X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • mario1275
    Początki nałogu
    • 2005
    • 420

    #31
    a chciałbyś DoMiNiQuE żeby ktoś bzdury o fotografach amatorach wypisywał??
    www.modelownia.pl

    Komentarz

    • DoMiNiQuE
      Pełne uzależnienie
      • 2004
      • 3548

      #32
      Zamieszczone przez mario1275
      a chciałbyś DoMiNiQuE żeby ktoś bzdury o fotografach amatorach wypisywał??
      A niech sobie wypisuje.
      Na temat mysliwych wiem sporo i to zarowno na temat tych zbierajacych kasztany jak i strzelajacych dla przyjemnosci.

      Komentarz

      • CYNIG
        Uzależniony
        • 2005
        • 694

        #33
        Zamieszczone przez mario1275

        to dlaczego wcześniej piszesz coś takiego:

        "ładnie to brzmi, ile razy slyszales/widziales strzaly w trakcie rykowiska a potem wywozke strzelonych bykow (np w otulinie parku narodowego). I nie pisze tu o zwierzakach "wybrakowanych". Strzelanie do nierozpoznanych celow to tez taki ewenement?? Niestety nie."

        myślałem że widziałeś jakieś przykłady łamania prawa.
        Ja swoją wiedzę opieram na przepisach jakie znam i na znajomości myśliwych z kilku kół łowieckich.
        No dokladnie tak, widzialem i slyszalem. Tylko ze jak w warunkach terenowych wyobrazasz sobie interwencje???
        Obfotografowanie kazdej grupki mysliwych i wyscig na najblizszy posterunek (ktorego komendant czesto jest w tej grupie??) czesto wiele kilometrow po bezdrozach?
        Sorry, ale jadac na dzien czy dwa w plener nie bede spedzal dni na posterunkach zeznajac do protokolow z ktorych w najlepszym wypadku wyniknie "niska spolecznie szkodliwosc czynu".
        Tak, wiem swiadomy obywatel powinien reagowac... itd itp.... Ja jednak nie czuje powolania do odpowiednika ORMO.

        Jak zawitasz kiedys w okolice Magurskiego PN w czasie rykowiska to nadstaw uszy. Zobaczysz jak ideal siega bruku
        https://500px.com/tkasiak/galleries

        Komentarz

        • Arkady111
          Dopiero zaczyna
          • 2006
          • 36

          #34
          Witam.
          Ponieważ wątek zamienił się w dyskusję o barbarzyńskich myśliwych to poczułem się wezwany do tablicy. Nie, nie jestem myśliwym. Ale zbyt wiele tutaj niektórzy koledzy powypisywali przypuszczeń i zbyt wiele jest niedomówień, żeby je zostawić samym sobie.

