X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • Lulu1988
    Uzależniony
    • 2007
    • 522

    #151
    Zamieszczone przez Troyan
    No to czego się spodziewasz mówiąć kwotę jeśli sam w swoim regionie przyzwyczajasz ludzi do "Narazie robię za darmo".

    Jeden z drugim przed ślubem liczy na właśnie takich pseudofotografów. człowieku, to jest tylko i wyłącznie wina takich ludzi jak Ty, ze ludzie przyzwyczaili się do pstrykaczy na ślubie za max. 500 pln.
    Czemu od razu zabrałeś się do ataku? Nie jestem pierwszy nie ostatni, który UCZY SIĘ robiąc pierwsze śluby za darmo. Są tacy, którzy też tak zaczynali, a teraz - kilka lat po starcie - biorą niemałe pieniądze i mają zapełniony kalendarz. Ich też nazwiesz 'pseudofotografami'?
    Może Ty byś od pierwszego ślubu brał...1000zł za podstawowy pakiet. Bo ja nie mając żadnego ślubnego doświadczenia (na ślubie byłem raz - jak miałem ok 9 lat) i posiadając, chociaż nie od początku, to co w stopce - czyli przede wszystkim brak backupu - nie odważyłem się zawołać chociażby kilku stówek od ludzi.
    Zapłatą z 7 ślubów jakie zrobiłem w te wakacje było dla mnie: doświadczenie (tego nie da się kupić za żadne pieniądze), większa pewność siebie, 550zł, 100€, niedoszła strona internetowa (zostałem zrobiony w bambuko), 4 pudełka ciastek, 3 wódki i zatrucie pokarmowe :] Na dodatek robiłem zdjęcia a) siostrze, b) jako drugi fotograf, c) u ludzi, którzy fotografa wogóle nie zamawiali/nie chcieli.
    Zestaw na ciężkie czasy: 3 puszki z konserwą - w tym jedna przeterminowana, 6 słoików z ogórkami, 4 latarki i krótkofalówki.

    Komentarz

    • krystian123
      Bywalec
      • 2008
      • 164

      #152
      Kucza21- jedyne co mnie zdziwilo to to, ze powiedzialem za chcrzciny 200 i uslyszalem za drogo, nie mialbym do nikogo zadnych pretensji gdybym powiedzial normalna cene i uslyszal takie slowa. 200 zl za kilkanascie godzin pracy to chyba nie jest wiele, nawet gdyby zdjecia byly jedynie poprawne.
      nikt oprocz fotografow za darmo nic nie robi.
      chcesz robic darmowe zdjecia to sobie rob, tylko jak juz osiagniesz poziom jaki chcesz by brac pieniadze to sie nie dziw, ze ktos zabiera Ci zlecenia za polowe ceny lub za darmo
      Lulu- gdybys wzial pieniadze za to co zrobiles to doswiadczenia bys nie zdobyl ? nie twierdze, ze nie powinno sie zrobic kilku slubow dla praktyki, ale nie robic za darmo kilka lat jak to pisze Kucza21

      Komentarz

      • katharsis
        Bywalec
        • 2009
        • 185

        #153
        Tak czytam i czytam tę dyskusję i przychodzi mi na myśl pewna dwoistość. Wszyscy fotografowie siedzący w biznesie krzyczą, żeby nie psuć rynku, żeby brać kasę albo terminować jako drugi fotograf u doświadczonych. Wszystko super, tylko że jakoś śmiem wątpić, czy ci doświadczeni tak chętnie przyjmują adeptów.

        Bo gdybym teraz napisała chociażby na forum ogłoszenie typu "chciałabym popracować za darmo jako drugi fotograf, dysponuję pełnoklatkowym korpusem i obiektywami z serii L, umiejętności niezłe i stale rosną, folio ślubnego brak, Warszawa", raczej nie spotkałabym się z wielkim odzewem.

