czy mysleliscie kiedys o reporterce wojennej? zeby znalezc sie w srodku wydarzen i pokazac swiatu prawdziwe oblicze wojny.jezeli ktos probowal tej dziedziny to jakie byly poczatki, odczucia itp.
X
-
Tagi: Brak
-
Stale o tym myślę, ale podejrzewam, że jak pierwszy raz zobaczę ludzkie wnętrzności po wybuchu np. miny to mi się odechce
A tereny gdzie chciałbym pojechać to głównie Bałkany. -
Ja dosyc intensywnie mysle o tym - teraz raczej nie wyjade bo studia ale myslalem zeby pojechac na front jako lekarz wojskowy i wtedy mozna porobic jakies zdjecia przy okazji
Myslalem tez o lekarzach bez granic i wyjeżdzie do Kosowa - bardzo fajna sprawa tylko ze ryzykowna niestety. Pomysl ten chodzi za mna od 2 gimnazjum jak zobaczylem na wystawie w Karkowie zdjecie World Press Photo jak fotograf znalazl sie w samym centrum zamachu (nie pamietem dokladnie gdzie to bylo), sam zostal postrzelony i jak lezal na ziemi to robil zdjecia zamin stracil przytomnosc - na prawde genialne zdjecie.Ostatnio edytowany przez Voith; 5262.Mniej sprzętu, więcej talentu.Komentarz
-
Komentarz
-
Mniej sprzętu, więcej talentu.Komentarz
-
Myślę, że rzadko widzisz w Polsce człowieka rozerwanego przez minę, albo jakiś wybuch
Nawet na wypadkach jest to raczej delikatne, na pewno w porównaniu do wojny
Komentarz
-
Uwierz mi ze w wypadkach jest podobnie - widac nigdy nie udzielales 1 pomocy w wypadku komunikacyjnym. Mi kilka razy sie zdarzylo i uwierz mi ze nie jest to przyjemne. Pogadaj z ratownikami z karetek o tym co musza ogladac. Reporterka wojenna jest trudna z 2 powodów - fizycznych (ciągle niebezpieczenstwo) i psychicznych (ogladanie krwawych scen). Jezeli myslisz o tym powaznie to zacznij po pierwsze trenowac i cwiczyc zeby miec kondycje fizyczna i zacznij przyzwyczajac swoja psychike - swojego czasu duzo czytalem reportazy o Iraku czy Afganistanie i uwierz mi ze nie jest tak kolorowo jak mi sie wydawalo - wojna jest straszna i bezwzględna - pomysl sobie o tym ze mozesz np. stac sie zakladnikiem i byc torturowanym. Śmierć na wojnie przez postrzelenie jest najmniej bolesnym pożagnaniem sie z życiem. Na wojnie nie obowiązują zadne reguły i zasady.Mniej sprzętu, więcej talentu.Komentarz
-
Ja szczerze polecam zobaczyć film o pracy Jamesa Nachtweya pt. "War photographer". Bardzo dobrze ukazuje czym jest reporterka wojenna.Komentarz
-
Tak z czystej ciekawości zapytam.
Załóżmy, że zdecydowałem się i chciałbym zostać takim fotografem wojennym. Co teraz?
Gdzie trzeba się udać? przecież żaden oddział nie weźmie mnie do siebie do obozu na froncie od tak. Pozatym muszę wiedzieć gdzie dokładnie jechać.
Od tego pewnie są jakieś agencje fotograficzne, ale teraz pytanie jakie i co trzeba spełniać żeby się zakwalifikować?
Sprawy finansowe - Rozumiem, że za zdjęcia agencja zapewni mi tam wyrzywienie i "mieszkanie"+pensje?
Ktoś wie jak to dokładniej działa?Komentarz
-
Po pierwsze to musisz robic na tyle dobre zdjecia zeby ktokolwiek zainteresowal sie Toba
Ale zeby robic takie zdjecia musisz kupic przyzwoity sprzet i wydac kupe forsy na podroze i robienie zdjec w podobnych miejscach na wlasna reke zeby zbudowac portfolio.