          1. Stereotyp myśliwego – barbarzyńca, który codziennie idzie do lasu i strzela do każdego napotkanego zwierzątka dla przyjemności. Stereotyp, to najgorszy rodzaj uproszczenia, często ułatwia nam życie bo nie musimy zagłębiać się w sedno sprawy, lecz równie często jest po prostu niesprawiedliwy. Pasuje wam stereotyp: Każdy Polak to złodziej i pijak? Bo mi nie, bo nie jestem ani jednym, ani drugim – a Polakiem owszem.
          2. Różne gatunki zwierząt w Polsce mają różny status prawny – z ich ogromnej liczby tylko 24 ma status gatunków łownych i tylko na nie wolno jest polować myśliwym.
          3. Zwierzęta łowne również podlegają ochronie – poprzez ustalenie okresów ochronnych, limitów odstrzału, kryteriów selekcji. Sezon polowań na wiele gatunków trwa tylko 1-3 miesiące w roku. Nawet gatunki uznawane za „szkodliwe” np. lis mają swój okres ochronny. Niektóre gatunki mimo, że są na liście łownych podlegają całorocznej ochronie – ostatnio jest tak z łosiem – od 2001 r. obowiązuje „moratorium”
          4. Lista zwierząt łownych nie jest ustalona raz na zawsze, zmienia się w zależności od sytuacji populacji np. 10 lat temu wyłączono z niej głuszca i cietrzewia jako gatunki ginące (głównie z innych przyczyn). Inne gatunki mogą się na niej ponownie znaleźć o ile ich sytuacja się poprawi lub będą to gatunki obce dla naszej fauny i zagrażające jej (np. jenot, szop pracz, norka amerykańska).
          5. Populacje zwierząt łownych, są to wg biologicznej klasyfikacji populacje niezależne – są w stanie uzupełnić straty liczebności z nadwyżką. I tylko w odniesieniu do takich gatunków gospodarka łowiecka ma sens, inaczej doszłoby do ich wytępienia.
          6. To nie jest tak, że dawniej (kilkaset lat wstecz) były olbrzymie ilości zwierzyny w lasach, a dzisiaj jest jej dużo mniej. Przede wszystkim zmienił się krajobraz z leśnego na polny (Polska ma dzisiaj ok. 28% lesistości), więc pewne gatunki przystosowały się do terenów polnych i zwiększyły liczebność (zając, sarna, dzik). Dawniej na pewno była większa różnorodność gatunkowa, lecz zwierzyna niekoniecznie występowała w dużych liczebnościach. Pewne gatunki niestety zniknęły wskutek przeeksploatowania (np. sobole, tury) i tu się zgadzam z negatywnym wpływem łowiectwa (dawnego). Dzisiaj przyczyny zmniejszania liczebności są z reguły inne.
          7. Ponieważ dzisiaj pewne gatunki występują w większej liczebności, istnieje konieczność regulowania ich liczebności. Tak ma się rzecz głównie z jeleniowatymi, które mogą istotnie uszkadzać lasy, oraz z dzikami, które są głównymi szkodnikami na polach i tu o ile myśliwi nie utrzymują odpowiednich liczebności to muszą w przypadku wyrządzenia szkód przez dziki ponosić często duże koszty odszkodowań. Myśliwi biorą również udział w kosztach ochrony lasu, jeśli nie zrealizują planu odstrzału nakładanego na nich przez LP. Nie wiem jak sobie niektórzy wyobrażają redukcję liczebności tych gatunków, jeśliby nie mieli tego robić myśliwi to kto? I w jaki sposób? A doprowadzić do przegęszczenie nie można. Jak sobie wyobrażacie watahy dzików chodzące po polach i rolników spokojnie patrzących jak im niszczą plony? Oczywistą sprawą jest, że wzięliby sprawy w swoje ręce.
          8. Gospodarka łowiecka jest planowa tzn. corocznie sporządzany jest łowiecki plan hodowlany w którym planuje się nie tylko wielkość odstrzału w odniesieniu do każdego gatunku, lecz także inne elementy gospodarki jak liczebność, introdukcje, dokarmianie itp. Wielkość odstrzału nie powinna przekraczać przyrostu zrealizowanego populacji – patrz punkt 4.
          9. W odniesieniu do samców jeleniowatych obowiązują ścisłe kryteria selekcji. Po pierwsze na nie mogą polować tylko myśliwi selekcjonerzy, którzy uzyskają odpowiednie uprawnienia. Po drugie – z tej grupy zwykle 90% zwierząt podlega odstrzałowi selekcyjnemu, a tylko ok. 10% odstrzałowi łownemu. Co to oznacza. Selekcyjne, są osobniki np. okaleczone, chore, trwale uszkodzone, osobniki rozwinięte słabiej od przeciętnych w danych warunkach i w danym wieku. Czyli w ten sposób usuwa się z populacji osobniki najgorsze, pozostawiając w niej najlepsze, które przekażą swe geny. Dopiero z tych osobników powyżej pewnej granicy wieku (różnej dla danego gatunku) można je przeznaczyć na odstrzał łowny. Są to już więc osobniki które siłę wieku mają za sobą, na pewno zostawiły potomstwo w łowisku, a ich rolę w stadzie przejęły już osobniki silniejsze. Ich odstrzał nie jest więc już szkodliwy dla populacji, a ponieważ mają okazałe poroża, to czy jest dziwną rzeczą, że myśliwy któremu trafi się taka gratka chce się pochwalić? Tylko trzeba pamiętać, że to jest mniejsza część populacji, nie większa. Widziałem wiele ścian ozdobionych porożami i ogromna większość to są osobniki selekcyjne, a nieliczne poroża są medalowe.
          10. Myśliwy musi uzyskać zezwolenie na odstrzał zwierzyny – a po jego wykonaniu przedstawia spreparowane poroże odpowiedniej komisji, która ocenia prawidłowość odstrzału. Jeśli coś jest niezgodne z kryteriami selekcji na myśliwego nakładane są kary np. zakaz polowania w kolejnym sezonie.
          11. Łowiectwo nie jest tanim sposobem pozyskania mięsa – wręcz przeciwnie, staje się coraz droższą pasją, hobby czy jak to zwać. Myśliwy musi zapłacić za mięso które chce wziąć na użytek własny. Doliczcie koszty dojazdów, składek, zakupu broni, amunicji, dokarmiania zwierzyny, budowy ambon itp. Jest i będzie to coraz bardziej elitarne zamiłowanie – co akurat niekoniecznie jest korzystne.