        Komentarz

        • krystian123
          Bywalec
          • 2008
          • 164

          #154
          katharsis- hehe no co fakt to fakt

          Komentarz

          • Lulu1988
            Uzależniony
            • 2007
            • 522

            #155
            krystian123 - jakbym wziął pieniądze to pewnie, że zdobył bym doświadczenie, dodatkowo z większą satysfakcją Jednak nie tędy droga. Przed wakacjami postanowiłem, że zrobię w tym roku za darmo tyle ślubów ile uda mi się załapać - jutro mam ósmy. Gdyby nie free robota to ślub zrobiłbym jeden - siostry :]
            Dzięki zdobytemu doświadczeniu mniej więcej wiem na co mnie stać, mogę też pokazać swoje prace potencjalnym klientom. W lutym natomiast składam papiery o dofinansowanie z UP, żeby od nowego sezonu wystartować....i zarabiać normalne pieniądze, a jak komuś będzie za drogo no to ja już nic na to nie poradzę.
            Mam nadzieję, że po tym poście/ostatnim zdaniu zrozumiałeś moje podejście do sprawy

            Wszystkim 'ślubnym' życzę owocnej soboty
            Zestaw na ciężkie czasy: 3 puszki z konserwą - w tym jedna przeterminowana, 6 słoików z ogórkami, 4 latarki i krótkofalówki.

            Komentarz

            • magart
              Początki nałogu
              • 2008
              • 378

              #156
              A ja na soboty i niedziele kładę za free kafelki u sąsiada. Ma całą łazienkę do zrobienia. Zobaczył jak u siebie w domu zrobiłem i mu się spodobało. Jak obskoczę paru znajomych i pół osiedla to będę miał taką wprawę że już w przyszłym roku chyba rozszerzę działalność i może co zarobię. Fajnie się akurat składa bo sezon ślubny się niemal skończył to mam czas.
              W sumie już teraz mam kolejne weekendy zajęte, bo poczta pantoflowa zaczyna działać. Będą zlecenia nawet tam gdzie nikt nie planował kłaść płytek, widocznie moja oferta jest na tyle atrakcyjna :-o
              Jak to dobrze, że jest tylu fajnych ludzi na świecie co pozwolą sobie w łazience za darmo płytki położyć. Planuję nawet sąsiadowi na koniec dniówki flaszkę postawić, bo chłop się zlitował i mnie na robotę wziął.
              Zastanawiam się też ile trzeba by ludzi oblecieć żeby mieć dobre doświadczenie? Jak sądzicie te parę weekendów do końca roku wystarczy, czy jeszcze trochę więcej? Może jak porobię tak do przyszłych wakacji za free to mi się jakaś katedra do renowacji trafi?? ale byłoby fajnie...

              Ehhh...


              Edit:
              kurczę, pomyliłem fora Myślałem, że piszę na forum muratora, ale jakoś tak tematyka mi podpasowała... mam nadzieję, że moderator będzie wyrozumiały :wink:
              Ostatnio edytowany przez magart; 20720.
              EOSy, 17-40/4L, 24-70/2.8L, 50/1.8, 85/1.8, 100-300/4.5-5.6, Raynox 250, manfrotto, 420EX, 580EX I, II, elinchrom+ skyport.
              www.magaczewski.blogspot.com
              www.fotogaleria.magaczewski.pl

              Komentarz

              • katharsis
                Bywalec
                • 2009
                • 185

                #157
                Zamieszczone przez magart
                A ja na soboty i niedziele kładę za free kafelki u sąsiada. Ma całą łazienkę do zrobienia. Zobaczył jak u siebie w domu zrobiłem i mu się spodobało. Jak obskoczę paru znajomych i pół osiedla to będę miał taką wprawę że już w przyszłym roku chyba rozszerzę działalność i może co zarobię. Fajnie się akurat składa bo sezon ślubny się niemal skończył to mam czas.
                W sumie już teraz mam kolejne weekendy zajęte, bo poczta pantoflowa zaczyna działać. Będą zlecenia nawet tam gdzie nikt nie planował kłaść płytek, widocznie moja oferta jest na tyle atrakcyjna :-o
                Jak to dobrze, że jest tylu fajnych ludzi na świecie co pozwolą sobie w łazience za darmo płytki położyć. Planuję nawet sąsiadowi na koniec dniówki flaszkę postawić, bo chłop się zlitował i mnie na robotę wziął.
                Zastanawiam się też ile trzeba by ludzi oblecieć żeby mieć dobre doświadczenie? Jak sądzicie te parę weekendów do końca roku wystarczy, czy jeszcze trochę więcej? Może jak porobię tak do przyszłych wakacji za free to mi się jakaś katedra do renowacji trafi?? ale byłoby fajnie...