Przynajmniej tak mi sie zdaje, nikt z ulicy Cie nie wezmie, bo chcesz robic takie zdjecia
Komentarz
-
Wydaje mi się, że albo masz dogadane przed wyjazdem i wtedy pracujesz na konkretne zlecenie albo to Twój własny projekt i jedziesz na własną rękę za swoją kasę. Na pewno pomagają znajomości: w ambasadach, inni dziennikarze, wojskowi, pracownicy organizacji humanitarnych, itp. Poza tym warto chyba znać jakiś inny język poza ojczystym. Angielski to już w zasadzie dawno przestał być językiem obcym
No i chociażby kilka słów w miejscowym narzeczu. Jak się wytłumaczysz, że nie jesteś np. szpiegiem? Czyjś palec na spuście może być bardziej nerwowy niż Twój na spuście migawki
Warto pewnie też potrenować kondycję: jak przyjdzie ci uciekać np. przed serią z helikoptera - poza tym nie zawsze zjesz i napijesz się - to też trzeba wziąć pod uwagę.
Jak się zachowasz, gdy ktoś przystawi ci lufę do głowy? Jeśli zaczniesz płakać? Drżeć? Błagać? Takie odruchy są często niekontrolowane w sytuacjach granicznych. Trzeba umieć się opanować, umieć zagadać, negocjować.
Znajomość pierwszej pomocy też nie zaszkodzi, gdy np. twój kumpel albo ty sam zostaniecie ranni.
Pamiętam jak czytałem o Millerze bodajże jak robił zdjęcia w Czeczenii: raz partyzanci zabrali go na patrol. Po drugiej stronie rzeki był obóz rosyjski, Czeczeni odpalili kilka rakiet w ich kierunku. Rosjanie odpowiedzieli ogniem moździerzowym. Miller przez godzinę siedział sam skulony w dole metr na metr, gdy dookoła rozrywały się rosyjskie pociski. Wiedział, że jeśli jeden wpadnie w jego dołek to zostaną po nim strzępy. Po tej akcji dał sobie spokój na dwa lata z Czeczenią. Ale adrenalina uzależnia. Bardzo.
Wydaje mi się, że po takich przeżyciach trudno przyzwyczaić się do "cywilnego" życia. Jeśli ci to zasmakuje - ciągle będziesz szukał wrażeń i obniżał sobie próg bezpieczeństwa - aż któregoś dnia nie wrócisz z misji. Może to i lepsze niż zestarzeć się i umrzeć w szpitalu na jakąś gównianą starczą chorobę...Ostatnio edytowany przez Teo; 359.Komentarz
-
Na przykład czatowanie w krzaku na jakiegoś aktora jak pójdzie pijany. Podałem jako przykład bo bezpośrednio nigdy nie miałem "przyjemności". Nie dość, że potwornie nudne to jeszcze głupie obrabianie ****. Każdy ma prawo się napić w końcu
Komentarz
-
Co mi jeszcze przyszło do głowy - to chyba warto zabrać ze sobą na wyprawę kilka paczek Marlboro, parę zegarków, itp. - wszak na wojnie kwitnie raczej handel wymienny, a za paczkę fajek ktoś może cię chętnie podrzucić w jakieś miejsce albo z niego zabrać. Można wytargować też jakieś informacje itp.
Sporo ludzi zaczynało w reportażu od składania portfolio na własną rękę, a potem wizytach w Perpignan na festiwalu Visa Pour I'Image - z festiwalem połączone są targi agencji fotograficznych, które szukają nowych talentów. Na nowe twarze czatują tam takie giganty jak Corbis, Getty Images i inne. Tak chyba zaczął Marcin Suder.
Warto też poczytać: biografię Roberta Capy "Szampan i Krew", Patrick Chauavel "Reporter wojenny", Magdalena Hodalska "Korespondent wojenny. Ofiarnik i ofiara we współczesnym świecie", Wiktor Bater "Nikt nie spodziewa się rzezi. Notatki korespondenta wojennego", poza tym teksty Wojciecha Jagielskiego np. "Wieże z kamienia", Wojciecha Tochmana np. "Jakbyś kamień jadła"....
do obejrzenia: "Kwiaty Harrisona", "Aleja Snajperów", Oliver Stone "Salvador"...Komentarz
-
Szkolenia - bardzo intersujące i pożyteczne - dla dziennikarzy wybierających się w niebezpieczne rejony robi Centrum Szkolenia Na Potrzeby Sił Pokojowych w KielcachKomentarz
-
a ja bym nie chciał żeby wogóle wybuchały wojny.... a takie wiecie... oczka puszczane po napisaniu że ale fajowo było by zobaczyć ludzkie flaki.... no lekka przesada...Oko plus aparat - dobrana para.
Komentarz
Komentarz