          12. Łowiectwo to nie tylko myślistwo – to także zakładanie poletek żerowych, budowa paśników i dokarmianie zwierząt, zwalczanie kłusownictwa, itp. No właśnie – czy któryś z szanownych forumowiczów bierze aktywny udział w ochronie przyrody? Dzisiaj samo objęcie ochroną gatunku niekoniecznie mu pomoże, konieczna jest ochrona czynna. Dzisiaj przyczyny wymierania gatunków są zwykle złożone, związane głównie ze zmianami środowiska: Zmiana krajobrazu, zanikanie naturalnych środowisk (stare drzewostany – głuszec, torfowiska – cietrzew), mechanizacja rolnictwa, chemizacja środowiska, izolacja populacji i zwiększenie ruchu kołowego (drogi, autostrady), ochrona drapieżników (np. wszystkich ptaków drapieżnych) itp.
          13. A propos ochrony czynnej – myśliwi mają bardzo duży udział w uratowanie niektórych gatunków rodzimej przyrody. Dobre przykłady to łoś i bóbr, gatunkom tym groziło wyginięcie (zwykle drastyczne spadki liczebności przypadały na okres wojny), dzięki współpracy myśliwych z naukowcami udało się je uratować dla polskiej przyrody. Dziś nawet są liczne głosy (lecz głównie nie myśliwych) by bóbr ponownie wciągnięty został na listę gatunków łownych. Obecnie gatunkami zagrożonymi powoli stają się zające, kuropatwy. Obecnie coraz liczniej zakładane są hodowle zagrodowe i klatkowe tych gatunków dla celów ich reintrodukcji. O introdukcjach bażantów przez koło łowieckie to nie trzeba mówić, choć to jest akurat gatunek obcy.
          14. Negatywny stosunek łowiectwa bierze się m.in. z tego, że myśliwych w Polsce mamy garstkę. Tak, dosłownie są w olbrzymiej mniejszości – sprawdźcie ilu myśliwych przypada na 1 mieszkańca w krajach Zachodniej Europy a ilu w Polsce.
          15. Emocjonalny negatywny stosunek do łowiectwa. Ktoś powiedział, że śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć wielu to statystyka (tylko czasami jest inaczej, jeśli grupa ludzie ginie równocześnie np. w katastrofie samolotu to nas porusza, gdy tymczasem większa liczba osób ginąca co tydzień na drogach mało kogo obchodzi, poza ich bliskimi). Nie wiem dlaczego inna zasada obowiązuje w odniesieniu do myśliwych. Tutaj niektórzy płaczą nad każdym strzelonym zwierzęciem, nie zważając na to, że dla istnienia POPULACJI nie ma to istotnego znaczenia. Pod warunkiem prowadzenia dobrej gospodarki łowieckiej populacja będzie istniała dalej. A zwierzyna zawsze ma możliwość uniknięcia śmierci, dożycia sędziwego wieku, w przeciwieństwie do zwierząt gospodarskich hodowanych na tucz. A, że niektórzy z nas maja wrażliwe serca – to dobrze, niech tylko będzie to podparte wiedzą. Wystarczy sprawdzić tylko jaka jest rozrodczość potencjalna populacji, a ile wynosi przyrost zrealizowany – okazuje się, że w przypadku wielu gatunków większość młodych zwierząt ginie w pierwszych miesiącach życia – takie są prawa natury.
          16. Myślistwo – strzelanie dla przyjemności – a dlaczego nie? Jeśli tylko zgodnie z zasadami to dlaczego przy okazji ponoszenia kosztów, obserwacji przyrody, ochrony tejże przyrody ma nie dawać satysfakcji.
          17. Kolega wspomniał o tym, że odstrzału powinien dokonać leśniczy. A na polach też? Nie myl pojęć, to jest tak jak byś powiedział, że maszynista pociągu może pilotować odrzutowy samolot. Leśniczy to stanowisko w Lasach Państwowych, to osoba zarządzająca leśnictwem. Jest związane z gospodarką leśną, nie łowiecką. Żeby leśniczy mógł polować też musi być myśliwym, czyli zdać odpowiednie egzaminy, należeć do PZŁ, uzyskać pozwolenia na broń itp.,,
          18. <<Tak z czystej ciekawosci podaj prosze jakie gatunki zwierzat zabijaja dla przyjemnosci???>>. Tak z czystej przyzwoitości wrzuć na Gogle pojęcie „Surplus killing” to się dowiesz jakie to gatunki. Jeden przykład: norka amerykańska – „chwast” zasiedlający coraz liczniej nasz kraj – potrafi spenetrować brzegi zbiorników, każde napotkane gniazdo ptasie zniszczyć, odciąć głowy pisklętom, które zwykle pozostawia niezjedzone (informacja od znajomego naukowca badającego kaczki).
          19. Otulina parku to nie park – wolno tam prowadzić gospodarkę łowiecką. A i na terenie parku niekiedy prowadzi się odstrzał redukcyjny. Wiem wydaje się to dziwne, ale tak jest. Bo czasem korzystniej jest zredukować nadmierny liczebnie gatunek pospolity by ratować szczególnie cenny i rzadki.
          20. <<czy każdy kto chodzi po lesie z dubeltówką to myśliwy?>> jak nie myśliwy to kto? Dubeltówka to broń myśliwska, więc jak ktoś ją ma przy sobie to musi być myśliwy. W innym przypadku to potencjalny kłusownik. Przepisy o broni mamy dosyć restrykcyjne.
          21. <<Po pierwsze nie mam wiedzy zeby odroznic odstrzal legalny od nielegalnego>> Więc skąd wiesz, że był nielegalny? Może jednak spróbuj się poduczyć, nim zaczniesz wystawiać opinie, że coś jest nielegalne. Nielegalny byłby jeśli: myśliwy strzelał do zwierzęcia spoza listy gatunków łownych, poza okresem ochronnym, nie posiadał zezwolenia na odstrzał zwierzyny (to taki papierek, który musi mieć przy sobie), każdy musi zgłosić zamiar polowania danego dnia u dzierżawcy obwodu łowieckiego – wystarczy zadzwonić i spytać, czy w danym terenie ktoś odbywa polowanie itp. Wiem, że to teoria i trudno jest polemizować z kimś kto ma broń, (a lepiej tego nie robić), są od tego służby (Straż Leśna, Straż Łowiecka, Policja).
          22. <<Dziki kot?? To znaczy jakis konkretny gatunek kotowatych??>> Konkretny polski dziki kot to ŻBIK. Ale to rzadkość. Inny kotowaty to RYŚ. Również rzadki. A kolega miał na myśli zdziczałe koty. I to już jest faktycznie duuży problem. Proszę sobie tylko policzyć (szacunkowo) ile jest kotów w Polsce, a ile innych gatunków. Teraz proszę się zapytać ile z nich jest dokarmianych na wsi. Wg badań prawie wszystkie. Ale jak zapytać ludzi czym są dokarmiane to 90% tylko mlekiem. Kot to drapieżnik – musi uzupełnić dietę mięsem więc idzie w pole łowić nie tylko myszy.