                Ehhh...


                Edit:
                kurczę, pomyliłem fora Myślałem, że piszę na forum muratora, ale jakoś tak tematyka mi podpasowała... mam nadzieję, że moderator będzie wyrozumiały :wink:
                Retoryka retoryką, ale powiedz mi, ile do tej pory spotkałeś par młodych, które chciały zatrudnić i zapłacić fotografa bez doświadczenia z biznesie ślubnym, względie ilu doświadczonych fotografów, którzy chcieliby przyjąć kogoś "do terminu"? Ja - niestety - jeszcze żadnego.

                Komentarz

                • magart
                  Początki nałogu
                  • 2008
                  • 378

                  #158
                  Doświadczenie, doświadczeniem, ale powiedz mi jaki jest miernik doświadczenia w tym biznesie? Ile trzeba zrobić za free żeby ktoś zapłacił? Ile znasz firm robiących cokolwiek za darmo?? Ja jeszcze żadnego frajera w swoim życiu nie spotkałem. Nie powiem, zdarza się robienie czegoś za darmo w ramach przetestowania nowej metody, czy czegoś nowego innego. Ale po zaspokojeniu ciekawości dalej zaczyna się po prostu zarabiać. Poświęcasz swój czas, łazisz cały dzień za PM, potem po nocach obrabiasz fotki, tworzysz historię dnia w albumie. Generalnie oddajesz mnóstwo godzin swojego życia dla tej pracy. I co? Jeśli Ty nie cenisz swojego czasu to kto ma to docenić?

                  Zastanawiałeś się poważnie nad metodami szukania przez PM fotografów? Zobacz jakie są algorytmy poszukiwań. A z pewnością w końcu dojdziesz do tego, że w "mieście" doświadczony fotograf to ten co od co najmniej nastu lat siedzi w studio na "rynku głównym" i czy jest dobry czy mniej dobry wszyscy go znają i ewentualnie polecają. I choćbyś się nie wiem co, to mu nie podskoczysz przez baaardzo długo jeśli zaczynasz . Aspirujesz do osiągnięcia jego doświadczenia(renomy)?? Tam ludzie idą często niemal w ciemno bo wiedzą, że znajdą fotografa.
                  Dlatego dla Ciebie docelową grupą nie będą tamci klienci, no chyba, że chcesz jeszcze parę lat za darmo fotografować...
                  Twoją grupą docelową będą klienci bardziej świadomi i bardziej poszukujący, dla których Twoje doświadczenie(mam na myśli dziesiątki ślubów) mało znaczy, a ważniejsze jest portfolio i efekty pracy nie tylko wyłącznie i jedynie w zakresie ślubnym. To tylko przykład z wielu. I tak najlepszą reklamą jest poczta pantoflowa. Można wiele wymieniać, ale generalnie na początku trzeba mieć też trochę szczęścia i mu odpowiednio pomóc. Zresztą co tu dużo pisać dumping czyli praca za free nikomu na dobre nie wychodzi, szkodzisz sobie bezpośrednio i pośrednio.
                  Zasady rynkowe dawno już ustaliły różne ceny za różnej jakości produkty. Ale 8 tygodni za darmo bo nie mam doświadczenia?

