty sądowe zapłaci pozwany.Smiena [Смена] + szklarnia i inne drobiazgi.Komentarz
-
Tak, ale pelnomocnik wezmie za godzine, a sad zasadzi zwrot kosztow z ustawy, czyli grosze.
Za poswiadczenie podpisu u mnie notariusz bierze <30zl.Komentarz
-
Heh, ja mogę sobie chcieć 100zł/zdjęcie, a ile sąd zasądzi... Nie jest to znowuż takie pewne. Wysłałem kilka zapytań do kancelarii notarialnych w Poznaniu, jeżeli dowiem się ile kosztuje taka usługa, to tutaj napiszę, może komuś poza mną się to przyda. Pozdrawiam.Komentarz
-
W zasadzie pozew samemu można napisać, jeśli rzecz ma miejsce w Twojej miejscowości, to pełnomocnika nie musisz mieć. Trzeba jednak mieć choćby minimalne doświadczenie w pisaniu pism procesowych żeby to dobrze zrobić. Może znajomy-znajomego ma znajomego prawnika itd. Poszperaj i powodzenia.Smiena [Смена] + szklarnia i inne drobiazgi.Komentarz
-
Jeśli mogę wyrazić wątpliwość - nie polecam samemu pisać pozwu. Sam pozew zresztą, to już jest zaawansowany etap.
Na początku pisze się tzw. pismo adwokackie, które ma przekazać 'winowajcy' taką wiadomość: jestem wystarczająco zdeterminowany, żeby bronić swoich interesów prawną rozgrywką, więc lepiej ugodźmy się, bo jak pójdziesz na udry, to po rozprawie zapłacisz więcej.
Żeby przekaz był należycie mocny, napisać go musi ktoś biegły (adwokat na ten przykład), a nie kumpel kumpla, bo wtedy zamiast groźby będzie tylko pierdnięcie, żadnego skutku i może powstać u drugiej strony obraz, że ma do czynienia z kimś mało poważnym.
Z góry mówię, że nie wiem ile takie pismo kosztyuje, ale ponieważ nei jest to wiążące (nie musi iść za tym pozew i inne kroki) prawnicy napiszą go tanio.Ostatnio edytowany przez bombel; 41739.Komentarz
-
Jeśli mogę wyrazić wątpliwość - nie polecam samemu pisać pozwu. Sam pozew zresztą, to już jest zaawansowany etap.
Na początku pisze się tzw. pismo adwokackie, które ma przekazać 'winowajcy' takie słowa: jestem wystarczająco zdeterminowany, żeby bronić swoich interesów prawną rozgrywką, więc lepiej ugodźmy się, bo jak pójdziesz na udry, to po rozprawie zapłacisz więcej.
Żeby przekaz był należycie mocny, napisać go musi ktoś biegły (adwokat na ten przykład), a nie kumpel kumpla, bo wtedy zamiast groźby będzie tylko pierdnięcie i żadnego skutku.
Z góry mówię, że nie wiem ile takie pismo kosztyuje, ale ponieważ nei jest to wiążące (nie musi iść za tym pozew i inne kroki) prawnicy napiszą go tanio.
Nie wchodząc w detale. imho mówisz o wezwaniu do zapłaty lub jak jest ono często nazywane przedprocesowe wezwanie do zapłaty.
Jak ktoś zechce zapłacić to zapłaci, a jeśli nie, to dużo czasu upłynie zanim powód zobaczy pieniądze.Smiena [Смена] + szklarnia i inne drobiazgi.Komentarz
-
-
To zależy kto jak do tego podejdzie. Jeśli pismo wystosuje kancelaria (a nie kumpel kumpla), napisze je z głową (i odpowiednimi paragrafami jako podpórką), może odnieść skutek. Druga strona też kalkuluje, co jej się opłaci.
Trzeba też pamiętać, że druga strona zawsze może to zignorować, więc jak się powiedziało a, nalezy być przygotowanym na powiedzenie b, czyli podjęcie dalszych kroków.
Czyli stare jak świat: albo po dobroci, albo sądownie.Komentarz
Komentarz