          Chyba trochę przydługi ten post, ale mam nadzieję, że parę kwesti wyjaśniłem o ile ktoś był zainteresowany. I żeby nie było niedomówień – również wiem, że teoria niekiedy rozmija się z praktyką, wiem, że myśliwi nie zawsze się stosują do przepisów. Nazywajmy więc rzeczy po imieniu – tacy myśliwi to kłusownicy i nie powinni być myśliwymi. Lecz nie wińmy wszystkich bo jest wśród nich wielu prawdziwych miłośników przyrody.

          Pozdrawiam

          Komentarz

          • CYNIG
            Uzależniony
            • 2005
            • 694

            #35
            Zamieszczone przez Arkady111
            18. <<Tak z czystej ciekawosci podaj prosze jakie gatunki zwierzat zabijaja dla przyjemnosci???>>. Tak z czystej przyzwoitości wrzuć na Gogle pojęcie „Surplus killing” to się dowiesz jakie to gatunki...
            Dzieki za wskazowki z ciekawoscia sie z tym zapoznam, choc mam dziwne przekonanie ze uda mi sie znalezc wyjasnienia takich zachowan inne jak "zabijanie dla przyjemnosci"

            Zamieszczone przez Arkady111
            21. <<Po pierwsze nie mam wiedzy zeby odroznic odstrzal legalny od nielegalnego>> Więc skąd wiesz, że był nielegalny? Może jednak spróbuj się poduczyć, nim zaczniesz wystawiać opinie...
            Skoro tak stawiasz sprawe, to odbijajac pileczke "moze jednak sprobuj przeczytac ze zrozumieniem ten watek i moje wypowiedzi, zanim zaczniesz wystawiac opinie"
            Nie przypominam sobie zebym ustosunkowywal sie do "legalnosci" a jedynie do "... łowiectwo to styl życia a nie sport...". Teze o legalnosci poruszyl inny dyskutant.

            Zamieszczone przez Arkady111
            22. <<Dziki kot?? To znaczy jakis konkretny gatunek kotowatych??>> Konkretny polski dziki kot to ŻBIK. Ale to rzadkość. Inny kotowaty to RYŚ. Również rzadki. A kolega miał na myśli zdziczałe koty...
            Znam gatunki kotowatych w Polsce, dyskusja dotyczyla zabijania dla przyjemnosci przez koty a poniewaz dyskutowalismy o dzikich zwierzetach (gatunkach) chcialem sie dowiedziec ktore to z nich zabijaja dla przyjemnosci. Problem zdziczalych kotow jest mi dosc dobrze znany.

            Pozdrawiam
            https://500px.com/tkasiak/galleries

            Komentarz

            • KMV10
              Pełne uzależnienie
              • 2005
              • 2320

              #36
              Zamieszczone przez Arkady111
              21. <<Po pierwsze nie mam wiedzy zeby odroznic odstrzal legalny od nielegalnego>> Więc skąd wiesz, że był nielegalny? Może jednak spróbuj się poduczyć, nim zaczniesz wystawiać opinie, że coś jest nielegalne. Nielegalny byłby jeśli: myśliwy strzelał do zwierzęcia spoza listy gatunków łownych, poza okresem ochronnym, nie posiadał zezwolenia na odstrzał zwierzyny (to taki papierek, który musi mieć przy sobie), każdy musi zgłosić zamiar polowania danego dnia u dzierżawcy obwodu łowieckiego – wystarczy zadzwonić i spytać, czy w danym terenie ktoś odbywa polowanie itp. Wiem, że to teoria i trudno jest polemizować z kimś kto ma broń, (a lepiej tego nie robić), są od tego służby (Straż Leśna, Straż Łowiecka, Policja).
              Właśnie to mi przypomiało jak czytałem w którymś w miarę ostatnim Łowcu Polskim, jak tego elementu polowania nie przestrzegano i skończyło się to dwukrotnie tragedią - śmiertelnym postrzałem drugiego myśliwego w polowaniu nocnym, gdyż strzelający myślał, że idzie na niego zwierzyna, coś tam zobaczył i walnął - kolegę zamiast dzika...

              Komentarz

              • goobie
                Bywalec
                • 2006
                • 102

                #37
                to się koledze Pawłowi, trochę wątek nie udał
                i wszystko poszło jakby w innym (od zamierzonego) kierunku....

                zachęcam jednak do przemyśleń nad tym co naskrobał Arkady
                Pozdrawiam! Adam

                kilka fotek...

                Komentarz

                • Arkady111
                  Dopiero zaczyna
                  • 2006
                  • 36

                  #38
                  Surplus killling (niektórzy używają też pojęcia overkilling) to zjawisko zabijania nadmiaru ofiar przez drapieżniki, które niekoniecznie są w stanie zjeść. Jest to rodzaj zachowania pojawiający się wtedy gdy nie ma dużego ryzyka dla drapieżnika i dużych wydatków energetycznych podczas zdobywania pokarmu. Podałem przykład norki, o której znajomy mówił, że zabija wszystko co spotka na swoje drodze podczas „przeglądu” brzegów stawu (oczywiście chodzi głównie o ptaki a zwłaszcza pisklęta) w takiej ilości, że nie da się tego wyjaśnić zabijaniem na zapas. Czy jest to trening? Zabijanie ślepych piskląt? Jaki to może być trening dla takiego drapieżnika. Z pewnością jest to rodzaj zachowania wynikający niekoniecznie i nie tylko z chęci zabawy. A podałem go nie jako przykład zabijania dla zabawy, lecz jako przykład, że zwierzęta nie zawsze zabijają z konieczności.
                  Czy zwierzęta się bawią zabijaniem? Generalnie jest to konieczność, ale myślę, że mogą się bawić. Podany tu przykład kota nie jest zły. Widziałem kota który przyniósł mysz, wsadził ją do głębokiej i dużej miski i obserwował jej próby wydostania się. Gdy jej się to udawało, przynosił ją z powrotem do miski. Gdy zmęczona rezygnowała z prób wydostania się, ponaglał ją łapą. Długo to trwało, ale w końcu ją zabił. Wg mnie była to dla niego zabawa i przyjemność.