                  A o przyjęciach na czeladnika pisać nie będę bo ten temat akurat nie ma zupełnie wg mnie sensu.
                  Ostatnio edytowany przez magart; 20720.
                  EOSy, 17-40/4L, 24-70/2.8L, 50/1.8, 85/1.8, 100-300/4.5-5.6, Raynox 250, manfrotto, 420EX, 580EX I, II, elinchrom+ skyport.
                  www.magaczewski.blogspot.com
                  www.fotogaleria.magaczewski.pl

                  Komentarz

                  • katharsis
                    Bywalec
                    • 2009
                    • 185

                    #159
                    Jakby to powiedzieć... po raz drugi napisałeś to samo, tylko innymi słowami, co de facto nic do naszej wymiany zdań nie wniosło. Zadałam Ci konkretne pytania, w zamian otrzymałam masę pytań retorycznych z odgórnie narzuconą tezą. Bynajmniej nie o to mi chodziło.

                    Zapytam jeszcze raz oczekując na bardziej konkretną odpowiedź niż:

                    Zamieszczone przez magart
                    A o przyjęciach na czeladnika pisać nie będę bo ten temat akurat nie ma zupełnie wg mnie sensu.
                    ergo: Chcę zacząć działać w biznesie ślubnym. Chcę zarabiać na tym pieniądze. Technikę fotografowania opanowałam nieźle, w sprzęt włożyłam sporo pieniędzy, ileś tam dziesiąt tysięcy zdjęć mam już na liczniku. Mam doświadczenie w reportażu, także w tzw. ekstremalnych warunkach - ciemno, praca na wysokich iso, umiem obrabiać materiał, posiadam legalne oprogramowanie. Jedyne czego mi brakuje to doświadczenie w dokumentowaniu ślubów - jak mogę się tego inaczej nauczyć niż będąc "w akcji"? Jak mam inaczej znaleźć się "w akcji", jak oferując swoje usługi - jakby nie patrzeć czeladnika w tej dziedzinie - za darmo lub za symboliczną opłatę? Ewentualnie - obserwując pracę bardziej doświadczonego w tej dziedzinie fotografa.

                    W Twojej wypowiedzi, obok filippiki o frajerstwie, zabrakło jednej rzeczy: nauka też kosztuje. Jeden idzie do szkoły fotograficznej, drugi na warsztaty, a trzeci inwestuje swój czas, sprzęt i umiejętności pracując bez wynagrodzenia - to także jest sposób zdobycia umiejętności.

                    Jestem w stanie przyjąć argumenty o psuciu rynku, ale mam też wrażenie, że ci, którzy pracują w tym fachu, nigdy nie będą chętni do przyjmowania "czeladników" - pomagania początkującym, bo to nic innego jak hodowanie konkurencji na własnej piersi. Dlatego właśnie każdy radzi sobie tak, jak potrafi: jeden zaczyna od przepracowania 8 weekendów za darmo traktując to jako inwestycję w przyszły biznes; w końcu czas to też kapitał, który można przekuć w umiejętności, a te ostatnie - w pieniądze. Inny ma na tyle tupetu i wiary w siebie, że wchodzi na rynek bez doświadczenia i jakoś klientów zdobywa. Różne są możliwości.

                    Aha i mała prośba: nie pisz do mnie w rodzaju męskim, jestem kobietą

                    Komentarz

                    • Troyan
                      Początki nałogu
                      • 2007
                      • 317

                      #160
                      O rany ale już nie demonizujcie tak tej różnicy między foto ślubnym a reporterką. Bo z Waszej wymiany zdań wynika, że jak się nie ma nad sobą guru, który w pocie czoła nas wykształci to normalnie nie można migawki nacisnąć w aparacie podczs ceremonii.

                      Umiejętność wyłuskania tego "decydującego monemntu" jest wspólna dla każdego rodzaju fotografii, później się tylko szlifuje niuanse.
                      Założyłem sobie FOTOBLOGA

                      Komentarz

                      • katharsis
                        Bywalec
                        • 2009
                        • 185

                        #161
                        Zamieszczone przez Troyan
                        O rany ale już nie demonizujcie tak tej różnicy między foto ślubnym a reporterką. Bo z Waszej wymiany zdań wynika, że jak się nie ma nad sobą guru, który w pocie czoła nas wykształci to normalnie nie można migawki nacisnąć w aparacie podczs ceremonii.