                  Cynig: Tylko częściowo zwracam honor. Bo faktycznie przyznajesz, że nie potrafisz, odróżnić odstrzału legalnego od nielegalnego.

                  Ale napisałeś też: - "ile razy slyszales/widziales strzaly w trakcie rykowiska a potem wywozke strzelonych bykow (np w otulinie parku narodowego)".

                  Nie rozumiem. Mówisz, że nie odróżniasz odstarzłu a tu sugerujesz, że jest to jednak nielegalne. Dla mnie powyższa wypowiedź to jest sugestia, że TY TO WIDZIAŁEŚ i jest to nielegalne, a jeśli tak to potwierdź to. Można też to zdanie zrozumieć jako wmawianie koledze i nam, że ON COŚ WIDZIAŁ. Jesteś pewien, że widział? To niech się wypowie on, że widział.
                  Dla mnie mówienie, że WSZYSCY WIEDZĄ, ŻE to żaden argument, wszyscy to nikt.
                  A sezon polowań na jelenie przypada m.in. na czas rykowiska.

                  Cieszę się, że się zgadzasz ze mną co do problemu zdziczałych kotów, mam nadzieję, że i psów. Bo jest to problem duży, lecz myślę, że nie tylko dla myśliwych, nie tylko dla dzikich zwierząt. Jest to głównie problem ludzkiej mentalności, bo najważniejsze jest skąd się biorą te zwierzęta w środowisku. Ja nie winię psa czy kota, który stara się przeżyć i zdobyć pożywienie, bo został pozostawiony przez właściciela w lesie gdy mu się znudził. To nie wina zwierząt, taka ich natura tylko, że dla mnie cenniejszy jest każdy osobnik naszej rodzimej fauny w środowisku, niż kot czy pies, które są najliczniejszymi drapieżnikami, a jako gatunkom nic im nie zagraża.

                  Ja naprawdę nie bronię nieetycznych myśliwych – bo wiem, że są tacy. Proszę jedynie, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków, na podstawie tylko złych przykładów. I żeby nie podchodzić do tematu czysto emocjonalnie i histerycznie. Dzisiaj myśliwym ZALEŻY na tym, żeby zwierzęta były w środowisku. Łowiectwo jest elementem gospodarki (dostarcza mięsa, skór oraz innych elementów w tym trofeów), jest elementem obyczajowości, kultury itp. Kiedyś było podstawą wyżywienia i utrzymania, dziś jest marginesem, przynajmniej w Polsce. Ale jeśli z niego zrezygnowalibyśmy, to czy byłoby lepiej? Wątpię. Kto oprócz osób związanych zawodowo z leśnictwem, garstki zapalonych miłośników przyrody (w tym właśnie miłośników fotografii) i właśnie myśliwych spędza tak dużo czasu na obcowaniu z przyrodą i poznawaniu jej? Niestety jest to wąska grupa osób. Ilu waszych znajomych ma jakieś właściwe pojęcie o przyrodzie i jej prawach? Nie mówię o łowiectwie, bo to jest tragedia. Zapytajcie ludzi co to jest sarna. Większość odpowiedzi to: żona jelenia. Co tacy ludzie mogą zrobić faktycznie dla ochrony przyrody?

                  A wracając do fotografi zwierząt, niesamowicie ważnym elementem jest cierpliwość. Jeśli będziemy wystarczająco cierpliwi to uda nam sie sfotografować wymarzoną scenę. A znaczna ilość fotografii, powstaje w warunkach hodowli zagrodowych, bo tak jest łatwiej. Ale najcenniejsze są te w środowisku naturalnym.

                  Pozdrawiam

                  Komentarz

                  • Vitez
                    zło konieczne
                    • 2004
                    • 19804

                    #39
                    Zamieszczone przez mario1275
                    kot - łapie mysz i bawi się nią tak długo aż jej nie zamęczy wtedy ją zostawia.
                    Kot nie poluje dla przyjemnosci. To tylko wrodzony instynkt, silniejszy od glodu. Gdy widzi zakodowana ofiare, ktora dodatkowo czesto sie rusza to sam rusza - by upolowac.
                    Nie dla zaspokojenia glodu ale i nie dla przyjemnosci a tylko bo ma taki natychmiastowy, wewnetrzny nakaz.
                    A jesli taka odruchowa napasc okaze sie skuteczna a kot jednak nie jest glodny to dopiero wtedy zaczyna sie ofiara "bawic" bo po prostu nie bardzo wie po co ja lapal i co z nia zrobic dalej. Ale nie ma w tym celu "zapoluje dla radochy" a tylko natychmiastowy odruch.
                    Rownie dobrze moglbys detektor ruchu oskarzyc ze pika dla przyjemnosci gdy cos wejdzie mu w zasieg , a jest tylko tak po prostu zaprogramowany, bez wyzszych pobudek.

                    Komentarz

                    • paweleverest
                      Pełne uzależnienie
                      • 2006
                      • 1138

                      #40
                      Zamieszczone przez goobie
                      to się koledze Pawłowi, trochę wątek nie udał
                      i wszystko poszło jakby w innym (od zamierzonego) kierunku....

                      zachęcam jednak do przemyśleń nad tym co naskrobał Arkady

                      No tak wątek zamiast o teleobiektywach skupił sie na zdziczałych kotach ( "jeeee...nymi sierściuchami" zwanych potocznie )

                      Wracająć do tematu myśliwych to ... nie neguje tego co robią oni dla lasu ale mogliby to wszystko robić bez zabijania zwierzyny. Sytuacja przypomina troche dzieci nad morzem, które najpierw mozolnie budują zamki z piasku by potem z dziką radościią je niszczyć . Niestety w przypadku myśliwych zamiast piasku cierpią niewinne stworzenia zabijane wyłacznie dla satysfakcji polujących.

                      Wracającc do teleobiektywów ..to napisałem następny wątek zatytowany w mniej kontrowersyjny sposób, który moze nie wywoła dyskusji na "niepożądane" tematy

                      Pozdrawiam wszystkich w szcególności sarny zające i dziki

                      Komentarz

                      • pmc
                        Coś już napisał
                        • 2006
                        • 69

                        #41
                        Witam,
                        A ja z uporem maniaka wrócę do wątku u myśliwych.
                        Zachowam się bardzo niekoolturalnie i mało mertyorczynie i odniosę się do wypowiedzi arkadego: bzdura. Przynajmniej jeżeli chodzi o sedno.
                        Od wielu lat obserwuję przyrodę, od niedawna robię zdjęcia - głównie ptaków.
                        Cośkolwiek o tym wiem - można moje zdjęcia oglądać.

                        Miałem nieprzyjemność wiele razy spotykać myśliwych w terenie.
                        Do ptaków strzelają do wszystkiego co tylko z trzciny wyleci.
                        Często o świcie w romantycznej mgiełce - nie ma bata, nie rozróżnisz gęgawy, od białoczelnej od zbożowej. Ani cyranki od cyraneczki.
                        Strzelasz i patrzysz co zabiłeś. Łownych kaczek jest tak z pięć gatunków - reszta chroniona. To tyle jeżeli chodzi o farmazony o kodeksie łowieckim.
                        Ostatni raz widzałem to 2 tygodnie temu. Strzeleli sk... tak koło świtu. Jeszcze godzine później jak robiłem zdjęcia (informacyjnie) to nie byłem w stanie rozpoznać co latało (a mam 500 is).
                        Krótka piłka: pojechałem na gęsi to są jakąś przywiozę.

                        Acha: jeden z moich znajomych ornitologów widział jak po nieudanym polowaniu strzelili sobie do myszołowa. Bo się sfrustrowali.

                        A w kwestii formalnej, nie zgodzę się:
                        "Myślistwo – strzelanie dla przyjemności – a dlaczego nie? Jeśli tylko zgodnie z zasadami to dlaczego przy okazji ponoszenia kosztów, obserwacji przyrody, ochrony tejże przyrody ma nie dawać satysfakcji."

                        A to dla tego, że 1% społeczeństwa - zabiera znacznej cześci społeczeństwa możliwości podziwiania przyrody - nie mogę pójść nad jezioro kiedy chce i robić zdjęcia bo jakiś debil może mnie postrzelić. A to już narusza moje prawa.

                        Pozdrawiam
                        PM
                        Ostatnio edytowany przez pmc; 4274.
                        http://pmc123.blogspot.com

                        Komentarz

                        • popmart
                          Pełne uzależnienie
                          • 2005
                          • 1721

                          #42
                          Zamieszczone przez Vitez
                          Kot nie poluje dla przyjemnosci. To tylko wrodzony instynkt, silniejszy od glodu. Gdy widzi zakodowana ofiare, ktora dodatkowo czesto sie rusza to sam rusza - by upolowac.
                          Nie dla zaspokojenia glodu ale i nie dla przyjemnosci a tylko bo ma taki natychmiastowy, wewnetrzny nakaz.
                          A jesli taka odruchowa napasc okaze sie skuteczna a kot jednak nie jest glodny to dopiero wtedy zaczyna sie ofiara "bawic" bo po prostu nie bardzo wie po co ja lapal i co z nia zrobic dalej. Ale nie ma w tym celu "zapoluje dla radochy" a tylko natychmiastowy odruch.
                          Rownie dobrze moglbys detektor ruchu oskarzyc ze pika dla przyjemnosci gdy cos wejdzie mu w zasieg , a jest tylko tak po prostu zaprogramowany, bez wyzszych pobudek.
                          Mylisz sie Vitez i nie chodzi o koty w szczególności .... jest sporo zwirzaków które zabijają z róznych pobudek oprócz głodu a już wsród naczelnych to nagminnie ....

                          może przypomne takie slynne lwy które po przejęciu stada duszą wszystkie kocięta w danym stadzie (RODZINIE)

                          Komentarz

                          • zawojanin
                            Dopiero zaczyna
                            • 2006
                            • 21

                            #43
                            To, że myśliwi coraz częściej nie są przyrodnikami, jest spowodowane sposobem przyjmowania do kół łowieckich. Zazwyczaj włodarze koła nie chcą ani słyszeć o przyjęciu jakiegoś młodego, chociaż bardzo często spotykają go w lesie, a dlaczego? Ponieważ, musieli by przypomnieć sobie prawo i etykę łowiecką, więc wolą do swojej ,,KLIKI" przyjąć jakiegoś bogatego dupka, którego wychowają wg swojego prawa a który wniesie do lasu jedynie trochę wódki i kasy by coś kupić do paśników. Młody nadal będzie się przyglądał, jak to myśliwi strzelają gdzie i w co popadnie... Jest to, przyklad z wielu kół ale pewnie nie wszystkich.

                            Komentarz

                            • Vitez
                              zło konieczne
                              • 2004
                              • 19804

                              #44
                              Zamieszczone przez popmart
                              Mylisz sie Vitez i nie chodzi o koty w szczególności .... jest sporo zwirzaków które zabijają z róznych pobudek oprócz głodu a już wsród naczelnych to nagminnie ....