                        Umiejętność wyłuskania tego "decydującego monemntu" jest wspólna dla każdego rodzaju fotografii, później się tylko szlifuje niuanse.
                        Troyan, ja niczego nie demonizuję i nie potrzebuję wspomnianego guru, żeby nacisnąć spust migawki. Zależy mi li jedynie na tym, żeby oswoić się z tym, jak śluby wyglądają, jak mniej więcej w tym czasie się poruszać po kościele i wokół PM itd, chodzi o zwykłe "obcykanie". W kościele akurat jestem dość rzadkim gościem, a w kręgu rodziny i znajomych nikt specjalnie nie kwapi się do ślubowania sobie miłości, wierności etc.
                        A styl już jakiś tam mam i będę go po prostu rozwijać.

                        Komentarz

                        • Chris_11
                          Uzależniony
                          • 2006
                          • 572

                          #162
                          Zamieszczone przez katharsis
                          Tak czytam i czytam tę dyskusję i przychodzi mi na myśl pewna dwoistość. Wszyscy fotografowie siedzący w biznesie krzyczą, żeby nie psuć rynku, żeby brać kasę albo terminować jako drugi fotograf u doświadczonych. Wszystko super, tylko że jakoś śmiem wątpić, czy ci doświadczeni tak chętnie przyjmują adeptów.

                          Bo gdybym teraz napisała chociażby na forum ogłoszenie typu "chciałabym popracować za darmo jako drugi fotograf, dysponuję pełnoklatkowym korpusem i obiektywami z serii L, umiejętności niezłe i stale rosną, folio ślubnego brak, Warszawa", raczej nie spotkałabym się z wielkim odzewem.
                          Na kilku ślubach Znajomych w tym i zeszłym roku postanowiłem "nabrać trochę doświadczenia" jako drugi fotograf, ale żeby nie było chamstwa to zawsze prosiłem Ich, żeby informowali swojego fotografa, że ktoś tam jeszcze się pokręci z aparatem, ale nie będzie przeszkadzał (zawsze staram się nie utrudniać i nie wchodzić w kadry). No i wszystko było ok do czasu dnia ślubu... Jak się okazało, że wyciągam lustrzankę z czymś więcej niż kit i lampą błyskową to już dyskusja nabierała innego tonu, raczej na zasadzie: "nie, jednak wolałbym, żeby nikt nie robił zdjęć".
                          A już szczytem było, jak "profesjonalny fotograf", który notabene bierze coś w okolicach 3 tysięcy, patrzył, co ja robię i zaraz za mną powtarzał te same ujęcia.
                          Nieważne, czym... Ważne, jak...

                          Foto-Blog

                          Komentarz

                          • Yumeka
                            Zablokowany
                            • 2009
                            • 68

                            #163
                            Chris-ja ciągle słyszę texty od profesionalistów-po co mi 1.4-na 4.0 zrobię takie same fotki-jak idę na ślub do znajomego.pomijając fakt mojej twórczości-największa Głogowska firma pracuje na Nikonach 90+tamron 17-50-a tu młoda gówniara wyskakuje z body na pięknym czarno/czerwonym pasku -i nagle zmieszanie-o co chodzi...profesionalista czuje się zagrożony...

                            Komentarz

                            • Teo
                              Początki nałogu
                              • 2004
                              • 474

                              #164
                              Chciałbym zauważyć, że sporo tzw. profesjonalistów to po prostu "biznesmeni" - tu nie chodzi o fotografię tylko o kasę. Jest pewien próg akceptowalności zdjęć wyznaczony przez tzw. przeciętnego klienta i wystarczy się go trzymać, a wszystko będzie spoko.

                              Większość ludzi szuka po prostu pamiątek, nie szuka czegoś wyjątkowego. I tu do akcji wkracza pan Zdzisiu z N90 i Tamronem. Większość tych ludzi i tak nie doceniłaby Waszych starań i super stałek ze światłem 1.4.