                              może przypomne takie slynne lwy które po przejęciu stada duszą wszystkie kocięta w danym stadzie (RODZINIE)
                              Nie myle sie. Jest roznica miedzy polowaniem z instynktu a dla przyjemnosci. Koty to przypadek pierwszy. Duszenie kociat przedstawione przez ciebie to tez nie dla przyjemnosci. Po prostu jakos nie czujesz roznicy . "Rozne pobudki oprocz glodu" != przyjemnosc.

                              Komentarz

                              • Arkady111
                                Dopiero zaczyna
                                • 2006
                                • 36

                                #45
                                Pozwolę sobie znów odpowiedzieć hurtowo.

                                PMC – Nie wnikam, czy Twoja wypowiedź była kulturalna czy nie, mi chodzi o rzeczową dyskusję. Natomiast ustosunkuję się do Twojej wypowiedzi. Twierdzisz, że to co mówię to bzdura. Czy odnosisz się do wszystkich 21 punktów mojej pierwszej wypowiedzi? Wszystko to jest wg Ciebie bzdurą? A może jednak odnosisz się do wybranych punktów mojej wypowiedzi? Przykro mi, chyba będę musiał zmienić pracę bo wg Ciebie od ponad 10 lat uczę moich studentów samych bzdur.
                                Opierasz się w swojej wypowiedzi na własnych spostrzeżeniach. I w porządku szkoda, że są one wyłącznie negatywne. Ja mam swoje spostrzeżenia, podparte wiedzą wielu innych ludzi, wiedzą teoretyczną z literatury i praktyką. Te coś o tym wiem. Problem w tym, że moje wypowiedzi dotyczą ogólnej roli i miejsca łowiectwa, Twoja oparta jest zapewne na paru spostrzeżeniach i jak sądzę uprzedzeniach. A teraz po kolei:

                                <<Często o świcie w romantycznej mgiełce - nie ma bata, nie rozróżnisz gęgawy, od białoczelnej od zbożowej.>>
                                W zasadzie nie ma potrzeby jeśli tylko takie tam występują. Wszystkie wymienione przez Ciebie to gatunki łowne, na wszystkie można polować. Tylko gęgawa jest gatunkiem lęgowym, pozostałe są przelotne. Ale są inne chronione gatunki gęsi, których tu nie wymieniłeś, być może myśliwi wiedzą, że nie ma ich na tym konkretnym jeziorze?

                                <<Strzeleli sk... tak koło świtu.>>
                                Bo tak się poluje, zwykle o świcie lub przed zmierzchem na przelotach gęsi. Widocznie sk.. mieli prawo strzelać.

                                <<Ani cyranki od cyraneczki. Strzelasz i patrzysz co zabiłeś. Łownych kaczek jest tak z pięć gatunków - reszta chroniona.>>
                                Łownych kaczek jest 4: krzyżówka, cyraneczka, czernica i głowienka. 90% wśród strzelanych stanowi krzyżówka, reszta to margines.
                                Ale podniosłeś ważny temat, zresztą jak i kolega KMV w temacie strzelania do dzika. Strzał do nierozpoznanego celu zwłaszcza w tym przypadku opisanym z dzikiem, to kardynalny błąd myśliwego. Jeśli mamy do czynienia z bronią to nie powinno być wątpliwości do czego strzelamy. Zwłaszcza w warunkach gorszej widoczności. A, że jednak niektórzy myśliwi nie stosują się do tej zasady, o czym świadczą przytoczone tu przykłady, to nie dziwię się negatywnemu stosunkowi do nich. Tylko, że to znowu uogólnienie.

                                <<A w kwestii formalnej, nie zgodzę się:>> ………………
                                A w kwestii formalnej, wolno Ci się nie zgadzać, szkoda, że wynika to głównie z Twoich uprzedzeń. Bo:

                                << - nie mogę pójść nad jezioro kiedy chce i robić zdjęcia bo jakiś debil może mnie postrzelić. A to już narusza moje prawa. >>
                                Jakie prawa? Pokaż mi przepis, który zakazywałby myśliwym zaniechać polowania bo Ty chcesz sobie fotografować?
                                Przypominam, że myślistwo JEST prawnie usankcjonowane i jeśli polowanie odbywa się na terenie obwodu łowieckiego po uzyskaniu zgody dzierżawcy tegoż obwodu, w czasie przewidzianym przez prawo, na gatunek łowny, zgodnie z zasadami polowania to WOLNO jest myśliwym polować.
                                Na kaczki poluje się śrutem (którego donośność jest nieduża), wolno strzelać wyłącznie do lecących i podrywających się do lotu, tylko wówczas gdy kąt podniesienia lufy to co najmniej 45 stopni. Wszystko to właśnie dla bezpieczeństwa. Oczywiście lepiej jest zachować ostrożność i nie ryzykować w bezpośredniej bliskości strzelającego.

                                <<A to dla tego, że 1% społeczeństwa - zabiera znacznej części społeczeństwa możliwości podziwiania przyrody>>

                                Tylko ok. 0,25% - liczba myśliwych w Polsce oscyluje wokół 100 tys. I znów jak wiele osób w tej dyskusji robisz ze swoich przypuszczeń pewnik. Skąd wiesz czego pragnie „znaczna część społeczeństwa”? To ja pozwolę sobie również poprzypuszczać. Znaczna część społeczeństwa wolałaby, żeby wokół jezior wybudować ośrodki wypoczynkowe, plaże, dyskoteki, żeby móc tam wypożyczać sprzęt do pływania itp. Żeby teren wokół jezior oczyścić z wszelkich zarośli, trzcin i „chwastów”, zrobić plażę. A jeszcze korzystniej dla większości społeczeństwa byłoby, żeby każdego było stać na wybudowanie własnego domku wypoczynkowego na własnej, ogrodzonej działce najlepiej jak najbliżej jeziora. Widzisz gdzieś miejsce w tej wizji dla licznych stad ptactwa wodnego? Gdzie miałyby odbywać lęgi te ptaki. Ale to są tylko moje przypuszczenia. A może nie? Może są jednak już takie przykłady?

                                <<Acha: jeden z moich znajomych ornitologów widział jak po nieudanym polowaniu strzelili sobie do myszołowa. Bo się sfrustrowali.>>
                                A jeden z moich znajomych ornitologów….. Oni też nie zawsze są obiektywni w swoich osądach, uwierz mi. Ale nie neguję tego co widział, wierzę, że tak było, znam ten problem. Ci myśliwi złamali prawo, źle zrobili. Strzelali do gatunku objętego ochroną. Ale nie wiesz czy strzelali dlatego, że się sfrustrowali, pytałeś się ich? Wynika to raczej z innych przyczyn.


                                <<POPMART: może przypomne takie slynne lwy które po przejęciu stada duszą wszystkie kocięta w danym stadzie (RODZINIE)>>

                                VITEZ ma rację, tu działa inny mechanizm. Młode samce lwów które opuszczają stado rodzinne po kilku latach włóczęgi próbują przejąć inne stado spod kontroli starych i słabszych samców. Jeśli się im to uda pozostają w tym stadzie zwykle 2-3 lata po czym są wyganiane przez młodsze lwy. Okres reprodukcyjny samca trwa więc krótko. Czasami nowe samce lub grupy samców przejmujące władzę zabijają młode (nie swoje) będące już w stadzie. Korzyścią dla samców jest to, że zabicie młodych poprzedniego samca sprawia, że samice wcześniej przystępują do rozrodu. U lwic występuje zjawisko synchronizacji rui, tzn. że wszystkie w stadzie w tym samym czasie przystępują do rozrodu, rodzą młode i opiekują się nimi. Gdyby młode pozostały przy życiu, samice nie weszłyby w ruję przez następnych ok. 25 miesięcy. Po zabiciu młodych samica jest gotowa do rozrodu już po 9 miesiącach. Osobnik praktykujący dzieciobójstwo zwiększa więc szanse swojego sukcesu rozrodczego. Zjawisko to jest przykładem walki pomiędzy osobnikami w obrębie populacji. Jest korzystne dla samca (zostają jego geny) mimo, że nie przynosi żadnych korzyści gatunkowi (jest mniejszy sukces rozrodczy populacji). Jest również niekorzystne dla samic (część miotów rodzi się nadaremnie).

                                VITEZ: W biologii testowanych jest wiele hipotez, wiele zachowań nie da się w prosty i jednoznaczny sposób wyjaśnić. Czy zwierzęta polują dla przyjemności? Trudno jest to rozstrzygnąć jednoznacznie. Zwykle polują z konieczności. I zwykle starają się osiągnąć cel jak najmniejszym nakładem sił i przy niewielkim ryzyku. Podstawowym celem polowania jest zaspokojenie głodu. Lecz jeśli głód jest zaspokojony, nie ma ryzyka kontuzji i jest dużo wolnego czasu, to mogą się pojawić inne zachowania. Zwierzęta na pewno odczuwają ból. Czy uważasz, że nie odczuwają przyjemności? Głaskałeś kiedyś kota, drapałeś go za uchem itp. Dlaczego kot łasi się do właściciela, przecież nie zawsze chce uzyskać doraźną korzyść w postaci pokarmu, czasem chce być po prostu wzięty na kolana. Wszystko chcesz wyjaśnić instynktem, czyli zachowaniami wrodzonymi. A zwierzęta też się uczą. Nie można jednoznacznie wykluczyć, że sporadycznie nie polują dla przyjemności. Podałem wcześniej przykład kota. Nie było to polowanie z konieczności, nie było też w tym elementu treningu łowieckiego. Zwyczajnie bawił się i znęcał nad myszą która później zamęczył i pozostawił. Miał po prostu na to dużo czasu.
                                A myśliwi nie polują wyłącznie dla przyjemności. Nie tylko dawniej, także dziś łowiectwo przynosi konkretne korzyści, nie tylko materialne. Jest po prostu elementem gospodarki człowieka. Tak jak rolnictwo, rybactwo, leśnictwo.

                                Co do przyjmowania bogatych ludzi do kół. Takie mamy czasy, nastąpiło większe rozwarstwienie społeczne, są osoby bardzo bogate i biedne. Bogatym żyje się łatwiej. Generalnie uważam, że nie jest to pozytywne zjawisko, że preferuje się przyjmowanie bogatszych osób do kół łowieckich. Nie uważam jednak, że to źle że oferują pieniądze na np. wykonanie paśników, czy dokarmianie zwierzyny. Jeśli nie mogą być wystarczająco często w łowisku by się opiekować zwierzyną, to czy jest złe, że zapłacą za opiekę innym? Jeśli mogą zlecić wykonanie urządzeń łowieckich fachowcom to chyba też lepiej? A że nie zawsze zachowują się odpowiednio. No cóż podobno frak leży dobrze na osobie dopiero w trzecim pokoleniu. Osoby te mogą zachowywać się źle i butnie. Z drugiej strony dzięki swoim pieniądzom i kontaktom mogą często inicjować pożyteczne działania, na które szeregowych członków koła nie stać. Wszystko zależy od charakteru osoby.

                                Pozdrawiam wszystkich.

                                Komentarz

                                Pracuję...