                              Myślę, że jeśli chcecie czegoś odwrotnego - to trzeba poszukać klientów w trochę innej warstwie społecznej. Ludzi bardziej wykształconych, otwartych, wykonujących bardziej kreatywną pracę niż 8-10 godzin przy taśmie albo w sklepie (heh, jak ja kiedyś - dlatego wiem, jak to wypala mózg). Oni z reguły zarabiają też inne pieniądze i na pewno stawki w tej lidze też są wyższe.

                              A co do zdobywania doświadczenia - to uważam, że jeśli ktoś potrafi się odnaleźć w dynamicznych sytuacjach - to ze ślubem też sobie poradzi. Do licha, nie róbmy z siebie matołów. Fakt, że problemem może być brak portfolio na początku, jednak uważam, że praca za darmo to ubliżanie sobie. A także pary, które coś takiego akceptują chyba nie są warte Waszych starań.

                              Jeśli ktoś nie płaci, to znaczy, że tak naprawdę ma Was gdzieś i Wasze starania. Poza tym przecież trzeba dojechać na miejsce i wrócić (bilety, benzyna), inwestujecie swój czas (czy Wasz czas nie ma dla Was wartości?), wkładacie w to serce, wrażliwość ( to też bez wartości?), dźwigacie torby/plecaki/korpusy, zużywacie sprzęt, spędzacie potem godziny przed monitorem - selekcja i edycja materiału to też ważny proces twórczy. I to wszystko za free? Klienci nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak to wygląda! Oni widzą, że "cykasz" fotki a potem dajesz album albo płytę. Och, przecież to nic trudnego - oni pewnie też by dali radę, prawda?

                              Komentarz

                              • mssk
                                Bywalec
                                • 2007
                                • 244

                                #165
                                Zamieszczone przez Chris_11
                                ...No i wszystko było ok do czasu dnia ślubu... Jak się okazało, że wyciągam lustrzankę z czymś więcej niż kit i lampą błyskową to już dyskusja nabierała innego tonu, raczej na zasadzie: "nie, jednak wolałbym, żeby nikt nie robił zdjęć"...
                                Widzę, że nie tylko mnie spotkała taka sytuacja. W biegłym rok będąc zaproszonym na ślub/wesele do koleżanki z pracy, zapytałem czy zabrać z sobą sprzęt. Usłyszałem, że ma fotografa, ale oczywiście mile widziany jestem z aparatem. Przed ceremonią podszedłem do Pani fotograf i także ją zapytałem, czy nie będę jej przeszkadzał? Lekko kwaśną miała minę, ale przełknęła tą żabę Niestety do czasu, gdy podpiąłem do 40d C70-200 2.8.Wtedy usłyszałem, że ją zestresowałem. Tak się skończyło, że o 18:00 uciekła z wesela Po kilku tygodniach zobaczyłem jej wypociny i porównałem m.in. z pleneru. Zrozumiałem jej reakcję, choć wcale moje fotki nie uważa za idealne. Zapewne wiele im brakuje i trzeba cały czas się uczyć.

                                Co do robienia zdjęć za free lub za małe pieniądze, to może nie demonizujmy, że jest to psucie ryku. w szkole nie nauczymy się tego co w praktyce i jakiś kompromis trzeba znaleźć.
                                Bardzo spodobało mi się to, co napisał w swojej biografii ROSS HALFIN. Pierwsze zdjęcia z koncertów w latach 70-tychy robił ukradkiem i wysyłał je do londyńskich magazynów muzycznych, aż w końcu udało mu się przebić i od wielu lat otrzymuje intratne zlecenia.

                                Jak widać, czasami od czegoś trzeba zacząć. Obecnie mamy lustrzanki cyfrowe i nie tracimy aż tylu pieniędzy na materiały eksploatacyjne co kiedyś. Kilka (kilkanaście) lat temu, flagowe aparaty analogowe były równie drogie jak obecne cyfrówki, tak samo wyglądała sprawa z optyką, a na dodatek filmy i wywołanie były ekstra kosztem. Ówczesna nauka była droższa, to i usługa musiała być droższa. O tym także trzeba pamiętać.
                                Ostatnio edytowany przez mssk; 9883.
                                Regulamin pkt 8.

                                Komentarz

                                Pracuję...